W końcu nastąpił ten dzień w którym Zayn miał lot. Przez ostatni czas dużo myślałem nad tym co powinienem zrobić. Doszedłem do wniosku że muszę zostać z bliskimi.Płakałem przez całą noc i mimo że dałem jasno do zrozumienia Malikowi że zostaję wręczył mi bilet gdybym zmienił zdanie. Byłem już wrakiem człowieka a nawet jeszcze jego samolot nie wyleciał. Każda prosta czynność sprawiała mi problemy. Każdy zauważales że jestem załamany ale tak naprawdę nikt nie siedział naprawdę o co chodzi. Nie mogłem nikomu się wyżalić. Siedziałem w kuchni kiedy mama weszła z całą torbą słodkości.
-Mam tu coś dla Ciebie kochanie.-położyła torbę na stolę na przeciwko mnie.-To ci powinno osłodzić trochę smutki.-pogłaskała mnie po głowie.
-Nie chce.-ledwo wydukałem przez chrype.
-Kochanie nie możesz tak się dołować.-usiadła na przeciwko.-Co się stało ?
-Nie chcę o tym gadać.-spojrzałem w inną stronę czując jak łzy napływają mi do oczu.
-Chodzi o Zayna prawda?-moje źrenice automatycznie się powiększyły.
-Czemu myślisz że o niego?
-Słonko ja widzę jak ty na niego patrzysz i mówisz.-zaczęła ostrożnie uważnie mnie obserwując.-Wiem że jesteś gejem i akceptuje to a wręcz polubiłam Zayna więc nie musisz się martwić że...
-Zaraz ma lot i już nigdy go nie zobaczę.-przerwałem jej zalewających się łzami.
Moja mama mocno mnie przytulila przez co słyszałem jak szybko bije jej serce. Wzięła kilka głębokich wdechów głaszcząc mnie po głowie.
-Kochasz go?-odezwała się w końcu.
-Najbardziej na świecie.-wydukałem.
-To co ty tu jeszcze robisz? Powinieneś teraz być przy nim.-czułem że cieżko przechodzi jej to przez usta.-Stracę cię ale jeśli obiecasz że nie zniszczysz sobie życia i będziesz czasem dzwonił lub wysyłał kartki to możesz lecieć.
-Ale...
-Nie ma ale. On cię kocha i potrzebuję cię a ty go. Gdy byłam w twoim wieku poznałam twojego ojca i o mało też nie popełniłam wielkiego błędu.-pocałowała mnie czule w czolo.-Teraz idź już póki nie zmieniłam zdania.
Nie mogłem uwierzyć że moja mama pozwoliła mi w takim wieku lecieć tak daleko od domu. Byłem w wielkim szoku bo byłem pewny że nigdy by się nie zgodziła. W dodatku ona już od dawna domuślała suę że jestem gejem.Tyle emocji które szalały i nagle zerknąłem na zegarek i ujrzałem że do wylotu Zayna zostało tylko 5 minut. Szybko przytuliłem mamę obsypując ją miliardem czułych słów. Potem biegłem już ulicami z biletem w kieszeni. Nawet nie myślałem o pakowaniu się, za mało czasu.Czułem ból że muszę opuścić Anglię a zarazem szczęście że zaraz wpadnę w ramiona mojej miłości.Biegłem tak szybko jak tylko pozwalały mi na to płuca.Mogłem zamówić taxi ale musiałbym czekać a czasu nie miałem. Do lotniska miałem 15 minut więc modliłem się żeby mieli opóźnienie. Ucieszyłem się gdy byłem coraz bliżej wyznaczonego celu. W moim sercu wciąż pojawiała się nadzieja że może jednak zdążę. Wbiegłem na teren lotniska wpadając na kilku ludzi ale już nawet nie zwracałam na to uwagi. Szybko podbiegłem do jedej z Pań z obsługi. Wybełkotałem szybko o co chodzi i podałem jej bilet by mogła zobaczyć o jaki lot mi chodzi. W zamian usłyszałem tylko "Przykro mi , samolot wyleciał już jakieś 15 minut temu." Ugięły się pode mną nogi a łzy wypływały same. Osunąłem się na ziemie a kobieta zaczęła mnie pocieszać mówiąc że będzie kolejny za jakieś 3 godziny. Próbowałem się uspokoić tłumacząc sobie że polecę kolejnym jednak i tak płakałem.
-Powinienem tam być.-wydukałem żałośnie.-Powinienem tam być z Nim.
-To zadzwoń do Niego że następnym polecisz i wszystko będzie ok.-posłała mi ciepły uśmiech za co byłem jej wdzięczny.
Pokiwałem głową na znak że ma rację i powoli wyjąłem telefon. Przez kilka minut próbowałem odnaleźć numer Zayna co nie było proste przez łzy. Wybrałem jego numer i czekałem na ten jego cudowny głos po drugiej stronie. Czekałem i jedyne co dostałem to głos sekretarki. Na początku myślałem że może nie może odebrać a potem usłyszałem znajomy dźwięk jego dzwonka. Rozejrzałem się dookoła poszukując wzrokiem Malika. Wybrałem jeszcze raz jego numer i podążałem za dźwiękiem dzwoniącego telefonu. Zadrżałem gdy spostrzegłem że dźwięk wydobywa się ze śmietnika. To był telefon mojego mulata. Byłem pewny. Zapomniałem kim tak naprawde był i że każdy jego wyjazd wiązał się z zerwaniem kontaktu ze starym światem. Przerażony wybrałem numer Louisa jednak też włączyła się automatyczna sekretarka. Rzuciłem telefonem szlochając jeszcze bardziej. W tamtej chwili nie chciałem żyć. Ta sama dziewczyna z obsługi podeszła do mnie i mimo ze sie nie znaliśmy otuliła moje ciało swoimi ramionami. Płakałem w jej ramię jak małe dziecko. Staliśmy tak przez dłuższą chwile i gdy w końcu troche sie opanowałem zamówiła mi taksówkę. Byłem jej bardzo wdzięczny za pomoc. Nie potrafiłem jej nawet podziękować z tych nerwów. Stała ze mna az do przyjazdu taksówkarza.
-Uważaj na siebie!-zawołała gdy wsiadałem na miejsce pasażera.
Milczałem chyba próbując sobie wszystko poukładać. "Mój Zayn odszedł" tylko takie mysli chodziły mi po głowie.
-Gdzie mam Pana zawieźć ?-z transu wybudził mnie głos starszego mężczyzny.
Podałem mu adres po czym znowu ropłakałem się jak małe dziecko. Straciłem w końcu wszystko co dla mnie cenne.
Od autorki: Koniec ? Jak sie podobał rozdział? Dawać gwiazdki i komy <3
CZYTASZ
Convicted // Ziam Mayne
FanfictionOkładka wykonana przez: Marlena1999 Brutalna historia o miłości gangstera do zwykłego, spokojnego chłopaka zmuszonego do spłaty długu. #ziam_mayne #homo #gay #onedirection #love
