XIII

1.1K 75 50
                                        

Rudowłosa ocierała łzy w momencie, gdy do infirmerii gwałtownie weszła jakaś dziewczyna. Miała krótkie włosy z grzywką, przefarbowane na wściekłą zieleń. Miała przerzucony łuk przez plecy i zdenerwowany wyraz twarzy.

- Oh, wybacz. - mruknęła, zrzucając łuk na podłogę i sięgając po lód. - Co się mu stało?

Odgarnęła grzywkę z czoła i przyłożyła sobie torebkę z lodem. Podeszła do nieprzytomnego Nicka i przyjrzała się jego ranie, robiąc przy okazji wywiad z Miriam.

- Nieźle sobie poradziłaś. - stwierdziła, odkładając woreczek na stół. - A teraz powiedz, co tobie się stało.

- Mi? - zdziwiła się, odruchowo ściągając rękawy, zakrywające przedramiona. - Nic!

- Może nie należę do najbardziej spostrzegawczych, ale zdążyłam zobaczyć te siniaki na takich rękach i zaczerwienione oczy. - skrzyżowała ramiona. - Wiem, ze się nie znamy, ale mi można ufać.

Usiadły, Miriam na łóżku Nicka, zielonowłosa (która przedstawiła się jako Kayla Knowles) na krześle. Rudowłosa zaczęła nerwowo bawić się swoimi palcami, po czym nabrała powietrza i zaczęła mówić:

- Na poczatku było mi cudownie z Willem. Jednak potem, ilekroć chciałam porozmawiać z Nickiem, a bardzo tego chciałam, ten szarpał mną na tyle mocno, ze te siniaki mi się same robiły. Oczywiście potem przepraszał i powtarzał, że to się juz nigdy więcej nie powtórzy. Niestety, powtarzało. Raz nawet uderzył mnie w twarz. - na samo wspomnienie tego do jej oczu napłynęły łzy. - A ja głupia cały czas mu wybaczałam. Potem usłyszałam, ze chciał mnie tylko zaliczyć, podczas gdy ja za dwa tygodnie kończę dopiero czternaście lat. Chore, nie?

- Teraz to nie tylko go zabiję. - usłyszała za sobą. - Najpierw powolutku rozszarpię jego ciało na kawałeczki i wrzuce do tartanu, by gnił tam sobie z Kronosem.

Odwróciła się i ujrzała przytomnego już Nicka. Czarnowłosy czuł się wyśmienicie, jego ręka dzięki maści była całkowicie wygojona. Bez słowa przyciągnął do siebie przyjaciółkę, tuląc z całej siły. Czuł, jak zaciska swoje pięści na jego T-shircie, jak cicho pochlipuje w jego ramionach. Zanużył nos w jej gęstych włosach, szepcząc uspokajające słówka.

- Tak bardzo cie przepraszam. - wychlipała. - Nawet nie wiesz jak bardzo tego żałuję...

- Przestań! - przerwał jej. - Sama mówiłaś, że Will powstrzymywał cię od tego przemocą! Nie obwiniaj się już!

Chciała jeszcze coś dodać, lecz Nico zakrył jej usta i mocno przytulił. Miriam pierwszy raz od kilku dni poczuła znajome ciepło w sercu. Czuła bezgraniczne bezpieczeństwo, które towarzyszyło jej jedynie, gdy była z Nickiem.

Delikatnie westchnęła. O mały włos nie utraciła tego wszystkiego w imię czego? Jakiegoś cholernego podrywacza, przed którym ją ostrzegano.

- Nigdy sobie tego nie wybaczę. - szepnęła, bardziej do siebie niż do Nicka.

***

Po zerwaniu Miriam było trudno się pozbierać, mimo że nie było tego widać z zewnątrz.

Mimo tego wszystkiego kochała Willa. Pierwszy raz w życiu pokochała kogoś tak mocno, mimo że znali się niesamowicie krótko.

Czuła się głupio - miała niecałe czternaście lat, a mówiła o zakochaniu jakby była wystarczająco dorosła do bycia zakochaną. W końcu to idiotyczne, gdy z ust praktycznie dziecka padają tak poważne słowa jak kocham cię.

- Miriam, kontaktujesz? - Nico pstryknął jej przed nosem.

- Co? - zapytała, otrząsając się z dość ponurych myśli. - Coś mowiłeś?

- Pytałem, czy chcesz się przejść.

- Po lesie pełnym potworów? - uniosła brew. - Jasne, to moje marzenie.

Pokręcił zrezygnowany głową. Zmienił swój miecz w pierścień i pociągnął przyjaciółkę za nadgarstek, dyskretnie wymykając się z zajęć z szermierki.

O dziwo dotarli do granicy bez problemów. Najwidoczniej dobra karma im sprzyjała.

Dzień był piękny. Słońce ogrzewało ziemię, temperatura przekraczała dwadzieścia stopni. Powietrze pachniało świeżą rosą, a trawa miała wyraźnie zielony kolor.

Takie dni pomagały podnieść się Miriam z dołka - gdy wszystko wokół niej jest szczęśliwe, ona prędzej czy później też będzie.

Nico nie puścił jej nadgarstka, lecz przeniósł swoją dłoń na jej. Splótł delikatnie place z jej i zacisnął rękę, mimowolnie się uśmiechając. Jej dłoń była gorąca, lekko spocona od trzymania miecza. Nie przeszkadzało mu to w żadnym stopniu. W końcu mógł być blisko niej, blisko swojej najlepszej przyjaciółki.

Miriam oddychała głęboko żeśkim powietrzem. Szła mając zamknięte oczy, dając prowadzić się Nickowi. Gdy pierwszy raz tam była las wydawał się mroczny i przerażający, lecz teraz, gdy ciepły wiatr muskał jej skórę, a promienie słoneczne przebijały się przez jej powieki, miała kompletnie odmienne zdanie.

Do jej uszu dobiegł świergot ptaków. Nie słyszała go od półtora miesiąca. Nigdy nie zwracała szczególnej uwagi na śpiew skrzydlatych zwierząt, ale dopiero teraz sobie uświadomiła jak bardzo tego jej brakowało.

Niemal natychmiast poczuła głęboką inspiracje. Oczami wyobraźni widziała obraz, który przeniesie na kartkę swojego zeszytu.

- Co ci tak chodzi po głowie? - zapytał Nico, przyglądając się jej.

- Nowy projekt. - odrzekła rzeczowo.

- Obiecasz mi coś?

Uchyliła powieki i zerknęła na niego, mimowolnie badając szczegóły jego twarzy. Zauważyła, że jego skora nabrała opalenizny, a jego nos i policzki pokrywała delikatne czerwień. Przez chwile myślała, że to rumieniec, ale uświadomiła sobie że chłopak zwyczajnie się spalił na słońcu.

- Zależy co. - uniosła lekko kącik ust.

- Wytatuuj mi kiedyś jeden z tych twoich projektów. - poprosił.

- Serio, chcesz mieć jeden z moich niewydarzonych bazgrołów na ciele? - prychnęła śmiechem. - To zostanie z tobą do końca życia.

- To nie są niewydarzone bazgroły. - westchnął zrezygnowany. - Twoje tatuaże są śliczne, serio. I tak, chciałbym mieć coś takiego na ciele do końca życia.

Czuła, że jej policzki pokrył rumieniec. Nico był jedyną osobą, która wiedziała o jej ukrytym hobby. Jej największym marzeniem było otworzenie pewnego dnia własnego salonu tatuażu, połączonego z piercingiem. Sama chciałaby mieć kilka kolczyków i kawałek sztuki na swoim ciele, lecz obawiała się reakcji otoczenia. Do jej osobowości nie pasowały tego typu rzeczy.

Dyskutowali zażarcie, lecz z tematu pasji przeszli na nadchodzącą przyszłość. W końcu każdego dnia byli bliżej egzaminów, liceum i dorosłości. Przerażała ich świadomość, że za mniej niż rok będą musieli po raz pierwszy poważnie zadecydować o swojej przyszłości.

- Właśnie, skoro już jesteśmy przy liceum i innych takich. - zaczęła. - Po wakacjach zostajesz tu, czy wracasz ze mną do Polski?

- Nie ukrywajmy, beze mnie zwariujesz tam. - zaśmiał się, broniąc przed kuksańcem Miriam. - Jasne, że wracam z tobą, Mir.

- Mir? - uniosła brew.

- Zdrobnienie. - wyjaśnił. - Nie podoba się?

- Ależ skąd! - posłała mu uśmiech.

Ich sielankę przerwał głośny, pełen rozpaczy wrzask oraz głośne odgłosy łamanych gałęzi.

tak, wiem, dlugo mnie nie bylo xd
nie bijcie blagam
btw dzieki za prawie 800 wyswietlen wariaty <3333

Angel And Death Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz