Rozdział 14

947 66 15
                                        

Cheryl jest cudowną dziewczyną.Pomaga mi od kiedy ją poznałem.Oczywiście nie powiedziałem kim jest dokładnie Malik ale rozumie sytuacje.Sam mulat odzywał się do mnie tylko telefonicznie bo wyjechał gdzieś poza miasto.Dostałem od niego wielki bukiet róż które przyszły kurierem.Dzięki Bogu że rodzice rzadko w domu siedzą.Nie mogłem się na niego złościć bo w końcu kim ja jestem ? Nie mogę się rządzić i zakazać mu ćpać.Cieszę się strasznie że poznałem Cheryl która jest moim podparciem emocjonalnym.Okazało się że ona jest ode mnie i nawet od Zayna starsza bo ma 26 lat ale mam to gdzieś bo jest idealna.Siedziałem z nią i oglądałem tv kiedy zadzwonił mój telefon.

-Kto to?-zapytała gdy wyjąłem telefon.

-Zayn.-odparłem kładąc telefon na podłodze.

-Nie odbierzesz?-zmarszczyła brwi obserwując mnie uważnie.

-Teraz siedzę z Tobą a on może poczekać.-posłałem jej lekki uśmiech.

Westchnęła głośno zwracając wzrok znowu na telewizor.Oglądaliśmy Titanica bo dziewczyna bardzo lubiła ten film.Siedzieliśmy oparci o łóżko na podłodze na przeciwko tv z chipsami, popcornem i colą.Mój telefon co chwilę dzwonił co trochę mnie martwiło jednak postanowiłem wyłączyć głos i dalej skupić się na filmie.Byliśmy gdzieś przy końcu filmu jak Jack mówił Kate żeby była silna* gdy w moim pokoju rozbrzmiał huk.Szatynka podskoczyła aż przestraszona a ja od razu spojrzałem w stronę okna. Ujrzałem Zayna który marszcząc brwi przyglądał nam się.Oniemiałem widząc że jego czarne włosy do połowy są pokryte blondem.

-Co to ma być?-zapytał po chwili.

-Zayn to nie tak...-odparłem widząc jego wyraz twarzy.

-Nie no extra.-prychnął zbliżając się do nas niebezpiecznie.-Najpierw nie odpierasz tego pierdolonego telefonu a potem ja zmartwiony przyjeżdżam a ty siedzisz z jakąś siksą.-podniósł mój telefon żeby po chwili cisnąć nim jak śmieciem.

-Nie obrażaj Cheryl !-podniosłem głos stając na przeciwko niego.-To moja przyjaciółka a ty nie masz prawa jej obrażać.-uderzyłem go w twarz pod wpływem emocji.

Stałem dumnie pewny że zaraz oberwę dwa razy mocniej. Złapał mnie za bluzę przyciągając do siebie.Patrzył mi głęboko w oczy jakby czegoś w nich szukając.W pewnym momencie pojawiła się ręka dziewczyny która z wielką siłą wylądowała na policzku mulata.

-Zostaw go!-krzyknęła gdy twarz brązowookiego poleciała w bok pod wpływem ciosu.

I wtedy coś było nie tak.Malik upadł na kolana ale nie z powodu ciosu.Wypluł z ust ślinę zmieszaną z krwią po czym przetarł ręką twarz.Moje serce oszalało a zdziwiona szatynka przyglądała się mu.Z jego nosa zaczęła kapać krew chociaż oberwał w polik.Przerażony ukucnąłem przy nim jednak lekko mnie popchnął.Siedziałem zdziwiony gdy przetarł wierzchem dłoni zakrwawiony nos.

-Muszę już iść.-podniósł się podchodząc chwiejnym krokiem do okna.

Ten widok był najgorszym widokiem w moim życiu.Wiedziałem że coś jest nie tak ale nie potrafiłem wydusić z siebie ani słowa a tym bardziej ruszyć.Założył kaptur na głowę po czym powoli wygramolił się na zewnątrz.Gdy tylko nie było go widać dziewczyna podbiegła do mnie.

-Boże nic ci nie jest?-przerażona wyrazem mojej twarzy lekko mną potrząsnęła.

Nic nie odpowiedziałem tylko zbierając siły wstałem.Podszedłem do okna poszukując wzrokiem mulata. W oddali ujrzałem jego sylwetkę.Kulał w dodatku chodząc jakby trochę już wypił.Łzy napłynęły mi do oczu gdy jego czarny ubiór zlał się z oddalą.Chciałem za nim pobiec ale nie byłem w stanie.Całe moje ciało się trzęsło a rozpacz w końcu wygrała.Poza tym była noc i pewnie siostry nigdzie by mnie nie wypuściły.Gdy tylko się odwróciłem dziewczyna mocno mnie przytuliła a ja zacząłem wypłakiwać się w jej ramię.

-Co teraz zrobisz kochanie?-zapytała słysząc że trochę się uspokoiłem.

-Muszę zadzwonić do Louisa.-odparłem odzyskując jasność umysłu.-On musi go znaleźć!-podszedłem szybko do telefonu który wciąż leżał na ziemi.

-Możesz zadzwonić ode mnie.-szepnęła smutno widząc że z mojego telefonu został tylko jakiś kawałek metalu.-Błagam tylko żebyś się uspokoił.-dodała widząc moje przerażenie.

Podała mi swój telefon a ja próbowałem przypomnieć sobie numer Louisa.Podawał mi go jakiś czas temu i uczyłem się go na pamięć na wszelki wypadek. Wtedy jednak mój mózg odmówił posłuszeństwa.Po dłuższej chwili w końcu wpisałem numer i szybko wybrałem zieloną słuchawkę. Jeden sygnał, drugi synał, trzeci sygnał i w końcu zaspany głos Tommo.

-Hallo....

-Louis to ja Liam....

-O tej godzinie?! Oszalałeś!

-Wybacz ale był u mnie Zayn i oberwał...

-JAK TO?!

-Bo obraził mnie i moją przyjaciółkę!

-Uderzyłeś go?

-Tak.

-A on ciebie?

-Nie ale coś mu jest bo jak wychodził to ledwo co i ja się martwię!

-O cholera ! Już jadę go szukać a ty ochłoń i jak tylko go znajdę to dam znać.

Rozłączył się nie dając mi nawet dojść do słowa.Oddając telefon Cheryl zauważyłem że moje dłonie strasznie drżą.Nie dochodziło do mnie nic.Bezwładnie opadłem na łóżko a cały świat zawirowała.Nade mną pojawiła się postać dziewczyny która coś do mnie mówiła ale nic nie rozumiałem.Powoli obraz zaczęła zalewać czerń.


------------------------------------------------------------------------------------------------

Hi x  Wybaczcie że dziś tak dramatycznie ale jakoś tak wyszło.Jestem chora , jest godzina 03:48 i nie mogę znowu zasnąć więc TAK mogą się pojawić błędy za które przepraszam.Nie mam siły nic poprawiać. Zachęcam do gwiazdkowania i komentowania ! I wybaczcie że dziś taki krótki.

~S.S

Convicted // Ziam MayneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz