Koniec końców nie zmrużyła oka do świtu, wciąż zastanawiając się jakiej orientacji jest Nico. Sama nawet nie wiedziała, czemu aż tak to jej zaprząta głowę i dlaczego tak obawiała się, ze jest gejem, ale nie mogła wyrzucić tej uporczywej myśli z głowy.
Mimo wszystko próbowała zasnąć na wszystkie sposoby, nawet liczyła owieczki, ale po chwili zamiast puchatych zwierzątek przeskakujących przez płot widziała Nicka, wzdychającego do Percy'ego.
Gdy Słońce powoli zaczęło wchodzić zaklęła pod nosem - Nico zapomniał zasłonić okna, przez co z każda sekunda coraz bardziej ślepła.
Zarzuciła poduszkę na twarz, będąc zbyt leniwa by wstać. Wtuliła się bardziej w przyjaciela, rozkoszując się ostatnimi chwilami w obozie. Lada moment mieli wstawać i wybywać z powrotem do Polski.
To będzie dziwne uczucie. Przez dwa miesiące mówiła głównie po angielsku. Mimo, że nie była najlepsza i czasem przypadków mówiła jakieś bezsensowne głupoty, to i tak potrafiła się dogadać.
Zaczęła powoli odpływać, ukojona ciepłem i biciem serca, które wyczuła pod koszulką czarnowłosego. Mogłaby spędzić tak całą wieczność i nie żałowałaby tego nawet przez chwilę.
Ale gdy zadzwonił budzik wszystko się zepsuło. Nico obudził się dość gwałtownie, przez co spadł z łóżka ciągnąc Miriam za sobą.
Gdy uchylił powieki ujrzał Miriam, której twarz była dosłownie milimetry nad jego. Jej twarz natychmiast pokrył rumieniec, przez co Nico również się zarumienił - teraz bardziej piekły go jego policzki niż plecy i głowa, po spotkaniu z podłogą.
Niezgrabnie wstała, mrucząc pod nosem przeprosiny i uciekła do łazienki, zostawiając zakłopotanego Nicka wciąż leżącego na podłodze.
Oparła się o zlew, oddychając głęboko. Była czerwona jak najbardziej dojrzały pomidor na tej ziemi.
Przemyła szybko twarz lodowatą wodą, lecz to niewiele pomogło. Jej serce biło tak mocno, że bała się że Nico je usłyszy, mimo że był za ścianą.
– Co się ze mną dzieje? – mruknęła sama do siebie.
***
Jedli razem śniadanie przy stoliku Hadesa. Łamali zasady, doskonale o tym wiedzieli. Gdy pierwszy raz Miriam usiadła z przyjacielem, a nie z rodzeństwem, praktycznie każdy przerwał jedzenie i patrzył się na nich jak na wariatów, lecz teraz nikt na to nie zwracał uwagi.
Każdy w końcu wiedział, że gdzie Nico tam i Miriam. Byli prawie że nierozłączni, niektórzy nawet myśleli, że są razem i posyłali im znaczące uśmieszki. Bywało to momentami dość irytujące, lecz oboje przyzwyczaili się.
Miriam bawiła się swoim łańcuszkiem, nudząc się. Dawno skończyła swoją porcję, podczas gdy Nico wciąż grzebał widelcem w jajecznicy.
- Pospiesz się, błagam. - jęknęła. - Zaraz ruszamy!
- Bogowie, uspokój się. - odrzekł z pełnymi ustami. - Mamy jeszcze mnóstwo czasu!
Westchnęła i zerknęła na zegarek od jej matki. Mimo, że ustawiła odpowiednią godzinę gdy tylko go dostała, ten znów zamiast wskazywać ósmą rano, wskazywała czternastą z hakiem. Naprawdę? Czyżby bogini zakupiła prezent na jakimś lewym bazarku za niecałego dolara?
Zrezygnowana znów spróbowała ustawić odpowiednią godzinę, lecz malutkie pokrętło przy tarczy zegarka zacięło się i nie chciało się ruszyć. Zacisnęła wargi. Jak mógłby ten zegarek kiedyś jej się przydać, skoro nawet nie chciał pokazać właściwej godziny?
- Skąd właściwie go masz? - zapytał Nico, nareszcie kończąc jedzenie.
- Od mamy, tej prawdziwej. - mruknęła zrezygnowana. - Nie wiem, zepsuł mi się, nie mam pojęcia jak mógłby mi się kiedyś przydać.
- Może ma miecz w sobie. Wiesz, magiczna biżuteria.
- Myślisz?
Zaczęła szukać jakiegoś tajnego przycisku, mającego uruchomić mechanizm kreujący miecz, lecz czarnowłosy jej przerwał.
- Nie tu. Jeszcze coś zniszczysz.
***
Gdy stali na Wzgórzu Herosów, Miriam znów miała okazję pogłaskać ogromnego Peleusa. Smok owiał ją gorącym powietrzem z nozdrzy, prawie podpalając jej włosy. Prychnęła cichym śmiechem i przytuliła się do ogromnej szyi zwierzęcia.
- Do zobaczenia, malutki. - mruknęła w jego łuski, po czym wróciła do Nicka.
- Polubiliście się. - zauważył czarnowłosy.
- Zazdrosny?
- Jak cholera.
Wyszli za granicę obozu. Miriam zaczerpnęła świeżego powietrza i chwyciła przyjaciela za dłoń, gotowa na niezbyt przyjemne doznania związane z podróżą cieniem. Zacisnęła powieki i poczuła, jak zimne macki otaczają jej ramiona i talię. Wzdrygnęła się, czując jak mrok zaczyna ją otaczać. Zewsząd słyszała jęki, warczenia. Bała się otworzyć oczu, jej żołądek podskoczył do gardła.
Nagle wszystkie odgłosy zaniknęły. Mimo, że wciąż stała w ciemności, chłód odpuścił. Jedyne, co czuła, to woda przesiąkająca powoli jej trampki. Uchyliła powieki, przerażona. Przed nią stała kobieta, odwrócona do niej plecami. Była smukła, jej skóra miała delikatnie różowawy odcień. Coś, jakaś siła, ciągnęła Miriam do postaci. Nieśmiało podeszła do niej, pluskając wodą.
Kobieta odwróciła się. Ruch wprawił jej jasne fale w ruch, jej niebieskie oczy zaskrzyły się ciekawością. Była perfekcyjna, w każdym detalu.
- Nie dopuść, by to się powtórzyło. - jej głos był zupełnym przeciwieństwem jej osoby - był głęboki, chrapliwy.
Nagle zaczęła się krztusić. Z jej warg wypłynęła woda, wymieszana z krwią. Upadła na kolana, chwytając się za gardło. Jej skóra zaczęła szarzeć, marszczyć się, włosy wypadać. Gałki oczne wpadły do wody i zatonęły. Jeszcze przed chwilą była piękna, a teraz wyglądała jak potwór.
Jak topielec, który nawiedzał Miriam w koszmarach.
5k, szalejecie
CZYTASZ
Angel And Death
FanfictionGdy do szkoły Miriam dołącza Nico, dziewczyna stawia sobie za cel uszczęśliwienie go. Czy Anioł będzie w stanie sprawić, by Śmierć przestała być taka straszna?
