CHAPTER SIX

813 47 0
                                        

•──•─•──•✦•──•─•──•

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

•──•─•──•✦•──•─•──•

Na dziedzińcu panowało małe zamieszanie. Zewsząd słychać było głosy rozmów służby pomieszane z dźwiękami uderzeń drewnianych mieczy o manekiny. Maegelle siedziała koło swojego ojca Viserysa, który bacznie wraz z królewskim namiestnikiem, Lyonelem Strongiem, oglądał książęcy trening. Maegelle, co jakiś czas unosiła swój wzrok, zerkając na trenujących braci oraz swoich siostrzeńców, którzy ćwiczyli walkę mieczem. Księżniczka im trochę tego zazdrościła.

Kiedyś, gdy spytała Septy, czemu nie trenuje walki mieczem jak chłopcy, ta ją zbeształa, twierdząc, że jest to barbarzyńskie zajęcie oraz że jako księżniczka i dziewczynka, powinna uczęszczać na inne lekcje. Maegelle była dociekliwa i uparta, więc zapytała ją, co jeśli znalazłaby się w sytuacji, że musiałaby się bronić. Starsza kobieta wyśmiała ją. Twierdziła, że w królestwie panuje pokój, a nawet jeśli, od tego ma strażników, oraz że jej ochroną powinien zająć się jej przyszły mąż. Maegelle nie spodobała się ta odpowiedź, ale nie mogła na to nic zaradzić, kiedy kobieta kazała wrócić jej do wyszywania.

Nastolatka wróciła do teraźniejszości i spojrzała na prawie ukończoną chusteczkę w swoich rękach. Uśmiechnęła się delikatnie, widząc, że wzór wyszedł jej lepiej niż na początku myślała. Viserys przeniósł wzrok z trenujących chłopców na swoją najmłodszą córkę. Z ciekawością spojrzał na chusteczkę, którą haftowała. Na białym materiale wybijał się czarny smok z ostrymi rogami, które wychodziły mu z głowy, a jego sylwetka była przyozdobiona złotymi wykończeniami.

— Piękny smok, nieprawdaż, Lyonelu? — odrzekł, obracając się do królewskiego namiestnika.

Mężczyzna skinął mu głową.

— W rzeczy samej, Wasza Miłość.

Maegelle uśmiechnęła się na ich pochlebne słowa.

— Dziękuję, lordzie Namiestniku — powiedziała, po czym zwróciła się do króla. — To prezent dla ciebie, ojcze. Byś zawsze nosił przy sercu cząstkę Baleriona, by twoje dni nigdy nie były samotne oraz były przepełnione radością.

Viserys westchnął z zaskoczenia. Jego kąciki ust podniosły się delikatnie.

— Och... — wydusił. — To bardzo miłe z twojej strony, że myślisz o schorowanym ojcu. Dziękuję... — powiedział, zacinając się ze wstydem.

Maegelle spojrzała na niego z nadzieją, czekając, aż dokończy. Namiestnik widząc jego dezorientację, nachylił się nad uchem króla, zwracając się do niego szeptem.

— Księżniczka Maegelle, Wasza Miłość.

Viserys otworzył usta i skinął głową.

— Ach, tak. Maegelle. Dziękuję, Lyonelu.

FAITH | AEMOND TARGARYENOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz