CHAPTER ELEVEN

993 66 3
                                        

•──•─•──•✦•──•─•──•

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

•──•─•──•✦•──•─•──•

Poranek następnego dnia wydawał się spokojny i nad wyraz cichy. Królowa Alicent zapragnęła spędzić go wraz ze swoją rodziną, zasiadając do wspólnego śniadania. Miała nadzieję, że choć na chwilę poczuje ciepło bliskości swoich najbliższych, lecz jej plany szybko się rozwiały.

Stan króla Viserysa pogorszył się na tyle, że król nie miał sił, a zapewne też i ochoty, opuszczać ścian swojej komnaty. Otto Hightower, ojciec królowej, wymigał się swoimi obowiązkami, powołując się na stanowisko Namiestnika, które przecież wymagało jego nieustannej uwagi. Aegon, jak zwykle, oddawał się błogiemu snu po nocy pełnej uciech, zupełnie ignorując rodzinne zobowiązania. Aemond, na którego zawsze mogła liczyć, że zasiądzie z nią do posiłku, tym razem zniknął bez śladu,  nie zaszczycając ich swoją obecnością. Alicent poczuła ukłucie zawodu i smutku, lecz starała się go nie okazywać. Jedyną pociechą była obecność jej dwóch córek, Helaeny i Maegelle, które towarzyszyły jej przy wspólnym stole.

Dźwięk brzdękających sztućców o zastawę mieszał się z cichym chichotem bawiących się bliźniąt, które były zabawiane przez swoją niańkę na dywanie. Alicent rozejrzała się po twarzach córek. Helaena, jak zawsze pogrążona w swoim świecie, z pogodną miną spożywała śniadanie, nie zwracając uwagi na nikogo. Maegelle zaś, z niemrawą miną bawiła się jedzeniem na swoim talerzu, praktycznie go nie tykając. Królowa nie mogła znieść ciszy panującej przy stole, więc pierwsza zabrała głos.

— Gdzie Aegon? — zapytała w kierunku Helaeny, próbując nawiązać rozmowę, choć sama znała odpowiedź.

— Zapewne śpi — odpowiedziała Helaena, nie unosząc wzroku znad talerza.

Alicent westchnęła, próbując ukryć frustrację, która wzbierała w jej wnętrzu. 

— Nie widziałaś go? — zapytała ponownie, tym razem nieco ciszej, jakby nie chciała usłyszeć tego, co nadchodziło.

Helaena spojrzała na matkę z powagą. 

— Od narodzin dzieci nie bywa już w mojej komnacie.

Alicent zacisnęła usta, czując ukłucie żalu oraz frustracji. Splotła dłonie na blacie stołu, a jej spojrzenie skierowało się ku Maegelle, która ledwie ruszyła swoje śniadanie. 

— A Aemond? Zawsze z nami zasiadał.

Maegelle uniosła na nią wzrok tylko na chwilę, po czym od razu go spuściła. 

— Nie wiem, matko. Od wczorajszego popołudnia go nigdzie nie widziałam — odparła niemrawo.

Mały Jaehaerys wydał z siebie przeciągły krzyk, walcząc z siostrą o zabawkę, a niania od razu wkroczyła do akcji. Jednak dzieci były niesforne, a ich wcześniejszy wesoły śmiech, zamienił się w płacz.

FAITH | AEMOND TARGARYENOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz