Alicent Hightower zwykła mawiać, że jej córka Maegelle została jej zesłana jako prawdziwy anioł przez samych Siedmiu. Z trochę pulchnymi, różanymi policzkami, delikatnymi rysami i malinowymi ustami, dziewczynka potrafiła oczarować każdego, kiedy tyl...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
•──•─•──•✦•──•─•──•
Po sali tronowej rozchodziły się przyciszone szepty zebranych wysoko urodzonych oraz szlachty. Wszyscy obecni wymieniali pełne napięcia spojrzenia, co rusz spoglądając w stronę najstarszej księżniczki i jej męża, którzy stali dumnie po jednej stronie sali wraz ze swoimi dziećmi, wliczając w to Lucerysa Velaryona, którego tyczył się proces w sprawie pretensji, dotyczącej schedy po lordzie Corlysie.
Po przeciwnej stronie sali stała królowa Alicent otoczona swoimi dziećmi. Kobieta była odziana w szmaragdową suknie, a na jej szyi wisiał majestatyczny złoty wisior z siedmioramienną gwiazdą. Twarz Alicent była pochmurna, lecz jej brązowe oczy, a także splecione przed nią ręce, świadczyły o jej podenerwowaniu.
Kawałek dalej, samotnie stała księżniczka Rhaenys, żona lorda Corlysa. U jej boku znajdowała się jedna z jej wnuczek, Baela, która dotrzymywała towarzystwa swej babci.
Maegelle w ciszy spoglądała po twarzach jej zgromadzonej rodziny. Ubrana w jedną ze swoich najlepszych sukien, w kolorze bladego różu, stała pomiędzy Aegonem i Aemondem. Blisko niej znajdowała się Helaena oraz ich matka, królowa Alicent.
Jej wzrok przesunął się z wolna w stronę jej dziadka, który z niezmienną powagą stał u podnóża Żelaznego Tronu. Otto, jako Namiestnik Króla, został mianowany sędzią, który miał osądzić i poprowadzić cały proces, dotyczący wysuniętych roszczeń ze strony Vaemonda — to on miał zdecydować, komu przypadnie Driftmark wraz ze wszystkimi należnymi mu tytułami. Jego twarz była jak zawsze chłodna i opanowana, lecz jego jasne oczy tryskały niezwykłą satysfakcją z faktu, że to jemu przypadł zaszczyt zostać sędzią w całym przedsięwzięciu.
Maegelle przymknęła powieki, czując kolejną falę nudności, która nawiedzała ją tego ranka. Nie był to pierwszy raz, gdy ich doświadczyła; wielokrotnie miewała mdłości podczas ciąży z Aemonem czy Daenys, ale teraz, przy swoim trzecim dziecku, odczuwała ich coraz częściej, co było dla niej chwilami uciążliwe.
Aemond, jakby wyczuwając jej chwilową słabość, nachylił się ku niej i dotknął delikatnie jej ramienia.
— Wszystko w porządku, ābrazȳrys? — zapytał przepełnionym troską głosem. Maegelle podniosła na niego wzrok, czując bijące od niego ciepło.
— Tak, to tylko poranna przypadłość. Nic więcej — odparła cicho, obdarzając go czułym uśmiechem. Doceniała jego nieustanną troskę, nawet jeśli czasami wydawała się nazbyt przesadna.
Jednooki książę uniósł brew, nie do końca przekonany.
— Jesteś pewna? Wyglądasz bladziej niż Aegon — zauważył.
Wyżej wymieniony, uniósł na nich znudzony oraz zmęczony wzrok.
— Jakże to miłe z twojej strony, bracie. Dziękuję za komplement — mruknął sarkastycznie, przewracając oczami.