22. American Oxygen

67 5 1
                                        

Jas

Po wyjściu ze szpitala pojechałam od razu do Michaela. Droga dłużyła mi się niemiłosiernie przez głupie korki.

Czułam się źle z tym co chcę zrobić, ale nie mogłam prosić go, aby zrezygnował z marzeń, bo zaciążyłam. To nie fair w stosunku do mojego chłopaka.

Mike zrobił dla mnie naprawdę wiele... Zawsze stawiał mnie na pierwszym miejscu. Rezygnował z wyjazdu z Ashtonem i Calumem w Alpy, ponieważ byłam chora. Mieli wówczas pierwszy raz zagrać tam koncert w ośrodku wypoczynkowym, który należy do ojca Irwina, ale nie mogli tego zrobić bez gitarzysty. Już raz zniszczyłam ich szansę przez grypę, a teraz nie miałam w planach tego powtarzać wiadomością, że spodziewam się dziecka. Clifford zasługuje na kogoś lepszego. Kogoś... Kto będzie go wspierał w dążeniu i urzeczywistnianiu snów, a nie niszczeniu ich. Ja po prostu chcę dla niego jak najlepiej. Chcę, żeby był szczęśliwy i jeśli mój wyjazd pomoże mu w spełnieniu jego największego pragnienia, jestem gotowa usunąć się w cień.

Zaparkowałam pod pokaźną willą, a później wysiadłam i poszłam w stronę wejścia. Kulturalnie zadzwoniłam dzwonkiem, a otworzył mi brat Michaela – Greg.

-Cześć, Jas – na powitanie mnie przytulił, a ja wymusiłam uśmiech.

-Heej – mruknęłam, kiedy się odsunął.

Lubiłam Grega. Był dla mnie przyjacielem, który doradzał w ważnych sprawach, kiedy Calum nie miał do tego głowy, ponieważ był zajęty Max, a z Ashem na takie tematy nie rozmawiałam. Jednakże tym razem nikt nie mógł mi pomóc, ponieważ nikt tego nie rozumiał. Byłam skazana na siebie, a decyzja, którą podjęłam kilka tygodni temu wydawała się jedynym wyjściem... Nawet jeśli oznaczała rozstanie.

-Mikey u siebie?

-Wyszedł, powiedział, że do godziny powinien wrócić.

-Oh – wyrwało mi się.

-Dobrze się czujesz, Jasmine? Źle wyglądasz – oznajmił dokładnie mi się przypatrując.

Byłam zawiedziona, bo myślałam, że zastanę mojego chłopaka w domu i spędzę z nim jak najwięcej czasu przed wyjazdem... Dokąd poszedł? Nie rozumiem...

-Ja... - szybko zamrugałam, kręcąc głową na boki. Chciałam się otrząsnąć. Pokazać Gregowi, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Chciałam mu wcisnąć tą tanią ściemę. –Po prostu chce mi się pić – kolejny raz sztuczny uśmiech pojawił się na moich ustach.

-Okay, to chodź do kuchni. Zrobię ci herbaty – młody mężczyzna objął mnie ramieniem i prowadził w stronę jadalni, która była połączona z kuchnią. –Siadaj – rozkazał, a ja potulnie jak biała owieczka wdrapałam się na wysokie krzesło barowe.

Greg stał do mnie odwrócony tyłem i przygotowywał dla nas obojga napoje. Dokładnie mu się przyglądałam.

Znacznie różnił się od Michaela. Był spokojniejszy, nie zmieniał co chwila kolorów włosów, a koszulki z wizerunkiem zespołów, które słuchał nie wchodziły w grę, nawet jeśli wybierał się na koncert. Greg był przystojny, to fakt, ale był nikim w porównaniu do mojego chłopaka. To znaczy tak, studiował prawo i był najlepszy na roku, ale Mike skradł moje serce.

-Proszę – postawił przede mną kubek z misiem, który Michael kupił specjalnie z myślą o mnie. –Mam do ciebie sprawę, Jas – zmarszczyłam brwi.

No, okay byliśmy przyjaciółmi, ale mam nadzieję, że nie będzie mnie wypytywał o moje dziwaczne zachowanie, które ostatnio cały czas mi wypomina. Nie zniosę więcej przesłuchań. To cholery, jestem dziewczyną jego brata, a nie kryminalistką podejrzaną o zabójstwo! To dom, a nie budynek sądu czy sala rozpraw!

Rock God ▶ A.IOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz