Epilog

1K 69 83
                                        

• Shailene •

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

• Shailene •

Cztery lata później

Budzi mnie delikatne szczypanie po twarzy. Otwieram oczy i widzę przed sobą mojego synka, Jaspera, który leży na mnie i majstruje swoimi malutkimi paluszkami przy mojej twarzy.

- Wstawaj, mamusiu - mówi Theo, który stoi obok łóżka i trzyma najmłodszą córeczkę.

Jasper Anthony i Catherine Isabell urodzili się pół roku temu, jako kolejna para bliźniaków w tej rodzinie.

Dokładnie pamiętam ten dzień, kiedy dowiedziałam się, że jestem w kolejnej ciąży. Ta ogromna radość Theo... A później wizyta u ginekologa...

***

- Co my tutaj mamy... - mówi do siebie lekarz, który robi mi USG. Theo siedzi obok i wpatruje się w ekran z szerokim uśmiechem. - Gratuluję, to ciąża mnoga.

Że co?!

- Żartuje pan - wyrywa mi się.

- Nie, jestem całkowicie pewien, niech pani zobaczy, tutaj mamy pierwsze dziecko, a tutaj drugie - zaczyna nam wyjaśniać.

Theo całuje mnie, po czym wyciera mój brzuch papierowymi ręcznikami.

- Kocham cię! Rany, jakie to piękne - mówi, a ja obrzucam go morderczym wzrokiem.

Po wyjściu z gabinetu wciąż jestem w szoku. Theo ściska mnie i podnosi do góry, okręcając się wokół własnej osi.

- Jestem taki szczęśliwy! - Woła. - Kolejne bliźniaki!

- Zabiję cię - warczę. - Piątka dzieci! Jak ty to sobie wyobrażasz!!

- Normalnie. Moi rodzice też tyle mają i dali radę. Shai, serio, nie zrozumiesz jak to jest mieć tyle rodzeństwa, bo masz tylko Tannera. Ale to fantastyczna sprawa, a na starość... Ile będziemy mieli wnuków!

- Ale to jest już moja ostatnia ciąża. Po porodzie pójdę do ginekologa po jakąś stałą antykoncepcję.

- Okej, teraz się mogę zgodzić, bo marzyłem o piątce dzieci - Theo szczerzy zęby, a ja żartobliwie szturcham go w ramię.

***

Gdy okazało się, że to chłopczyk i dziewczynka, bardzo się ucieszyliśmy. I choć bałam się, że nie dam sobie rady z tyloma dzieci, to zawsze miałam wsparcie Theo. Nasze małżeństwo jest teraz silniejsze niż kiedykolwiek.

- Okej, idę zrobić śniadanie, a ty idź do dziewczynek i Willa, niech się ubiorą - wstaję i biorę Jaspera na ręce.

Schodzę do kuchni i wkładam go do wózka. Zaczynam przygotowywać śniadanie i kanapki do szkoły dla dziewczynek i coś do przedszkola dla Willa.

WITH LIFE MESS - SHEO STORY (4)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz