chapter 43

16 1 4
                                        

Ogolnie to Fear nadal dzieje sie w 2023 (wtedy zaczelam go pisac). Pisze to ze wzgledu na pewne wydarzenia, ktore będą tutaj.

Pisalam to tak dlugo i o tak poznych godzinach,dlatego przyznaje sie, ze moga byc pewne nieścisłości albo błędy.
____

Od mojego "pojednania" z Jackiem minęło już trochę czasu.

Kupił mi 4 kartony czekolady co trochę skusiło mnie do wybaczenia mu, chociaż nadal miałem z tyłu głowy kim jest.

Na szczęście już moja ręką się zrosła i nie potrzebowałem żadnego gipsu, więc chociaż o tyle polepszył się mój komfort życia, chociaż nadal widziałem i słyszałem te dziwne rzeczy.

Jack i Matt planowali już od jakiegoś czasu swój ślub.

Chcieli się pobrać przed świętami Bożego Narodzenia w Hiszpanii.

Napoczątku mieli pobrać się trochę wcześniej jednak to, że mnie porwali przesunęło im ich plany.

Zdjąłem z siebie kołdrę i usiadłem na łóżku.

Już od kilku dni chodziłem do szkoły.

Oczywiście bardzo nie chciałem, ale Jack mi kazał.

Powiedział, że to dlatego, że jest odpowiedzialnym rodzicem, jednak nie wierzyłbym mu w to do końca.

Ubrałem się i poszedłem do łazienki umyć zęby i ogarnąć trochę włosy, które jak zwykle sterczały w każdą stronę.

Sięgnąłem po headband, który wczoraj zostawiłem na szafce. Ostatnio zacząłem zakładać ją i układać włosy, tak żeby ukrywały moje czoło i bliznę na nim po tym jak Prefesor Pyg zrobił w nim dziurę.

Kiedy przekroczyłem próg łazienki zobaczyłem Matta i Jacka, którzy od kilku dni wybierają kolory ich garniturów.

- O! Teagan! - zawołał Jack i podniósł jakiś kawałek materiału.

Podszedł do mnie i przyłożył mi go do twarzy.

- Pasuję do jego źrenic, prawda Matt? - spojrzał na swojego narzeczonego.

Hiszpan tylko westchnął.

- Kochanie, Tea, musi już iść do szkoły.

- No właściwie to... - już chciałem zaprzeczyć, ale wiedziałem, że to i tak nic nie da. - Chociaż mnie podwieziecie? Jest zimno..?

- Nie umrzesz od zimna - Jack wywrócił oczami.

Dzięki. Naprawdę dzięki.

No więc kiedy w końcu dotarłem do szkoły pierwsze co rzuciło mi się w oczy to Tim i ten jego chłopak Bernard.

Już potrafiłem zaakceptować go bardziej niż na początku.

Uśmiechnąłem się do nich i pomachałem, jednak nagle poczułem jak ktoś, albo coś popycha mnie na ścianę.

Jak zajebiscie zaczyna się ten dzień.

- Teagan Crane - odezwała się stanowczo dziewczyna, która była kapitanką drużyny cheerleaderskiej i trzymała mnie za kołnierz mojej kurtki.

Gracie Moore, bo tak się nazywała była ode mnie sporo wyższa (nie, nie jest gigantem, ja poprostu jestem niski). Miała niebieskie oczy i ciemne, długie włosy.

W przeciwieństwie do mnie ubrana była w dosyć zwienne ciuchy, które napewno nie były przeznaczone na aktualną pogodę.

Zimy w Gotham zawsze były zimne.

Bardzo zimne.

Dlatego ubierałem na siebie milion warstw i jak wychodziłem z domu to moja twarz momentalnie stawała się czerwona, a ja jeszcze drżałem, bo nadal było mi zimno.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Mar 11 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Fear ~ Jason ToddOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz