XV

1K 75 22
                                        

Miriam o mało co nie zakrztusiła się własną śliną po tym, co usłyszała od Nicka. Prychnęła pod nosem, zawiedziona głupotą przyjaciela.

- Nie wiem nic o twojej przeszłości. - mruknęła, wbijając wzrok w profil twarzy czarnowłosego. - Ale jednego jestem pewna - jesteś ostatnią osobą, którą mogłabym nazwać słabą.

Nico lekko się speszył. Wyczuł w tonie Miriam odrobinę bólu i smutku, przez to, że nigdy wczesniej nie podzielił się z nią swoją historią. Z początku nie robił tego, ponieważ dziewczyna nie mogła dowiedzieć się o jego pochodzeniu, a potem? Później zwyczajnie o tym zapomniał, cieszył się chwilą i nie sądził, że Miriam moze czuć się źle ze swoją niewiedzą.

- Miriam, ja... - zaczął niepewnie.

- Później o tym pogadamy. – przerwała mu, jak gdyby nigdy nic. – Masz jakiekolwiek pojęcie czym to cos było?

Nico pokręcił głową, starając się wygrzebać z głębin pamięci jakąkolwiek wzmiankę o tego typu potworach w mitologii greckiej. Chłopak nie miał nigdy głowy do nauki, a przez swoją dysleksję nienawidził czytania, więc nawet gdyby faktycznie te demony juz kiedyś zapisały się na kartach historii, to zwyczajnie by to przeoczył.

Rudowłosa nerwowo przyglądała się cieczy znajdującej się na sztylecie. Była czarna jak smoła, uwalniała woń topionego metalu i rozkładającego się trupa.

Nagle, nie wiadomo skąd, przed oczami Miriam mignął obraz szarego, napuchniętego od wody topielca. Muł oblepiał jego ciało, a z jego oczodołów wypełzały robaki.

Dziewczyna, choć bardzo tego chciała, nie mogła odwrócić od niego wzroku. Tak, jakby ktoś kontrolował jej oczy, czuł uciechę z faktu, że dziewczyna walczy i przegrywa.

Widok ludzkiego ciała, tak zmasakrowanego, sprawiał, że Miriam miała ochotę zwrócić całą zawartość żołądka.

Lecz nie to było najgorsze.

Trup nagle szarpnął głową i spojrzał wprost na rudowłosa. Miała ochotę wrzasnąć, lecz głos ugrzązł jej w gardle. Serce waliło jej jak oszalałe, miała wrażenie że zaraz wyskoczy jej z piersi. Pragnęła zerwać się do biegu, uciec stamtąd jak najdalej, nie zatrzymując się choćby na sekundę. Lecz stała. Stała i wpatrywała się, jak obślizgły trup podnosi się i czołga w jej stronę, wydając z siebie okropne odgłosy.

Potem nastała ciemność.

Tylko ciemność.






Zdawało się, że była nieprzytomna sekunde, może dwie, lecz widok Nicka, śpiącego z twarzą wtuloną w ścianę sprawił, że zmieniła zdanie. Znajdowała się w infirmerii, tego była pewna. Jej ręce były całe zabandażowane a w skroniach czuła palący ból. Podniosła się do siadu najciszej, jak potrafiła, i wzięła głęboki wdech. Próbowała wymazać wypalony pod powiekami przerażający widok trupa, lecz nie udawało jej się – wizja odbiła się na jej psychice.

Nico mruknął coś przez sen, odciągając jednocześnie uwagę Miriam od koszmaru. Dziewczyna mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem. Zaczęły mu się kręcić loczki.

Zaczęła się zastanawiać się, czym zasłużyła sobie na takiego przyjaciela. Nigdy nie była jakąś szczególnie dobrą osobą. Wiecznie się bała stanąć w obronie słabszych, bo myślała ze wszyscy się od niej odwrócą. Bała się, że jej przyjaciółki się odwrocą, że znienawidzą ją za byle błahostkę.

Tak naprawdę bała się wszystkiego. Bała się zmian, bała się zostawać w miejscu. Bała się przyjaciół, bała się samotności. Bała się, że częste kłótnie z jej przyjaciółkami, spowodowane najczęściej jej zachowaniem, w końcu skończą się rozpadem przyjaźni.

Tak naprawdę była małą, pełną sprzeczności istotką, która nawet w jednej tysięcznej nie zasługiwała na kogoś tak wspaniałego jak Nico.

Ułożyła się spoowrotem w łóżku, wciąż bacznie przyglądając się brunetowi.

Nawet, jeśli na niego nie zasługiwała, to jest wdzięczna bogom, że zesłali na ziemię jej przyjaciela.

tak, ja wciąż żyję

niestety

Angel And Death Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz