XXXVIII

770 73 93
                                        

Cisza, która zapanowała między tamtą dwójką sprawiła, że Miriam niemal natychmiast pożałowała swojego pytania. Nico spojrzał na nią z uniesioną brwią sprawiając, że dziewczyna stała się czerwona bardziej niż pomidor, zaklinając swoją głupotę i zbyt dużą bezpośredniość.

Gdy dosłownie gniła we wnętrzu ze wstydu, czarnowłosy z całych sił próbował powstrzymać się przed wybuchnięciem śmiechem. Ostatnimi czasy zawstydzanie swojej przyjaciółki stało się jego najulubieńszą czynnością, przez co ta miała ochotę nie raz go zamordować z zimną krwią, a jego zwłoki podrzucić Wandzie, żeby ją przymknęli w zakładzie dla psychicznie obłąkanych

Jest całkiem urocza, gdy się zawstydza, przemknęło mu przez głowę, lecz zaraz odrzucił tą myśl. To przecież Miriam, jego niemalże siostra. Prawda? Prawda?

- Oj Miriam, Miriam. - zaczął, siląc się na poważny, nawet nieco obrażony ton. - Czujesz się zagrożona?

O ile to było możliwe, zrobiła się jeszcze czerwona. Zakryła twarz dłońmi, przecząc piskliwym  głosem.

- No już uspokój się. - zaśmiał się, targając jej włosy. - Jestem bi.

- Ale przecież podobali ci się sami faceci...

Nie chciało jej się wierzyć, że kiedyś mu się podobała, tak jak mówił gdy był pijany. Po prostu, według niej, zauroczenie się w takiej osobie jak ona wydawało się równie irracjonalne, co Percy na diecie.

- Podobała mi się kiedyś dziewczyna. - odrzekł, wzdychając. - I nie, nie powiem, która to.

Cholera.

Nawet jeśli mówiąc o niej, użył czasu przeszłego, znów poczuła głęboko w sercu tą iskierkę , którą tak bardzo pragnęła zdusić.

Nie powinna czuć nic do niego i myślała, że tak było - po tak długiej przerwie miała wrażenie, że uczucia którymi niegdyś go darzyła, zwyczajnie zniknęły, przestały istnieć.

- A masz chociaż jakiś garnitur? - spytała, chcąc zmienić temat.

- Tylko koszulę od ciebie. - odrzekł, przygładzając ubranie.

Uśmiechnęła się pod nosem, wracając pamięcią do początków ich znajomości. Uwielbiała to robić. Mimo, że znali się nieco ponad rok, momentami odnosiła wrażenie, jakby od czasu poznania go minęły wieki. Przede wszystkim, wciąż patrząc na niego miała przed oczyma tego niskiego, cichego chłopca, który wlepiał swoje spojrzenie w nią w dniu jego pierwszego dnia w szkole.

Wtedy, gdy odwzajemniła jego spojrzenie, czuła, że połączy ich piękna, silna przyjaźń, nawet jeśli teraz liczyła na coś więcej.

Miała ochotę zakląć to wszystko - jego, siebie, a nawet kota który znów wlazł na Nicka, mrucząc donośnie. Nie chciała czuć tego co czuje, nie chciała psuć ich przyjaźni.

Ale czuła.

I dlatego postanowiła, że mimo że nie powinna,  będzie o niego walczyć.

***

Nico wiedział, że egzaminy nie będą proste, mimo ułatwień takich jak przystosowanie się do jego dysleksji, ADHD, albo samego faktu, że był z innego kraju, jednak nie spodziewał się, że będą aż tak trudne. Przez cholernego Maksyma kompletnie odpuścił sobie naukę i obudził się dopiero dwa tygodnie przed egzaminami głównie przez Miriam, która nie miała oporów, by wydrzeć się na niego za jego głupotę.

Ale mimo wszystko dziewczyna pomogła mu w nauce przeprowadzając przyspieszony kurs matematyki (chociaż sama ledwo sobie radziła) i polskiego, mimo że za cholerę nie mógł zapamiętać tych wszystkich wydziwiastych lektur. Jedyna, jaka mu przypadła do gustu, to Quo Vadis, za co Miriam miała ochotę spalić go na stosie.

Po egzaminie z angielskiego nastolatkowie czuli niewyobrażalną ulgę, mimo że do otrzymania wyników było jeszcze dużo czasu.

Jednak zamiast świętować znaczną część zwycięskiej (bądź przegranej) walki o swoją przyszłość, nastolatkowie musieli spotkać się z Percym Jacksonem, który nie miał do przekazania im dobrych wieści.

- Co się stało? - spytał Nico widząc powagę zupełnie nie pasującą do twarzy syna Posejdona.

- Sytuacja w obozie jest dramatyczna. - wyjaśnił. - Więcej ludzi jest nieprzytomnych, niż zdolnych do walki. Will gdzieś zniknął, tak jak Calipso. A najgorsze jest to, że Rachel wygłosiła nową przepowiednie, która nie mówi nam kompletnie nic.

Chłopak wyjął z kieszeni spodni zmiętą kartkę, uplamioną dodatkowo niebieskim lukrem. Brunetka posłała mu zdegustowane spojrzenie, na które odpowiedział przepraszającym uśmiechem.

Lecz niestety, gdy przeczytali tekst zawarty na kartce, niechlujstwo Jacksona okazało się być ostatnią rzeczą, o którą się martwili.

Historia ukryta, nieznana, swój bieg wydarzeń powtórzy,
gdy nieszczęśliwa uniesie swą głowę do góry.
Podłe żniwa dusz zostaną wznowione,
serca młodych na próbę wystawione.

To, co nierozerwalne zostanie stracone
a ciemność ledwie się tlący ogień pochłonie.

Nadzieja ku niebu na bój wyruszy,
dzierżąc pradawne narzędzie katuszy.

Okupiona cierpieniem i krwią będzie końcowa walka,
a nadzieja będzie umierać, żegnając śmierć równie ciepło, co kochanka.

- I to dotyczy naszej przyszłości? - wyjąkała Miriam po dłuższej chwili ciszy. - Nadzieja? Umrze?

Nico, nie będąc w stanie wypowiedzieć choćby słowa, kiwnął jedynie głową na zgodę. Atmosfera między trójką herosów była tak gęsta, że gdyby ktoś rzucił w nich nóż, prawdopodobnie zawisłby w powietrzu.

- Ale... Wiecie o co chodzi, prawda? - spytała. - Rozpracowaliście już ją?

Percy pokręcił głową zrezygnowany, a Miriam po prostu milczała, nie wiedząc, co powiedzieć.

Nawet nie zdążyła, gdyż aura dwóch synów bóstw z Wielkiej Trójki zwabiła do siebie głodnego cyklopa w towarzystwie ogromnego, barczystego demona, którego już kiedyś Nico i Miriam mieli nieprzyjemność spotkać.

Chłopcy niemal natychmiast rzucili się do walki nie zauważając, że brunetka niechcący nawiązała kontakt wzrokowy tylko po to, by parę sekund później zostać pochłoniętą przez ciemność.

Angel And Death Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz