Rozdział 22

29 2 0
                                        

Chłopak zaczął się zbliżać do mnie.

Z każdym jego krokiem w przód  ja robiłam w tył.

Złapał mnie za nadgarstki, poczułam niewyobrażalny ból.

-Puść mnie!- powiedziałam już ze łzami w oczach.

Ten się jedynie zaśmiał.

Popchnął mnie lekko na łóżko i sam natychmiast zawisł nade mną.

Zaczął całować moją szyję.

Ja zaś zaczęłam się miotać i krzyczeć.

-Pomocy!- krzyczałam przez łzy.

Chłopak zakrył dłonią moją buzie.

Dostałam ataku paniki.

Stuart rozpiął mi spodnie i jedną ręką wjechał mi pod bluzkę na pierś.

Próbowałam odepchnąć Stuarta, ale każda z moich prób poszła na marne.

Gdy już chciał ściągnąć moją bluzkę to udało mi się go mocno odepchnąć tak, że upadł.

Wstałam szybko i z płaczem wybiegłam z jego mieszkania, biegłam przed siebie.

Na dworze robiło się ciemno.

Odwróciłam się sprawdzić czy Stuart biegnie za mną. Nie.

Skręciłam w pobliską uliczkę, oparłam się o ceglaną ścianę i spokojnie zapiełam spodnie.

Po chwili kontynuowałam bieg, bałam się, że on zaraz może się tu zjawić..

Cała roztrzęsiona pobiegłam do domu.

Zanim weszłam do pomieszczenia to się postanowiłam uspokoić.

Wdech, wydech...

Wytarłam poliki z łez i weszłam.

Luke od razu mnie zaatakował.

-Natalia boże! Gdzieś Ty była! Nie odbierałaś telefonu! Martwiłem się!- powiedział na jednym wdechu.

-Luke.. Byłam coś załatwić, nic mi nie jest- powiedziałam.

-Czemu płakałaś?- spytał.

-Nie płakałam- powiedziałam pewnie.

-Byłaś u Stuarta..- powiedział.

-Luke, przestań- poprosiłam go.

-Co on zrobił?- spytał.

-Do cholery Luke! Nic nie zrobił, możesz dać mi spokój?!-krzyknęłam.

Chłopak jedynie wpatrywał się we mnie.

-Nie wierzę ci...- powiedział cicho.

-Nie musisz, nikt ci nie każe- odpowiedziałam i minęłam go.

Następnie poszłam do kuchni, nalałam do szklanki wody i upiłam łyk.

-Kiedy wracasz?- spytał stając na przeciw mnie.

-Mogę nawet zaraz- powiedziałam oschle.

-Widzisz.. Jednak coś się stało.. Czemu nie chcesz mi powiedzieć?- zapytał spokojnie.

-Luke.. Muszę sobie zacząć sama radzić ze swoimi problemami i..

-Twoje problemy to zarówno i moje- przerwał mi.

Westchnęłam spuszczając głowę w dół.

Luke podszedł i przytulił mnie mocno.

-Kocham cię.. I nie pozwolę, by działa ci się krzywda..- wyszeptał.

Love Me Again | Patrick StumpOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz