Następnego dnia nastolatka z niecierpliwością wyczekiwała zajęć. Po śniadaniu miała zacząć naukę strzelania z łuku. Była pewna, że to zdecydowanie dziedzina nie dla niej, ale mimo wszystko chciała spróbować.
Była pewna, że wyszła z pawilonu jadalnego jako pierwsza. Natychmiast pomaszerowała do tarcz strzelniczych, uprzednio zachaczając o szopę z bronią.
Nigdy w życiu nie miała łuku w rękach. Widywała je jedynie na filmach. Postarała się przypomnieć, jak te wszystkie bohaterki trzymały bronie w swoich dłoniach i naciągnęła strzałę na cięciwę. Wbrew jej oczekiwaniom trudno było utrzymać taką pozycję dłużej niż kilka sekund, więc strzała wymknęła się jej i poleciała w kompletnie nie tam gdzie miała.
– Źle to robisz. – oznajmił ktoś za nią. – Pomóc?
– Przydałoby się. – zaśmiała się, odwracając się. – O, Słoneczny Patrol.
– Słoneczne co? – zdziwił się Will.
– Taki serial. Wyglądasz jak jeden z tamtejszych bohaterów.
Chłopak pokiwał głową, po czym zaczął uczyć Miriam obsługi łuku. Co chwila wybuchał śmiechem, widząc jak umyka jej strzała, bądź łuk sam ucieka jej z rąk.
– Wciąż nie wiem co cię tak smieszy. – mruknęła naburmuszona.
– Robisz zabawną minę, gdy coś ci się nie udaje. – odpowiedział, podchodząc bliżej. – Zabawną i uroczą.
Przewróciła oczami, mimowolnie się uśmiechając. Will Solace był zdecydowanie fajnym chłopakiem.
– Ale teraz ci się uda. – oznajmił.
Stał tuż za nią. Czuła delikatny oddech na swoim karku i zapach wody kolońskiej. Po jej plecach przebiegł dreszcz, a na policzki wpłynął rumieniec. Starała się opanować przyspieszony oddech i skupić się na broni w swoich dłoniach, by Will przypadkiem nie zauważył jej zdenerwowania.
Chłopak delikatnie położył jej dłoń na talii, szepcząc by się wyprostowała i rozstawiła lekko nogi. Następnie chwycił jej ręce i ustawił je odpowiednio, by mogła utrzymać porządnie łuk. Jej mięśnie drżały z wysiłku, lecz nie poddawała się. Przymknęła jedno oko, celując dokładnie. Naciągnęła strzałę do samego policzka i policzyła do trzech. Wypuściła strzałę wraz z wydechem, zamykając oczy.
– Trafiłaś! – wykrzyknął Will.
– Naprawdę? – zdziwiona otworzyła oczy i spojrzała na tarczę. – O mój boże, naprawdę trafiłam!
Podskoczyła z radości, niczym dziecko uradowane z prezentu. Nie była świadoma, ze jest dyskretnie obserwowana przez Nicka, który stał nieopodal.
Gdy widział, jak Will lepi się do Miriam, czuł ogromną złość. Will był kobieciarzem. Nie przepuścił dosłownie żadnej. Nie chciał, by jego najlepsza przyjaciółka została skrzywdzona.
– Bawimy się w stalkerów? – usłyszał szept koło ucha.
Odruchowo Nico wyciągnął sztylet i przyłożył go do szyi osoby, która go wystraszyła. Okazało się, ze był to pewien niski, latynoski elf.
– Stary, ale bez takich! – zaśmiał się, unosząc dłonie w geście obronnym. – Czemu obserwujesz tą nową z ukrycia?
– Ta nowa ma na imię Miriam. – westchnął Nico, chowając broń. – Will się przylepił. Martwię się.
– Ktoś tu jest zazdrosny. – Leo zasadził mu kuksańca w żebra.
– Nieprawda. – fuknął czarnowłosy. – Chodź na arenę. Mam ochotę powalczyć.
– Czy ja śnie, czy właśnie Król Upiorów postanowił przestać być aspołecznym dupkiem i zaprosił mnie do wspólnego ćwiczenia?
– Zamknij się.
***
Po paru tygodniach Miriam stała się mistrzynią obsługi łuku. Wszystko za sprawą Willa, z którym bardzo się do siebie zbliżyli. To głupie, ale zdawało jej się, że czuje coś więcej do niego – zależało jej niesamowicie na jego aprobacie, a każda sekunda spędzona w jego towarzystwie była emocjonująca i niezwykła.
Dziewczyna niesamowicie emocjonowała się każdym treningiem z nim. Tego wszystkiego musiał wysłuchiwać Nico, z którym spotykała się coraz rzadziej i rzadziej.
– Jesteś pewna, że chcesz iść sama? – spytał Nico po raz setny, obserwując jak Miriam walczy ze swoimi już kręconymi włosami. – Mam złe przeczucia.
– Przestań. – westchnęła, szarpiąc szczotką. – Znam Willa. Nic złego się nie stanie.
Chłopak przewrócił oczami. Wielokrotnie próbował przekonać przyjaciółkę, że Will to nie najlepszy materiał na chłopaka, lecz ta uparcie twierdziła, że nie jest taki zły.
Miriam po raz ostatni poprawiła fryzurę i wygładziła koszulkę, po czym pożegnała się z Nickiem i ruszyła w kierunku plaży.
Myślami analizowała miliony scenariuszy, które mogły się ziścić. Romantyczny piknik na plaży był spełnieniem jej marzeń.
Dotarła na miejsce, nerwowo subiąc brzeg koszulki. Gdy ujrzała rozłożony na piasku zielony koc i kosz z jedzeniem mimowolnie się uśmiechnęła. Nagle została objęta od tyłu przez chłopaka, który ją tu zaprosił. Poczuła, jak jej serce fika koziołka, a na twarz wływa rumieniec.
– Cześć, piękna. – usłyszała szept tuż obok ucha.
– Will! – zachichotała, obracając się do niego przodem. – Mówiłam, żebyś mnie tak nie nazywał!
– Ja mówię jedynie prawdę. – uśmiechnął się, obejmując ją w talii.
Przewróciła oczami, zarzucając mu dłonie na kark. Byli blisko, nawet bardzo blisko. Wiedziała, że gdyby przysunęła się choć centymetr, ich usta by się zetknęły, jednocześnie wywołując palpitację serca u dziewczyny.
– Ten piknik to tylko przykrywka. – oznajmił niespodziewanie.
– Słucham? – odsunęła się gwałtownie. Czyżby Nico miał racje?
– Spokojnie, piękna. – przyciągnął ją spowrotem. – Nie chce ci zrobić nic złego. No chyba, że w twoim słowniku wyznanie uczuć to coś złego
Zamurowało ją. Sparaliżowało. Zszokowało. Nie była w stanie się ruszyć. Te słowa odbijały się w jej głowie pustym echem, nie chcąc dotrzeć do jej umysłu.
– Możesz powtórzyć? – poprosiła nieprzytomnym głosem.
Chłopak zaśmiał się i przybliżył jeszcze bardziej. Ich czoła się stykały. Czuła na swoich ustach jego oddech. Pachniał miętową gumą do żucia. Mimowolnie jej wzrok powędrował na jego usta. Pragnęła je całować godzinami, lecz resztkami woli powstrzymywała się, by teraz tego nie uczynić.
– Kocham cie, piękna. – wyszeptał wprost do jej ust.
Wpił się w jej usta. Wplótł palce w jej włosy, jednocześnie przyciskając ją w talii do swojego torsu. Miriam ujęła jego twarz w dłonie i zamknęła powieki, całkowicie oddając się pieszczocie. Jego usta... Smakowały perfekcją. Mimo, że mogła wyczuć dominujący smak mięty, to dodatkowo dało się wyczuć nutkę soku jeżynowego, który tsk bardzo uwielbiała.
– Mam rozumieć, że od teraz jesteśmy razem? – wyszeptał, przerywając na chwilkę.
– Oczywiście, głupku. – odrzekła, ponownie całując swojego nowego chłopaka.
CZYTASZ
Angel And Death
FanfictionGdy do szkoły Miriam dołącza Nico, dziewczyna stawia sobie za cel uszczęśliwienie go. Czy Anioł będzie w stanie sprawić, by Śmierć przestała być taka straszna?
