Steve opowiedział nam co się stało.
To było przerażające.
Najgorsze jest to, że Teagan tam pewnie jest.
- Ale czekaj - odezwał się nagle Dick. - Jak to się stało, że się tam znalazłeś?
- Moja mama... - zaszlochał. - Chcieli porwać tylko moją mamę jak wracaliśmy razem, to zobaczyli, że ja tam jestem... - otarł swoje łzy. - I zabrali też mnie...
- Pamiętasz skąd uciekłeś? - zapytałem. Starałem się brzmieć mniej groźnie niż zawsze.
- Tak - pociągnął nosem.
- A zaprowadzisz nas tam? - wstałem z fotela.
- M-mogę spróbować... - powiedział smutno.
Delikatnie uśmiechnąłem się do niego, próbując dodać mu chociaż odrobinę otuchy.
Więc wstaliśmy i wyszlismy z domu, w ktorym byliśmy.
Ta staruszka była bardzo zadowolona, że idziemy.
Widać było, że jej ulżyło.
Byliśmy nie chcianymi gośćmi, którzy tylko jej przeszkodzili.
Chłopiec doprowadził nas do starego kościoła.
Wyglądał jakby miał się zaraz rozpaść i nas wszystkich przygnieść, jednak trzeba było przyznać, że wygladał niesamowcie i pięknie.
- T-tutaj... - zająkał się chłopiec. - Nie chcę tam znowu być... - wyszeptał i schował się za moimi nogami.
- Nie wrócisz tam. Obiecuję - przyrzekłem.
Spojrzałem na Stephanie, która właśnie szła do naszego samochodu.
- Wiesz co? Zostaniesz z Steph - uśmiechnąłem się lekko. - A ja to załatwie, dobra? - sam nie wiedziałem co zamierzałem zrobić i nie ufałem sobie.
Dlatego nie całe dziesięć minut później szukaliśmy innego wejścia do tego miejsca.
Ta mała szpara, którą wydostał się chłopak była zdecydowanie za ciasna dla nas.
Weszliśmy do środka kościoła i zaczęliśmy szperać za jakimś ukrytym wejściem.
Wiecie, zawsze w takich miejscach są jakieś tajemnicze i ukryte drzwi albo tego typu rzeczy, które zasłaniają okrucieństwo tego co się dzieję za nimi.
No i tak się właśnie stało.
Jason przewiduję przyszłość.
Niesamowite.
Serio.
To wcale nie było logiczne.
Przejście znajdowało się pod jedną z ławek.
Było bardzo obskurne.
- Dick? Bruce? - zawołałem ich. - Chyba coś znalazłem.
____
Własnie tam wchodziliśmy.
Byliśmy przebrani w nasze kostiumy.
Musimy sie kryć i być anonimowi czy coś.
Korytarze, przez które mieliśmy przejść miały na ścianach grzyby, pleśń i wszystko co moze się tylko rozwijac w opusczonych, wilgotnyvh piwnicach.
Było bardzo ciasno.
Ledwo się tam mieściłem.
Chyba jestem za szeroki, ale nie tylko ja miałem taki problem, bo z Brucem nie było lepiej, więc starałem się tym nie przejmować.
CZYTASZ
Fear ~ Jason Todd
Fiksi PenggemarKażdy się czegoś boi, prawda? Może być to najmniejsza rzecz na świecie, największa albo dziwna. Ktoś powie, że boi się pająków, ktoś inny, że oceanów, a ktoś jeszcze inny, że nauczycielki od matematyki. Czasami udaje się go przezwyciężyc, jednak ni...
