CRINGE
Rozdziały przywrócone na prośbę kilku osób.
Bądźmy szczerzy. Książkę pisałam będąc głupim dzieciakiem. Jest ona bardzo zagmatwana, pomylona i dziecinna. Wchodzisz na własną odpowiedzialność. Jeśli wejdziesz, postaraj się nie komentować, bo j...
Megan pov: Tego dnia nie było mi tak wesoło. Wciąż miałam szklane oczy od łez. Tylko jedna myśl i znowu wylewa się ich morze. Zeszłam na śniadanie z mrokiem na twarzy. Wczorajsze wydarzenie łapało mnie za serce. Ściskało gardło i blokowało brzuch, by niczego nie trawił. Sterczała przede mną kanapka na talerzu. Nie mogłam jej zjeść. Nie mogłam nic przełknąć. -Nie smakuje ci? - Zapytał Darren. - Mogę ci dać coś innego... -Nie chcę nic... nie mogę jeść... - Powiedziałam patrząc się w podłogę. Mówiłam cicho. Słuchacz mógł nawet pomyśleć, że zaraz się rozpłaczę. Nie byłam sobą. Siedziałam w pidżamie i nie chciałam się przebrać. Moje włosy sterczały na wszystkie strony, a buzia była czerwona i spuchnięta. -Hej... mogę ci coś powiedzieć? - Zapytał Christ. -Jasne, wal śmiało... - Odpowiedziałam bez jakiejkolwiek emocji. -Postanowiliśmy skończyć z imprezami. -Co? Mówisz poważnie? -Imprezy będą raz na dwa miesiące. Dzisiaj jest ostatnia wielka impreza... zjadą się nawet goście zza granicy... -Ah... to pewnie chcesz, żebym się ogarnęła. Nie muszę, bo nawet nie wyjdę z pokoju... -Czekaj, nie o to mi... Nie dokończył. Swój smutek okazywałam wręcz każdemu. Nie chciałam tego, ale nie potrafię udawać, że jest dobrze. Nie mogę się nawet zwyczajnie uśmiechnąć... Jest mi tak smutno, jak na jakimś pogrzebie.
Darren pov: Nie potrafiłem patrzeć na nią. Jej smutek opanował i mnie. Nie chciałem by tak było. Nie chciałem by się smuciła. Jedyne czego chciałem, to tylko żeby uśmiech znów wylądował na jej twarzy. Dzisiaj byłem skłonny do wszystkiego o co mnie poprosi... prawie. -Słyszałaś, że dzisiaj duża impra? - Zapytałem z nadzieją. -No i co z tego? - Mówiła z goryczą. -Nie bądź smutna proszę! -Daj mi spokój... -Może pójdziemy na... lody? Twoje ulubione pamiętasz? -Nie mam ochoty. -To może pójdziemy i wybierzemy ci jakąś sukienkę na imprezę... -Po co? Nawet na nią nie idę. -Musisz iść! Musisz zrzucićz siebie tą szatę rozpaczy! -Zostaw mnie w spokoju... Postanowiłem pójść z nią dokąd kolwiek. Na przykład do galerii. Byłem w stanie zrobić co w mojej mocy... ale to nie będzie łatwe. Chwilę później wziąłem szczotkę i próbowałem ogarnąć jej włosy. Dziewczyna nie chciała nic robić. Była osłabiona i nie widziała sensu życia. Musiałem pomóc jej się ogarnąć...
Kilka minut później byliśmy w samochodzie. Włączyłem radio i nic. Nic nie poprawiało jej humoru. Patrzyła się w dół, jakby nie miała kontaktu z rzeczywistością. Gdy dojechaliśmy na miejsce, starałem się być dla niej bardzo miły. Otworzyłem jej drzwi, ale nadal nie widziałem uśmiechu na jej twarzy. Weszliśmy do sklepu. -Pamiętasz? Tu zabrałem cię na zakupy kiedyś... - Rzekłem z uśmiechem wspominając te czasy. -Pamiętam... - Powiedziała znów z obojętną miną. -Pamiętasz to... jak się poznaliśmy? Wierzgałaś na mnie pazurami... Nienawidziłaś mnie... to były czasy, heh. -Tak... to były czasy... - Lekko uniosła wargę. -Te momenty kiedy ty krzyczałaś na mnie... było zabawnie. -Tak... dałeś mi ku temu powody wiesz? -Tak? -Byłeś okropny! -Ja? Nie! -Aha, właśnie że tak. Pamiętam! -Nie musisz wszystkiego pamiętać. -Ale jednak wiem jaki dla mnie byłeś! Zaśmialiśmy się. Odniosłem sukces. Teraz gdy Megan się śmieje, muszę zrobić wszystko, by uśmiech nie zniknął jej z twarzy. -Mieliśmy iść po sukienkę... - Stwierdziłem. -Ty miałeś zamiar, ja niczego nie mówiłam. - Oznajmiła. -Tylko nie mów, że nie marzysz o takiej. -Nie cenię ludzi za rzeczy materialne... i nie cenię też facetów za to, ile ciuchów mi kupią... nie potrzebuję niczego! Mam wszystko czego chcę. -Wiesz, jesteś niesamowita... mało kto powiedziałby to co ty... większość ludzi leci tylko na rzeczy, które druga osoba może zafundować... ale sukienkę i tak kupimy! -Jesteś niemożliwy... -Czerwona? Twój ulubiony kolor. Widziałem coraz szerszy uśmiech. Ruszyliśmy w poszukiwania. Megan stawiała opór, ale byłem w stanie kupić jej wymarzoną kreację. Chodziliśmy po sklepach. Czasami dziewczyna śmiała się z mojego beznadziejnego gustu, ale nie dziwię się jej. Nie jestem dobry w te klocki. Nagle olśniło mnie i ją...
Megan pov: Szukanie sukienki było dla mnie śmieszne. Zwłaszcza, że jej nie potrzebowałam. Lecz nagle stanęłam osłupiała. Gapiłam się jak zaklęta. Piękna czerwona sukienka... czerwona, błyszcząca... nawet o takiej nie marzyłam...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Wyglądała... jak marzenie... jak sen... była cudowna!