Rozdział 9 - Mecz quidditcha

8.9K 672 580
                                    

— Panno Black! — Głos zirytowanej McGonagall poniósł się echem po klasie transmutacji. Lacerta podskoczyła, jak poparzona i wlepiła zaspany wzrok w profesorkę. — Jeżeli nie chce pani zarobić szlabanu za spanie na lekcji, proponuję zacząć uważać.

— Przepraszam pani profesor — rzekła dziewczyna, a Minerwa zmierzyła ją surowym wzrokiem, po czym powróciła do swojego wykładu.

Brunetka zerknęła za siebie i ujrzała Jamesa, Syriusza i Petera równie zaspanych, co ona. Całonocne szwendanie się po błoniach Hogwartu dawało się im we znaki.

— Kobieto, o której ty wróciłaś? — zapytała Lily, gdy wraz z nią oraz Dorcas kroczyły ku Wielkiej Sali na obiad.

— Sama nie wiem... jakoś nad ranem — odparła Lacerta, po czym powstrzymała potężne ziewnięcie. — W każdym razie słońce zaczynało już wschodzić.

— I siedziałaś tyle u chłopaków? — Dorcas uśmiechnęła się znacząco i szturchnęła ją lekko łokciem.

— Ty już sobie nic nie dopowiadaj Dor! — zawołała rozbawiona. — A jak tam sprawy z moim bratem?

— To skomplikowane — bąknęła. — Poza tym, ostatnio wpadłam na niego, jak całował się z jakąś Krukonką.

— Och... — wydukała Black, a szatynka uśmiechnęła się nieznacznie.

— Spoko, przecież nie jesteśmy razem. Nie zdradził mnie ani nic, więc...

— Niby nie, ale do miłych sytuacji to nie należy — stwierdziła Evans, po czym otworzyła ciężkie drzwi Wielkiej Sali.

Przy jednym ze stołów, do których kierowały się dziewczyny, Lacerta ujrzała Marlenę McKinnon i automatycznie westchnęła, przez co Meadowes zerknęła na swoją przyjaciółkę przez ramię.

— Co jest? — zapytała. — Pokłóciłyście się? — dodała szeptem i razem z Lily zwolniły tempa, patrząc na brunetkę z zaciekawieniem.

— Nie, ale... ciągle gada tylko o Remusie — burknęła Black. — Już mnie to irytuje.

— Mary mówiła to samo — oznajmiła Dorcas, przypominając sobie ostatnią rozmowę ze współlokatorką. — Stwierdziła, że będzie cierpliwie czekać, aż jej się odwidzi to zauroczenie. Może ty też dasz radę?

— A mam jakieś wyjście? — mruknęła szarooka, zerkając na blondynkę nienawistnym spojrzeniem.

— Cześć dziewczyny! — zawołała Marlena, gdy do się do niej zbliżyły. Widząc jej uśmiech, Lacerta poczuła straszną ochotę ją walnąć. Tak po prostu. — Słyszałyście już? — Dziewczyna uśmiechnęła się, jakby zbliżały się jej urodziny.

Dorcas wraz z Lily usiadły do stołu i zerknęły na Black, która spojrzała oskarżycielsko na swoje przyjaciółki. Założyła ręce na piersi i po chwili rozważania, czy też się dosiąść, czy jednak znaleźć sobie inne miejsce, usiadła obok rudej.

— O czym? — zapytała Lily, zatrzymując widelec z kawałkiem kotleta tuż przy ustach.

— Frank Longbottom zaprosił Alicję na randkę! — pisnęła. — Fortescue mówiła, że idą do Herbaciarni u pani Puddifoot.

— Och, to świetnie!

W tej chwili mosiężne drzwi od Wielkiej Sali otworzyły się, a przez nie wpadł Syriusz i James, ubrany w strój do quidditcha. Za nimi przydreptał Lupin wraz z Peterem. Marlena pomachała do nich, dając im do zrozumienia, aby się dosiedli.

— Witam dziewczęta — rzekł Syriusz, zalotnie uśmiechając się w stronę Meadowes, po czym usiadł naprzeciwko swojej siostry, a obok niego James, który wpatrywał się w Evans, oraz Peter.

Black and the Marauders • Remus LupinOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz