Rozdział 26

761 59 9
                                        

Cichy dźwięk kroków powoli mnie wybudził. Przetarłem oczy po czym rozejrzałem się po pomieszczeniu. Leżałem na dużym,białym łóżku. W pomieszczeniu było siwo i czuć było specyficzny zapach zioła.
-Zayn!-zawołałem lekko przestraszony.
-Co się stało kochanie?-wbiegł do pomieszczenia.
Był ubrany w szare dresy i czarną, luźną koszulkę. Jego oczy były przekrwione a ruchy nie dokładne. Westchnąłem na myśl że jest zajarany jednak wolałem zioło niż jakieś gorsze gówno.
-Gdzie jesteśmy?-odezwałem się w końcu.
-Już w nowym mieszkaniu.-posłał mi ciepły uśmiech.-Tak słodko spałeś że nie mogłem cię obudzić.-dodał siadając obok mnie.
Położyłem rękę na jego kolanie kciukiem masując je. Rozejrzałem się po pokoju w którym rządziła szarość i biel. Uśmiechnąłem się lekko bo meble były w moim guście. Łóżko było duże, białe i miękkie. Dalej zajął bym się podziwianiem pokoju gdyby nie kłótnia dochodząca zza drzwi. Zayn bezradnie kręcił głową.
-Kłócą się o wszystko od czasu wyjazdu.-szepnął składając ciepły pocałunek na moim czole.
-W końcu musi im przejść.-westchanąłem bezradny zaistniałą sytuacją.
Nagle huk , trzask drzwi. Lekko podskoczyłem wystraszony na co Malik otulił mnie ramieniem. Potem chwila ciszy a potem pukanie do drzwi.
-Olejmy ich.-wyszeptał mi do ucha.-Teraz wolę cię mieć dla siebie.
Zaczęliśmy się całować a ciało starszego zawisło nad moim. Dobrze wiedziałem czego chce i nie bałem się już. Wręcz pragnąłem tego samego co on. Wciąż była obawa że może zrobie coś źle jednak powoli przestawałem się tym martwić. Poczułem jego ciepłe usta na mojej szyi i odrazu mój penis zrobił sie twardy.
-Przepraszam że przeszkadzam ale muszę sobie z wami posiedzieć.-podskoczyłem wystraszony słysząc głos Lou.
Oboje spojrzeliśmy na niebieskookiego który trzymał w rękach małą czarną kulkę. Czułem narastającą złość mulata więc muaiałem jakoś zareagować.
-Zayn kochanie mógłbyś zrobić mi coś do jedzenia?
-Oczywiście ale i tak go zabije jeśli będzie tu jak wrócę.-oświadczył głośno na co Tomo prychnął.
Brunet złożył na moich ustach szybki pocałunek po czym wyszedł z pokoju. Mój wzrok przez chwilę jeszcze ilustrowały drzwi za którymi zniknął mulat po czym spojrzałem na szatyna. Dopiero teraz zauważyłem że usiadl on na ziemi w kącie i glaszcze małego kotka.
-Skąd ten kot?-postanowiłem podejść do tego psychologicznie.
-Harry nam wziął mówiąc że przyda się zwierze.-wymamrotał cicho.
-Jak go nazwaliście?
-Omen.
-A co się stało że się pokłóciliście?-udawałem że to pytanie nie jest ważne.
-Bo wściekł się że poszedłem sobie ogarnąć kluby w pobliżu.-odparł lekko smutny.-Nie wiem czemu się wkurzył o to.
Nie wiedziałem co dokładnie jest między nim a Harrym. Nie chciałem dopytywać o ich relacje kiedy Tomlinson był taki smutny.
-Pogadaj z nim na poważnie jak wróci i wszystko wróci do normy.-zapewniliśmy go na co pokiwał tylko głową.
Nie kumałem naprawdę tej ich znajomości. Podobno znają się już od dawna i są przyjaciółmi ale czasem zachowują się jak para. Wzięli sobie wspólne mieszkanie i kota. Harry był wściekły na Lou o kluby jakby był zazdrosny. Miałem swoje podejrzenia ale wolałem ich odrazu nie ujawniać.Usłyszałem szepty dochodzące z pokoju obok i posłałem pytające spojrzenie starszemu na co wzruszyl ramionami. Wygramoliłem się z łóżka wchodząc do salonu gdzie ujrzałem wielkie telewizor na jednej ze ścian. Na przeciwko tv stała spora , szara kanapa i mały szklany stolik. Moja uważa jednak skupiona był na akwarium obok telewizora. Duże akwarium z mnustwem kolorowych rybek. Stało tam również mnustwo pudeł. Z niechęcią ruszyłem dalej. Wkroczyłem tylko do kuchni i usłyszałem krzyki.
-Liam!
Moje źrenice się powiększyły na dźwięk znajomego głosu. Oboje padliśmy sobie w uścisk. Poczułem od niego zapach truskawkowego szamponu. Za jego pleców piotkę przebijali sobie Zayn razem z jego siostrą. Najlepsza niespodzianka jaką mogłem dostać.
-Niall jak ja się ciesze że tu jesteś.-wyszeptałem na co przytulil mnie mocniej.
-Stary nie dał bym ci uciec bez pożegnania!-zawołał radośnie.
Usłyszałem chrząknięcie ze strony mulata na co obeje ze śmiechem przestaliśmy się obejmować. Po chwili objął mnie Malik jakby z zazdrości co wydawało mi się bezsensowne. Blondyn szeroko się uśmiechał widząc nas oboje co trochę mnie ucieszyło. Bałem się że w jakimś stopniu tego nie zaakceptuje. Zaraz po chwili ciszy dziewczyna rzuciła się na mojego kumpla tuląc go mocno. Oni też wyglądali bardzo uroczo i życzyłem im jak najlepiej.
-Zrobiłem ci jedzonko.-szepnął cmokając mnie w ucho.-Smacznego.
Pierwszy raz ucieszyłem się tak bardzo na widok jedzenia. Byłem głodny jak wilk po podróży. Szybko rzuciłem się na jedzienie powoli je pochłaniając na co wszyscy zareagowali śmiechem.
-Zayn!-zawołał nagle Louis przerywając ciszę.-Chodź tu szybko!
Trochę zaniepokojony spojrzałem na mulata a ten posłał mi lekki uśmiech po czym orzepraszając opuścił nas. Irlandczyk usiadl obok mnie zaczynając rozmowy o wszystkim. Budziła mu się nie zamykała jednak mi to nie przeszkadzało. Jadłem jajka z bekonem słuchając jak to chłopak musiał błagać rodziców o wyjazd.
-Wybaczcie ale my musimy wyjść.-oświadczyli nagle Zayn i Tomo.-Pilna sprawa.
-Musisz ?-posmutniałem.
-Tak ale ci to wynagrodzę jak wrócę.-posłał mi figlarne spojrzenie na co przeszły mnie ciarki.
-No dobrze ale wracajcie niedługo!-zawołałem na co mulat pokiwał głową.
Miałem wrażenie że idą do "pracy" i chciałem wiedzieć więcej ale wolałem nie poruszać takich spraw przy Niallu. Za każdym razem bałem się o niego ale z czasem coraz mniej. Powoli dochodziło do mnie jak silny jest mój facet. Po 2 godzinach oglądania filmu i gadaniu para zabrała się do siebie. Zostałem sam i mogłem swobodnie obejrzeć resztę pokoi. Jeden pokój nawet był takim typowo technologicznym i były tam różne sprzęty i komputery. Łazienka była wyłożona granatowymi płytkami. Była wielka i odrazu dostrzegłem jacuzzi. Poczułem się jak królewicz. Odrazu zachciało mi się wziąć kąpiel. Było idealnie. Takie życie zaczynało mi się coraz bardziej podobać.Skrzypienie drzwi dobiegło do moich uszu.
-Hej kochanie.-wydukał a ja zdziwiony obróciłem się.
-Harry co ty odpierdalasz?!-zawołałem widząc jak ściąga bluzkę.
-Chcę się wykąpać też.-weatchnął potykając się.
-Jesteś napierdolony.-westchnąłem wychodząc z jacuzzi.-Pomogę ci.-podałem mu rękę żeby go podnieść.
I oczywiście moje pierdolone szczęście było takie że Zayn wszedł właśnie w tej chwili do łazienki. To wyglądało okropnie. Harry na kolanach do połowy nagi i ja cały nagi przed nim.
-To nie tak...
-Zabije cię!!-krzyknął podnosząc ledwie kontaktującego Hazze.
Nie zdążyłem nawet zareagować gdy mulat wymierzył cios przez co loczek się zachwiał i wpadł do wody.
-Zayn kurwa on nic nie zrobił!-odepchnąłem go próbując wyłowić nieprzytomnego loczka.-On jest najebany i wiem jak to wyglądało ale kocham tylko ciebie idioto!!!

Od autorki: I jest kolejny. Mam nadzieje że przyjmiecie go dobrze. Dalej akcja będzie lepsza. Jak siępodoba to wiadomo co trzeba robić :3

Convicted // Ziam MayneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz