Rozdział 5

1.8K 113 10
                                        

Jechaliśmy spory kawał czasu za nim ujrzałem miasto. Ucieszyłem się jak małe dziecko widząc większa liczę ludzi niż 5 osób. Minęliśmy pare sklepów i powoli zacząłem się martwić jakiego rodzaju sklepu poszukujemy. A jeśli ona zabiera mnie do jakiegoś sexshopu ? Zagryzłem warge na myśl o tym.

-Wpadniemy do mnie na chwilę.-odezwała się w końcu.-Pewnie jesteś głodny.-na dźwięk jej słów zaburczało mi w brzuchu.

-Troszkę.-odparłem nie pewnie.

Po tej krótkiej konwersacji nie gadaliśmy już prawie wcale. Jechaliśmy w ciszy która trochę mi ciążyła. Chciałem być miły i gadać z nią długo bo w jakimś sensie była moim wybawieniem ale nie wiedziałem o czym. W końcu blondynka zatrzymała się przed dużym , białym domem z jeszcze większym ogrodem. Bogata i miła, ideał? Posłała mi krótki uśmiech wysiadając z auta. Powoli wyszedłem podążając za nią.Po podwórku biegał duży husky o pięknej szarobiałej śerści.

-Tak naprawde jest nie groźny.-szepnela uśmiechając się szeroko.-Ale ludzie się go boją i nie musze sie bać ze ktos bedzie próbował sie włamać.-otworzyła furtkę i pokierowała sie do drzwi wejściowych.

Zamknąłem bramę za sobą i powoli wszedłem za nią do środka. Na poczatku byłem zdziwiony ze tak młoda osoba ma tak wielki i piękny dom jednak potem pomyślałem ze moze ona też robi coś nielegalnego za co ma kupę kasy. Piękne meble w białym kolrze i duzy telewizor , taki prawie na cała ścianę.

-Nie jestem taka jak Zayn.-powiedziała pewnie widząc mój podziw.-Zarabiam legalne w firmie ojca.-dodała wchodząc do jakiegoś pomieszczenia.

Nie wiedziałem jak się zachowywać więc stałem jak debil czekając na dziewczynę. Wróciła do mnie po chwili z tacą pełną kanapek i szklanka soku.

-Nie wiem co lubisz jeść ale mam nadzieję że dobrze wybrałam.-postawiła tace na szklanym stole na przeciwko białej, pikowanej kanapy.-Rozgość się.-zaśmiała się widząc moją zagłubioną minę.

-Jesteś strasznie miła.-powoli usiadłem na kanapie która była wygodniejszy niż myślałem.-Dziękuje że mnie wzięłaś stamtąd , potrzebowałem tego.

-Ojej po prostu jak się dowiedziałam że Zayn cię kupił to postanowiłam cię porwać żebyś trochę wyluzował.-zaśmiała się głośno.-A wiem jaki jest Zayn i on najchętniej kisił by cię w tej norze.

Kiwnąłem głową jedząc powoli kanapki. Dziewczyna w ciszy przyglądała mi się z uśmiechem.Byłem jej tak strasznie wdzięczny.

-Napij się soku.-włączyła telewizor szukając ciekawego programu.-jest naprawdę pyszny.-dodała skupiając wzrok na programie modowym.

Powoli upiłem kilka łyków rozkoszując się jego wyrazistym smakiem. Posłałem jej szeroki uśmiech potwierdzający jej słowa na temat soku. Jedłem dalej też skupiając wzrok na programie. Jakaś starszawa kobieta wypowiadała się o nowej kolekcji i nie które ceny przerażały mnie. Nie rozumiałem jak można wydać 5 tyś dolarów na moim zdaniem zwyczajna kurtkę. Nie wydziałem nic niezwykłego w tych rzeczach ale blondynka była nimi zachwycona. Nagle poczułem ból przeszywający moją glowe jakby ktoś wbijal mi tam pineski. Po chwili ból ustał ale zakręciło mi się w głowie i zaniepokojony próbowałem wstać. Nie mogłem się podnieść jakby wszystkie moje siły wyparowały.

-N...nie czuje się za dobrze.-szepnąłem do dziewczyny siedzącej obok a ta zmierzyła mnie wzrokiem.

-Spokojnie zaraz będzie ci lepiej.-jej twarz skamieniała a ja przeraziłem się jej pewnością.

-Ugh nie rozumiem...-zatkało mnie a obraz rozmazał się a siły jeszcze bardziej zanikły.

Nie byłem już nawet wstanie siedzieć i poczułem jak moje ciało bezwiednie opada na kanapę. Serce biło potwornie szybko , za szybko. Usłyszałem jak ktoś dobija się do drzwi a blondynka przeklnęła coś pod nosem.

-Perri otwórz te pierdolone drzwi bo obiecuje ze je wywarze.-krzyczał znajomy głos ale mój mózg nie działał za dobrze i nie potrafiłem się skupić by go zidentyfikować.-Zastrzele ciebie i twojego pieprzonego psa jeśli mu coś zrobiłaś......!

Ah to chyba Zayn....Mój oddech stał się płytki i dalej tylko ciemność. Pamiętam jego głos jak krzyczał żebym nie zasypiał. To były urywki , dźwięki wydobywające się z ciemności. Nie czułem już lęku to było takie nierealne."Muszę cię tu zostawić." To ostatnie co pamiętam a w tonie chłopaka wyczułem wielki smutek rozdzierający jego głos. Wtedy nie docierało do mnie o co mu chodzi, nie myślałem o tym. Potem powoli z głębi ciemności światło które stawało się coraz większe i jakieś głosy. Pierwsze co ujrzałem to biały sufit i rarzące światło przez które zmróżyłem oczy. Powoli poruszyłem palcami u nóg a potem u rąk próbując przypomnieć sobie co się stało. Czyjaś dłoń na mojej ręce.....Zayn! -powoli obróciłem wzrok czując ucisk w sercu.

-Jezu Liam , myślałem że już nie ma nadziei.-zawołał blond włosy irlandczy.-Nie przemęczaj się!

-Niall? Co ty....-próbowałem ułożyć to wszystko sobie w myślach.-Co się stało?

-Pobili cię i nafaszerowali jakimś gównem.-odpowiedział szybko zalany łzami.-To pewnie te typy co byłeś im kasę winny, musisz powiedzieć wszystko policji bo to już robi się niebezpieczne.....

Blondyn wciąż coś mówił ale mnie to nie intersowało. To był sen? Zayn nie istnieje? To wszystko było tylko iluzją? Irlandczyk zamarł przyglądając mi się uważnie.

-Twoja mama strasznie się martwiła , wszyscy się martwili kiedy nie wracałeś.-mówił poważnym tonem ocierając łzy.-Myślałem że cię zabili.-wybuchł znowu płaczem.

-Wszystko już będzie dobrze.-starałem się posłać mu uśmiech ale wyszedł mi raczej grymaz bólu.-Rodzice już tu byli z moimi siostrami?

-Tak i to wiele razy...-zmarszyłem brwi.-...śpisz już drugi tydzień.-szepnął nie pewnie.

-ah rozumiem.-odparłem dość spokojnie by nie martwić przyjaciela chodź sam byłem przerażony.-Jak się tu znalazłem ?

-Jakiś mężczyzna znalazł cię w jakiejś alejce i przywiózł do szpitala..

-mulat?-przerwałem mu szybko czując większy ucisk w klatce piersiowej.

-Nie mam pojęcia.-posmutnial nie będąc w stanie mi odpowiedzieć.-zmył się gdy lekarze ustabilizowali twój stan i chodź podobno był wtedy kiedy my to ja nie wiedziałem i nie zwróciłem na nikogo uwagi a gdy lekarz powiedział ze wszystko dzięki niemu że żyjesz to jego już nie było.

-Ani razu już się nie pojawił?-próbowałem się podnieść ale różnego rodzaju rurki mi nie pozwalały.

-Nawet jeśli to nic nie mówił więc nie wiem.-pokręcił głową zastanowiając się.

-Wiesz co miałem chory sen.....

------------~*~------------
No i jest kolejny rozdział a tu nasz Liam taki biedny. Dziękuje za gwiazdeczki! Cieszę się że ktoś to czyta i podoba się. Następny dodam może jutro albo po jutrze. Do przeczytania xoxo
~S.S

Convicted // Ziam MayneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz