Ogolnie to Fear nadal dzieje sie w 2023 (wtedy zaczelam go pisac). Pisze to ze wzgledu na pewne wydarzenia, ktore będą tutaj.
Pisalam to tak dlugo i o tak poznych godzinach,dlatego przyznaje sie, ze moga byc pewne nieścisłości albo błędy.
____
Od mojego "pojednania" z Jackiem minęło już trochę czasu.
Kupił mi 4 kartony czekolady co trochę skusiło mnie do wybaczenia mu, chociaż nadal miałem z tyłu głowy kim jest.
Na szczęście już moja ręką się zrosła i nie potrzebowałem żadnego gipsu, więc chociaż o tyle polepszył się mój komfort życia, chociaż nadal widziałem i słyszałem te dziwne rzeczy.
Jack i Matt planowali już od jakiegoś czasu swój ślub.
Chcieli się pobrać przed świętami Bożego Narodzenia w Hiszpanii.
Napoczątku mieli pobrać się trochę wcześniej jednak to, że mnie porwali przesunęło im ich plany.
Zdjąłem z siebie kołdrę i usiadłem na łóżku.
Już od kilku dni chodziłem do szkoły.
Oczywiście bardzo nie chciałem, ale Jack mi kazał.
Powiedział, że to dlatego, że jest odpowiedzialnym rodzicem, jednak nie wierzyłbym mu w to do końca.
Ubrałem się i poszedłem do łazienki umyć zęby i ogarnąć trochę włosy, które jak zwykle sterczały w każdą stronę.
Sięgnąłem po headband, który wczoraj zostawiłem na szafce. Ostatnio zacząłem zakładać ją i układać włosy, tak żeby ukrywały moje czoło i bliznę na nim po tym jak Prefesor Pyg zrobił w nim dziurę.
Kiedy przekroczyłem próg łazienki zobaczyłem Matta i Jacka, którzy od kilku dni wybierają kolory ich garniturów.
- O! Teagan! - zawołał Jack i podniósł jakiś kawałek materiału.
Podszedł do mnie i przyłożył mi go do twarzy.
- Pasuję do jego źrenic, prawda Matt? - spojrzał na swojego narzeczonego.
Hiszpan tylko westchnął.
- Kochanie, Tea, musi już iść do szkoły.
- No właściwie to... - już chciałem zaprzeczyć, ale wiedziałem, że to i tak nic nie da. - Chociaż mnie podwieziecie? Jest zimno..?
- Nie umrzesz od zimna - Jack wywrócił oczami.
Dzięki. Naprawdę dzięki.
No więc kiedy w końcu dotarłem do szkoły pierwsze co rzuciło mi się w oczy to Tim i ten jego chłopak Bernard.
Już potrafiłem zaakceptować go bardziej niż na początku.
Uśmiechnąłem się do nich i pomachałem, jednak nagle poczułem jak ktoś, albo coś popycha mnie na ścianę.
Jak zajebiscie zaczyna się ten dzień.
- Teagan Crane - odezwała się stanowczo dziewczyna, która była kapitanką drużyny cheerleaderskiej i trzymała mnie za kołnierz mojej kurtki.
Gracie Moore, bo tak się nazywała była ode mnie sporo wyższa (nie, nie jest gigantem, ja poprostu jestem niski). Miała niebieskie oczy i ciemne, długie włosy.
W przeciwieństwie do mnie ubrana była w dosyć zwienne ciuchy, które napewno nie były przeznaczone na aktualną pogodę.
Zimy w Gotham zawsze były zimne.
Bardzo zimne.
Dlatego ubierałem na siebie milion warstw i jak wychodziłem z domu to moja twarz momentalnie stawała się czerwona, a ja jeszcze drżałem, bo nadal było mi zimno.
CZYTASZ
Fear ~ Jason Todd
FanfictionKażdy się czegoś boi, prawda? Może być to najmniejsza rzecz na świecie, największa albo dziwna. Ktoś powie, że boi się pająków, ktoś inny, że oceanów, a ktoś jeszcze inny, że nauczycielki od matematyki. Czasami udaje się go przezwyciężyc, jednak ni...
