Dziś pierwszy raz wyszedłem z Tommy'm na dwór.Miałem szansę się trochę rozejrzeć i zorientować gdzie do cholery byliśmy.Próbowałem zrozumieć co to za miejsce ale nic z tego.Dookoła toczył się długi na oko las.Nie miałem pojęcia gdzie mogliśmy być a to sprawiało że moje gardło bardziej się zaciskało.Miałem chęć upaść na kolana i krzyczeć z bezradności, ale to by mi nic przecież nie pomogło? Wdychałem świeże powietrze rozkoszując się nim póki mogłem.Kątem oka zauważyłem jakiś ludzi którzy wnosili skrzynie ze świeżym jedzeniem do budynku w którym byliśmy przetrzymywani.Wtedy wpadłem na ten plan.Byłem geniuszem czasami.Tommy na szczęście nie zauważył że przyglądam się tym dostawcą.Znów wróciłem do swojej roli.Udawałem zadowolonego z jego towarzystwa.Byłem coraz lepszym aktorem.Przeszliśmy się trochę po lesie.Zbierało mi się na płacz bo tak dawno nie widziałem świata i powoli popadałem w depresje.Widok drzew,ptaków,ziemi i innych roślin nigdy wcześniej mnie tak nie satysfakcjonował jak w tam tej chwili.W sumie gdybym chciał bym mógł mu uciec ale wątpiłem żebym dał sobie radę bez żadnego planu.Poza tym najbardziej liczył się dla mnie Lucas który liczył na mnie.Oblizałem suche wargi robiąc głupią rzecz.Przytuliłem się do drzewa czując jak kilka łez spływa po moich policzkach.Nie dałem Tommy'emu zobaczyć tej chwili słabości.
-Nie wiedziałem że aż tak będziesz tęsknił za światem.-wymamrotał lekko zażenowany moim dziecinnym zachowaniem.
-Nie widziałem go od dość długiego czasu...-głos utkwił mi w gardle.
-Racja, śmieszne że ludzie tak narzekają na świat a potem cieszą się że mogą go jeszcze raz zobaczyć gdy są na krawędzi.-parsknął cichym śmiechem.
-To okrutne.-szepnąłem przełykając głośno ślinę.
W sumie miał trochę racji.Świat jest piękny mimo że tak dużo złych ludzi na niej żyje.Moje serce wciąż miało nadzieje na zobaczenie Londynu.Wiedziałem że mężczyzna nie pozwoli mi odejść.Za dużo zaznał gniewu i bólu ze strony Zayna.To sprawiedliwe,ja za jego brata.Wtedy już wiedziałem że mnie nie znajdzie.Zbyt dobrze rozegrał to i Malik nie miał szans.
-Tommy...on cię prędzej czy później zabije.-byłem aż zbyt spokojny.
Wsunąłem ręce do kieszeni zerkając w niebo.Byłem spokojny i w sumie nawet zadowolony.Wiedziałem że jeśli nawet umrę to i tak dostanie za swoje.Takie jest życie że jak kogoś krzywdzisz to dostajesz za swoje.W tamtej chwili miałem nadzieje jednak że mulat dorwie go przez przypadek i teraz jest szczęśliwy.
-Wiem,chcę tego.-na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.-Żyłem tylko dla zemsty, ty umrzesz a ja z tobą i jestem tego świadomy.
Zadrżałem na te przerażające słowa.Czułem się jakbym miał obok psychopatę.Szukałem w nim jeszcze człowieka ale chyba zostały tylko resztki.Złapał mnie niespodziewanie za rękę i zaczął prowadzić z powrotem do mojego piekła ale byłem na to gotowy.Wiedziałem już co mam robić i jaki jest plan.
-Zabierz mnie i Lucasa jutro na dwór.-szepnąłem gdy wepchnął mnie do środka.
-Niby czemu mam to zrobić?
-Bo cię proszę.-spojrzałem na niego bez uczuciowo a on się zdziwił.
-Zgoda ale tylko na chwile....
Cudownie.Wszystko szło po mojej myśli.Musiałem tylko mniej więcej wyjść o podobnej godzinie co wtedy.
Od autorki:Przepraszam ale wiele się działo plus szpital.Łapcie kolejny i małymi kroczkami zbliżamy się do końca pierwszej części.
CZYTASZ
Convicted // Ziam Mayne
FanfictionOkładka wykonana przez: Marlena1999 Brutalna historia o miłości gangstera do zwykłego, spokojnego chłopaka zmuszonego do spłaty długu. #ziam_mayne #homo #gay #onedirection #love
