Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

24

4.1K 141 2
                                        

Dedykuję ten rozdział mojej najlepszej przyjaciółce xxanonimka
To dla ciebie <3

Megan pov:
-Może pójdziemy na lody, żeby o tym zapomnieć? - Zapytał Darren gdy siedzieliśmy już w samochodzie.
-Sklepy są otwarte o tej porze? - Uniosłam brwi.
-Na pewno, sklepy są otwarte do dwudziestej, albo i dłużej.
-A, no to dobrze.

Na miejscu wzięliśmy duże porcje. Bez najmniejszego zawahania, zaczęłam wcinać. Musiałam skorzystać. Nigdy nie mogłam sobie pozwolić na lody, więc cieszyłam się, że mogłam spróbować nowości.
-Smakują ci? - Usłyszałam pytanie.
-Ta.. są pycha. - Rzekłam nadal opychając się słodkością. Szybko dotarłam do wafelka, po czym mojego loda już nie było.

-Pycha normalnie... - Powiedziałam z pełną buzią.

Darren pov:
Może to zabrzmi dziwnie, ale śmiesznie było popatrzeć jak Megan mówi z całą buzią w lodach. Widać, że jej smakowało. Gdy wepchnęła do buzi cały wafelek, trudno mi było powstrzymać się od śmiechu. Wyjąłem chusteczkę i wytarłem jej brudną buzię.
-Dzięki. - Powiedziała.
-Śmieszne to było... - Oznajmiłem tłumiąc śmiech.
-Cóż... jestem od dziś smakoszem...
-To chcesz drugiego?
-Nie, bo się przejem.
Uśmiechnąłem się.
-Robi się ciemno, może chodźmy już do samochodu. - Rzekłem spoglądając przez okno.
-Dobra. - Powiedziała i niechlujnie wytarła ręką buzię. Powędrowaliśmy do samochodu. Gdy wyruszyliśmy od razu w grę weszła głośna muzyka. Dziewczyna zaczęła kręcić głową, wymachiwać rękami... po prostu oszalała.
-Musisz tak szaleć? - Zapytałem głośno, bo muzyka mnie zagłuszała.
-Muszę! Lody działają na mnie jak narkotyki! -Wrzasnęła.
Zacząłem się śmiać.
-Wiesz co ty do mnie mówisz? - Zażartowałem.
-Nie wiem, ale pewnie nic dobrego. - Oznajmiła.
-Oszalałaś?
-Pewnie tak!
-Jesteś psychiczna...
-Wiem to od dawna!
-Co ci jest?
-Szczerze to nie mam pojęcia! Ale podoba mi się jak się zachowuję.
-Mnie też haha.

Megan pov:
Gdy usłyszałam muzykę, to był po prostu instynkt. Zaczęłam szaleć bez opanowania. Słodkości dziwnie na mnie działają. Czułam się jak po wypiciu 100 drinków naraz, tylko że nie było mi niedobrze. Miałam moc powera i mi się to podobało. Moje zachowanie było idiotyczne, ale przynajmniej śmieszne.

Dojechaliśmy na miejsce. Muzyka ucichła.
-Będziesz teraz normalna? - Zapytał.
-Może... - Odpowiedziałam, po czym wyszłam z samochody niczym pijana. Zaczęłam się śmiać z mojego zachowania.
-Idź już, bo stoisz w miejscu... - Zaśmiał się.
-Serio? Nie wiedziałam.
Popchnął mnie lekko w stronę baru. Pociągnęłam za drzwi.
-Ej no zamknięte! - Krzyknęłam siłując się z drzwiami.
-Bo je się pcha... - Rzekł Darren.
-Oooo... dzięki.
Weszłam do środka i poczłapałam po schodach na górę. Skoczyłam na łóżko. Założyłam szybko pidżamę. Byłam pełna energii, ale udało mi się w końcu zasnąć.

Następnego ranka obudziłam się i nawet nie zwlekałam i poszłam na śniadanie.
-Co jemy? - zapytałam.
-Jajecznicę. - Odpowiedział Christ.
Z niecierpliwością czekałam na jedzenie. Byłam niesamowicie głodna. Dostałam talerz z jedzeniem i rzuciłam się na to. Dosłownie.
-Pyszka normalnie delicje. - Rzekłam uradowana.
Nikt nie gotował tak smacznie jak Christ. Po skończonym posiłku nudziłam się. Za oknem widać było promienie słońca. Tak bardzo chciałam się przejść... Do głowy wpadł mi pomysł. Podeszłam do Darrena.
-Chodźmy się przejść. - Wlepiłam w niego szczenięcy wzrok.
-Dobra... - Rzekł i odstawił kawę. Uśmiechnęłam się. W duchu skakałam ze szczęścia.

Przebrałam się i byłam już gotowa do wyjścia.
-Idź pierwsza, ja zaraz przyjdę. Czekaj na mnie przed barem. - Powiedział.
-Serio? A nie boisz się, że ci ucieknę? - Zapytałam.
-Nie no co ty? Ufam Ci.
-O, to miło...
-No i wiem, że i tak się nie odważysz.
-No dzięki wiesz...
Przewróciłam oczami i wyszłam na zewnątrz. Włożyłam ręce do kieszeni i czekałam. Od razu poczułam promienie słońca na swojej twarzy. Było ciepło i przyjemnie. Darren chyba nie będzie miał nic przeciwko, jeżeli pójdę trochę dalej. Może na drugą stronę ulicy. Czułam wiatr we włosach. Uwielbiałam taką pogodę. Szłam równym krokiem, podziwiając piękno przyrody. Nigdy nie mogłam go dostrzec, a teraz było mocno widoczne. Chciałam przejść na drugą stronę. Ostrożnie idąc, znalazłam się na jezdni. Gdy nie widziałam żadnych samochodów, ruszyłam. Nagle zawiał mocny wiatr. Przez włosy nic nie widziałam. Starałam się iść dalej, ale wiatr był mocny, a ja chuda i mała. Jedyne o czym myślałam, to nie upaść. Odwróciłam lekko głowę i ujrzałam światła rozpedzonego samochodu! To mój koniec! Chciałam zawrócić, ale nie potrafiłam. Słyszałam pisk opon i doskonale wiedziałam, że nie zdąży wychamować. To działo się jak w zwolnionym tempie. Zamknęłam oczy...

Nagle w ostatniej sekundzie poczułam jak ktoś mnie popycha na drugą stronę. Wylądowałam z hukiem na ziemi. Czułam spaleniznę od auta. Otworzyłam oczy.
-D-darren? Co ty tu robisz? - Powiedziałam z niedowierzaniem.
-Ratuję cię... znowu. - Odpowiedział. To był moment, kiedy w wyniku popchnięcia, ja znajdowałam się na chodniku, a mój wybawca leżał na mnie.
-Gnieciesz mnie! - Oznajmiłam.
-Oj, sorry. -Powiedział, po czym podnieśliśmy się. Po raz kolejny człowiek, przez którego mam problemy, ratuje mnie przed problemami. Człowiek, który chce mnie sprzedać, ratuje mnie.
-Dzięki... nie bądź zły... moja wina, chciałam się oddalić. - Rzekłam.
-Nie, to moja wina...
-Widzisz jaka ja beznadziejna jestem? Tylko wyszłam...
-Nie przejmuj się...
-Uratowałeś mnie... znowu... i nie masz pretensji, że cały czas ładuję się w jakieś kłopoty.
-Spoko, mogę cię ratować ile tylko zechcesz.
-Dobra chodź już może... wracamy... do był wystarczający spacer...

To ja Cię znalazłem...Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz