Megan pov:
Wstałam rano gdzieś koło ósmej. Deszcz padał od wczoraj i za oknem widać było tylko zachmurzone niebo. Miałam odczucie, że zaraz usłyszę grzmot i zobaczę błysk... Często w taką pogodę była burza, której panicznie się bałam. Zwykle chowałam się w kuchni, bo tam nie było okien, ale teraz nie mam pojęcia czy dam radę przeżyć to bez dreszczy na ciele. Nadal czułam się niezręcznie po wczorajszym... Co jakiś czas się wzdrygałam, gdy o tym myślałam. Teraz też tak było i nie jestem tym szczególnie zachwycona. A wszystko dlatego, że zapomniałam ręcznika... Czemu ja jestem taka rozkojarzona? Myślami jestem na Marsie i nawet nie wiem, że stopami stąpam po Ziemii. Słyszałam z dołu trzask szklanek. To oznaczało, że Christ robi porządki, bo niedługo impreza. Wolałabym odpocząć... jednak nie powiem mu tego, nie chcę go dołować. Zeszłam nogami na zimną podłogę. Odgarnęłam włosy i pobiegłam do szafy z ubraniami. Rzuciłam ciuchy na imprezę na łóżko, a sama ubrałam na siebie dresy. Chciałam już wyjść, gdy nagle zauważyłam coś dziwnego na komodzie. Podeszłym bliżej. Ujrzałam reklamówkę i liścik. Wyjęłam z reklamówki dziwne przedmioty. Zdałam sobie sprawę, że to rzeczy do robienia... makijażu. Różne kredki do oczu, pomadki, cienie... Wzięłam do ręki list. W nim było napisane:
"Kosmetyki dla księżniczki <3
Teraz możesz bardziej zabłysnąć dzisiaj dla swojego księcia.
Darren
PS Nie umiem robić makijażu... :P"
Uśmiechnęłam się. Odłożyłam wszystko i poszłam na dół podziękować. Niestety nie mogłam go znaleźć.
-Hej, Christ! Widziałeś Darrena? - Zapytałam.
-Nie, chyba wyszedł. - Powiedział.
-A... okej.
-A co? Coś mu przekazać?
-Nie... sama to zrobię jak wróci.
Zjadłam śniadanie i usiadłam na kanapie przed telewizorem.
Nie wiem czemu, ale było mi okropnie smutno, że nie mogłam mu podziękować. Pewnie w innej sytuacji bym się cieszyła, że go nie ma i nie muszę go oglądać. Nie mam pojęcia czemu tak się czuję.
Wszyscy szykowali się, a ja jedyna nic nie robiłam. Nie miałam zamiaru się ruszać dopóki on tu nie wróci. Muszę podziękować!
-Nie idziesz się szykować? - Zapytał Christ.
-Ja... No... chyba jednak muszę iść... - Stwierdziłam ze smutkiem w głosie. Poczłapałam na górę. Ubrałam na siebie wybrany strój. A mianowicie była to biała spódniczka i błyszcząca, czarna bluzka. Pobiegłam szybko do łazienki z reklamówką. Stanęłam przed lusterkiem. Kompletnie nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Jednak nie poddawałam się. Nie mogę być cały czas wiecznym nieudacznikiem. Przynajmniej jak Darren wróci, będę mogła pokazać jak wykorzystałam jego prezent. Gdy dzieło było skończone, chciałam się pokazać Christowi, by ocenił moją pracę. Nie miałam zielonego pojęcia jak się robi makijaż, więc musiałam się upewnić.
Ten powiedział, że wyglądam super. Dodał jeszcze kilka komplementów, ale skupiłam się na tym, że jednak wyglądam dobrze. Czas szybko zleciał, bo już słychać było gości, którzy wchodzą przez drzwi. Zanim się obejrzałam, zobaczyłam Nicolasa. Pobiegłam jak najszybciej do niego. Rzuciłam mu się na szyję.
-Jesteś wreszcie! - Krzyknęłam podekscytowana jak nigdy.
-Jestem kochanie... - Odpowiedział.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę!
-Ślicznie wyglądasz...
-Dziękuję.
-Wydaje mi się, ale z każdym dniem jesteś coraz piękniejsza.
-Przesadzasz...
-Naprawdę! Nie wiesz jak się cieszę, że na ciebie trafiłem.
-A ja nie wierzę, że jest ktoś tak dobry i życzliwy jak ty...
CZYTASZ
To ja Cię znalazłem...
Storie d'AmoreCRINGE Rozdziały przywrócone na prośbę kilku osób. Bądźmy szczerzy. Książkę pisałam będąc głupim dzieciakiem. Jest ona bardzo zagmatwana, pomylona i dziecinna. Wchodzisz na własną odpowiedzialność. Jeśli wejdziesz, postaraj się nie komentować, bo j...
