XXII

829 67 22
                                        

Uchyliła powieki gwałtownie, czując jak w jej piersi braknie tchu. Jej pole widzenia było zamazane i po części zasłonięte jej rudymi lokami. Zamrugała kilka razy, wyostrzając obraz. Leżała na kanapie w swoim salonie, przykryta kocem.

Za oknem było ciemno. Zdezorientowana spróbowała wstać, lecz zawroty głowy skutecznie jej to uniemożliwiły. Ile spała? Gdzie są jej rodzice i Nico?

Gorąco znów zapanowało nad jej ciałem. Po jej plecach przebiegł dreszcz, na skórę wstąpił pott. Przed oczami mignął jej obraz tej samej kobiety, co z wizji.

Coraz trudniej było jej złapać oddech. Czuła, jakby szponiasta dłoń zaciskała się boleśnie na jej gardle, odcinając dostęp do tlenu.

Pokój znów zaczął się zamazywać, płuca palić. Łzy spływały po jej policzkach, dłonie kurczowo zaciakały się na poduszce.

Znowu zapadła ciemność, tym razem bez wizji. Gdy znów otworzyła oczy, znajdowała się w swoim pokoju. Jej szyja paliła bólem, podobnie jak klatka piersiowa.

- Jak się czujesz? - zapytała macocha, siedzącą przy jej łóżku.

- Chyba jest juz dobrze. - odpowiedziała zachrypniętym głosem. - Co się stało?

- Nico przeniósł się cieniem tu rano. - wyjaśniła, podając Miriam szklankę wody. - Byłaś nieprzytomna, ponoć to była wizja, tak mówił Nico. Dlatego nie wezwałam pogotowia.

- A gdzie tata?

- Na badaniach.

- Dałabyś mi jeszcze wody?

Macocha jedynie kiwnęła glową i wyszła, nic nie mówiąc. Miriam zmarszczyła brwi. Kobieta zazwyczaj była niesamowicie gadatliwa, uśmiech nie schodził jej z twarzy. A teraz? Teraz jej twarz była blada, wręcz bił od niej smutek.

Gdy wróciła z szklanka wody, rudowłosa bezceremonialnie zapytała:

- Co się stało?

Kamila podała jej naczynie i usiadła spowrotem na krześle. Pijąc, Miriam uważnie przyjrzała się jej mowie ciała - nawet jeśli nie była dobra w odczytywaniu sygnałów, pozycja macochy ewidentnie mówiła, że nie ma dobrych wieści.

- Twoja babcia zmarła. - wyszeptała, zapadając się.

Zakryła usta w szoku, wbijając tępe spojrzenie w macochę. Szukała w jej twarzy jakiegokolwiek znaku mówiącego, ze był to jedynie ponury żart. Niestety, nie znalazła go.

Poczuła, jakby w jednej chwili świat utracił barwy. Łzy napłynęły do jej oczu, zamazując widok, ciałem wstrząsnął niemy szloch.

- Kiedy? - zdołała wydusić przez zaciśnięte gardło.

- Tydzień temu. - kobieta wbijała spojrzenie w swoje dłonie. - Uznaliśmy, że nie powinniśmy rozmawiać z tobą o tym przez telefon....

- Powinniście, do cholery! - wrzasnęła, dłużej nie panując nad własnymi łzami.

Chciała powiedzieć swojej babci tak wiele. Widywały rzadko, lecz jednak nastolatka kochała ją, kochała niesamowicie mocno. Uwielbiała przesiadywać z nią na ganku, popijając herbatę w deszczowe dni, lub wspólne spacery nad jezioro, w którym pływały ryby.

Nie mogła uwierzyć, że już nigdy nie usłyszy jej głosu, nieco zachrypniętego i ciepłego, nie zje jej doskonale przyrządzonej owsianki, nie obejrzy z nią gwiazd letnią późną nocą.

Nawet nie spostrzegła, gdy znalazła się w ramionach macochy. Miriam dygotała na całym ciele, nie mogąc się opanować. Łzy spływały po jej policzkach, teraz niesamowicie bladych, niemalże białych jak papier. Nie była w stanie nabrać powietrza, szloch próbował wydostać się z jej zaciśniętych ust.

Nie wiedziała nawet, ile czasu tak siedziały. Głowa pękała jej od płaczu, łzy zaschnęły na policzkach. Pozostało jej się wpatrywać tępo przed siebie, nie będąc zdolna choćby do poruszenia małym palcem.

***

Późnym wieczorem ktoś zapukał do jej drzwi. Myślała, że znów ujrzy swojego tatę - mężczyzna kilkukrotnie chciał z nią porozmawiać, lecz za każdym razem kończyło się to rzewnymi łzami.

Lecz w drzwiach ujrzała Nica, niosącego w dłoniach parujące kubki z herbatą. Posłał jej smutny uśmiech i przysiadł się, gdy z trudem podniosła się do siadu.

- Z dwoma łyżeczkami cukru, tak jak lubisz. - powiedział cicho, delikatnie ją obejmując.

Chwyciła w dłonie różowy kubek i wtuliła się w ramię przyjaciela. Milczeli, lecz to nie był ten niezręczny rodzaj ciszy, który zazwyczaj występuje przy braku tematów. Była to komfortowa, ciepła cisza, której tak bardzo na ten moment Miriam potrzebowała.

Mimo, ze tak bardzo chciała, nie mogła już uronić ani jednej łzy. Jej oczy były czerwone, skóra wokół nich napuchnięta. Nicoqi trudno było patrzeć na nią w taki stanie - nie dlatego, ze wyglądała okropnie, lecz dlatego że nie wiedział jak ją pocieszyć.

Wiedział, jak bardzo cierpi. Sam kiedyś przez to przechodził, w samotności i strachu, przepełniony nienawiścią. Za żadne skarby nie chciałby, żeby Miriam czuła to samo.

Odstawił oba, teraz już puste kubki. Rudowłosa znów się położyła, tak samo jak Nico. Leżeli w kompletnej ciemności, wsłuchani w melodie graną przez świerszcze, która docierała do ich uszu zza okna.

Spojrzała na niego. Zapadł w niespokojny sen, pełen koszmarów. Zagryzał wargi, marszczyła brwi i kulił się sam w sobie. Dziewczyna delikatnie wtuliła się w niego, stykając ich czoła ze sobą. Cichutko zanuciła kołysankę, dokładnie tą samą, co kilka miesięcy temu. Tą, której nauczyła ją babcia...

Rozluźnił się nieco, a Miriam umilkła. Delikatnie pogładziła go bo włosach i odgarnęła kilka niesfornych kosmyków z jego twarzy. Jej wzrok padła ustach, teraz rozchylonych i zaczerwienionych. Jej serce zabiło mocniej i, sama nie wiedząc czemu, pomyślała o tym, jakby to było go pocałować.

Jak jego wargi by smakowały? Jak jagodowe ciasto, którym prawdopodobnie poczęstowali go jej rodzice? Czy może jak malinowa herbata, którą jeszcze chwilę temu pili?

Jakby się zachował? Odepchnąłby ją, obrzydziły? Odwzajemniłby pieszczotę, delikatnie przygryzając jej dolną wargę i ujmując jej twarz? Co by się stało potem? Przyciągnąłby ją bliżej, powoli zsuwając z niej cienką koszulkę?

Fala gorąca wpłynęła na jej policzki. Odsunęła się znacząco, wachlując dłonią twarz. Nie powinna myśleć o takich rzeczach. Nie teraz, nie przy nim.

Lecz spojrzała na niego jeszcze raz, zagryzając dolną wargę. Przecież śpi, prawda?

Przybliżyła się, sama nie wierząc w to, co robi. Dzieliły ich milimetry, czuła na sobie jego oddech, pachnący herbatą. Zamknęła powieki, oddychając głęboko.

Ale... Czy napewno tego chce?

Angel And Death Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz