-- Wypisał już pan dziewczynkę ?--
-- Właśnie miałem to zrobić ale jakaś kobieta mi przerwała -- Mruknoł . Tolywill zdawała sobie sprawę z tragedii tej rodziny dlatego wolała pusicic mimo uszu to co słyszy.
-- To niech pan odda mi na ręce dziecko i pójdzie wpisać papiery-- zaproponowała.
-- Biorę Chrissie że sobą , Tak naprawdę może być pani kimkolwiek nawet jakąś tam kochanicą tego zasranego Adlera a podaje się pani za pracownika opieki społecznej tylko po ty by mi i mojej żonie odebrać dziecko .
Już się dość wycierpieliśmy z powodu tego sukinsyna -- te słowa nie znały sprzeciwu . Ale jakimś cudem zaplusowało to w jej oczach . Miał rację była obcą babą nawet się jeszcze nie zlegitymowała a już chce mu wziąć dziecko .
On poprostu chciał bronić swojego . W rodzinnym domu nigdy nie czuł się broniony kochany . Dlatego chciał to zapewnić im choć nie było to łatwe. Zazwyczaj całymi dniami nie było go w domu nieraz nawet tygodniami , a za miesiąc wyjedzie na prawie trzy lata .
Z jednej strony chciał tego oczywiście jak każdy samiec alfa czy też beta potrzebował chwili samotności. Na początku był zajebiście do tego przekonany , ale potem zdał sobie sprawę że jak przyjedzie to jego córka nie będzie go znała.
Dlatego bardzo chciał by teraz miała z nim Miłe wspomnienia a tu chuj w bombki szczelił . Posadził sobie małą na kolanach i jedna ręka ją trzymał a drugą wypełniał papiery. Wczorajsza impreza trochę dała w kość . Ale Najszczęscie skutki nie było odczuwalne i nie było ich widać .
Wsumie tak trochę olał babę . Która gadała z lekarzem w tym momencie . Wzioł tylko torbę z rzeczami miałej i wyszedł z szpitala. Gdy już ją zapioł w foteliku . Wsiadł to auta włączył jakąś muzę i nie zwracają na drącą się babę odjechał .
Nikt nie powinien prawić mu jak mają wychowywać małą. Zadowolony pędził już ulicami miasta. Po pewnym czasie dotarli do Malibu . Miał nadzieję że tą durną babę ma już z głowy . Nie widział jak bardzo się myli dopóki na zegarze nie wybiła 17.00 .
Poprzez te kilka godzin nie działo się nic szczególnego. Ogólne praktycznie leniwy Dzień jak codzień. W takie dni najczęściej pan domu siadał przy fortepianie i coś śpiewał . Pani domu malowała do miłych dźwięków , a mała dama bawiła się po swojemu na kocu z misiami.
Niestety pani domu nie było .Nie wiadomo jak ale mała trzymała w łapach Cegłofon i wykręciła numer do Slasha.
-- Halo , Czy, to Caroline jednak chcesz się pobawić w dżunglę ?--
-- Uek Uek Sas -- powiedziała mała.
-- Chrissie ? A skąd ty masz niby telefon ? --
Szczerze początkowo myślała że już tyle wypił że dziewczynka zaczeła prowadzić jakiś monolog . -- Uek Sas fafa -- powiedziała radośnie. -- No ja wiem że jestem fajnym wujkiem --.
Mulat był zdziwiony tym że Toby gdy miał rok to mowił wyraźnie ale umiał powiedzieć góra dwa trzy słowa . Christine znała in dość sporo ale najczęściej mówiła mniej wyraźnie albo ucinała połowę słowa ale dało ją się zrozumieć .
Dziewczynka też sporo rozumiała . Gitarzysta był pewnien że puszczają jej coś bardziej ambitnego niż kolorowe kaczuszki. -- gdzie jesteś ?--. Na początku się martwił czy mała przypadkiem nadal nie jest w szpitalu. -- Oma Oma --.
--A gdzie Tata?--. -- Tata ga a tutu -- co miało znaczyć że chodzi jej o grę na fortepianie.
-- A ty co robisz ?--. -- Ja faki Labateg awa awa -- .
-- Bawisz się z rabatkiem i Frankie'm? No naprawdę musi być fajnie --. Uek Sas o lobi --. -- No wiesz ja właśnie idę karmić węże -- powiedział prawie dumny .
CZYTASZ
And Please Don't Cry
Fanfiction--Imię i nazwisko ?-- -- Nic ci nie powiem -- -- Skąd jesteś ?-- -- Nie złamiesz mnie - -- Masz rodzinę ?-- -- Nic cię to nie obchodzi -- -- Czym się zajmujesz z czego żyjesz ?-- -- Spierdalaj bo i tak nie powiem -- -- Odczuwasz szczęście ? -- -- Mo...
