To wcale nie tak, że się bała.
Po prostu czuła lekki niepokój, idąc sobie samotnie przez słabo oświetlone uliczki parku, w którym co chwila coś szeleściło. Miała nadzieję, że skoro ubrała się cała na czarno, a głowę nakryła kapturem, potencjalny gwałciciel nie zauważy jej, albo po prostu uzna za chłopaka.
Na jednej z ławek siedział chłopak. Miriam nie była pewna, czy do niego podejść, lecz mimo wszystko zrobiła to, zaciskając dłoń na tarczy zegarka od Afrodyty z nadzieją, że ten w razie niebezpieczeństwa ją uratuje.
- Myślałem, że rodzice ci nie pozwolą wyjść. - powiedział, z wyraźną ulgą. - Dobrze cię widzieć, naprawdę.
- Jasne, że nie pozwoliliby. Wymknęłam się przez balkon.
Syn Posejdona przytulił ją, na co się zaśmiała. Niestety, jego poważny wyraz twarzy, który dostrzegła w świetle latarni, skutecznie ostudził jej dobry nastrój.
- Co się dzieje? - zapytała zaniepokojona.
- Zaraz wszystko wyjaśnię. - mruknął. - Gdzie Nico? Myślałem, że przyjdziecie razem.
- Nie widzieliśmy się od spotkania klasowego. - starała się ukryć nutkę smutku w głosie. - Był zajęty jakimś nowym kolegą.
- Ale przyjdzie?
- Wyświetlił moją wiadomość, więc raczej tak.
Czekając na syna Hadesa siedzieli w ciszy, ramię w ramię, wpatrzeni tępo w ciemność. Nie było między nimi tej niezręczności, która pojawia się zazwyczaj na pierwszym spotkaniu ludzi, którzy nie mają tematu do rozmowy. Była to jedna z tego rodzaju cisz, co uspokaja, mimo, że atmosfera była ciężka.
Dziesięć minut po umówionym czasie zobaczyli wysoką postać, która powoli zmierzała w ich stronę.
- To on? - upewnił się Percy.
- Nie, to jakiś pijak. - szepnęła Miriam, marszcząc brwi. - Patrz, jak się chwieje.
Jednak mężczyzna wyraźnie zmierzał wprost na nich. Brunetka była już gotowa to obrony przed napalonym, pijanym zboczeńcem do czasu, gdy zobaczyła twarz swojego przyjaciela.
- Cześć. - powiedział, przeciągając samogłoskę.
Dziewczyna zerwała na równe nogi, podchodząc do niego. Niemal natychmiast poczuła odór piwa, lecz miała ostatki nadziei, że ktoś po prostu wylał na niego przypadkiem napój.
Ujęła jego twarz i przyjrzała się mu dokładnie. Jego oczy były nieco zaczerwienione, a oddech śmierdział jeszcze bardziej niż ubrania.
- Żartujesz sobie? - miała ochotę go uderzyć. - Upiłeś się?
- To tylko dwa piwa. - wybełkotał. - No i trochę tego czegoś dziwnego, takiego ostrego.
- Masz piętnaście lat, do cholery.
Wybuchnął głośnym śmiechem, próbując coś tłumaczyć, lecz po prostu zatkała mu usta dłonią i usadziła na ławce, zrezygnowana przez jego głupotę.
- Tego się po nim nie spodziewałem. - mruknął zrezygnowany Percy.
- Ani ja. - westchnęła. - Dobra, powiedz mi, co się dzieje.
Nico próbował strząsnąć z ust rękę przyjaciółki, lecz ta miała żelazny uścisk. Nawet nie rozumiał, czemu tak bardzo wszyscy się wściekali na niego - przecież poszedł jedynie z Maksymem i kilkoma innymi znajomymi z nowej klasy, by oblać początek roku szkolnego. To przecież nic złego, prawda...?
- W obozie zaczęły się dziwne ataki. - zaczął opowieść zielonooki. - Ludzie bez żadnego powodu tracą przytomność i nie budzą się, mimo że nie są na nic chorzy, ich mózgi i serca normalnie pracują. Nie możemy ich dobudzić, infirmeria jest zapełniona, brakuje nam ludzi do opieki nad nimi. Dzieciaki Apollina próbują jakoś uporządkować dyżury, bo niektórzy nie śpią od kilku dni, jednym słowem masakra.
Miriam zaświtało w głowie. Miała przed oczami obraz zgniłej kobiety, która próbowała usilnie coś jej przekazać w wizjach, które non stop atakowały ją we śnie do tego stopnia, że odkąd nie mieszka już z Nickiem, sypia najkrócej jak się da snem tak płytkim, że najcichszy odgłos jest w stanie ją wybudzić.
- Przecież to są śpiące królewny. - Nico korzystając z chwilowej nieuwagi dziewczyny wyswobodził się z jej uścisku. - Nie wiem, pocałujcie ich, może się obudzą.
- Mam wizje. - znów zatkała buzię chłopaka, ignorując jego idiotyczną wypowiedź.
Opowiedziała mu o wszystkim, nie pomijając żadnych szczegółów. Wiedziała, że jakimś cudem te dwie rzeczy są ze sobą połączone. Czuła, gdzieś w głębi duszy, że to wszystko jest ściśle związane z nią samą, nawet jeśli bardzo, bardzo tego nie chciała.
- Jasna cholera. - wyjąkał Jackson. - Dlaczego wcześniej o tym nie mówiłaś?
- Wcześniej nie wiedziałam, że to są wizje. - mruknęła, czując wyrzuty sumienia. - Myślałam, że po prostu to mi się ciągle śni, taki nawracający koszmar.
- Dobra, coś wymyślę. - westchnął, zaciskając palce na mostku nosa. - Nico, to co zrobiłeś, było nieodpowiedzialne. A gdyby jakiś potwór cię zaatakował? Jesteś synem Hadesa, do jasnej cholery, dla potworów jesteś jak świeży stek dla wygłodniałych psów!
- Zajmę się nim. - wstała, szarpiąc go za ramię, by uczynił to samo. - Dziękuję za informacje i.. Przepraszam. Powinnam była powiedzieć o tym szybciej.
***
Idąc przez ciemność, czuła się okropnie. Cała sytuacja w obozie była tylko i wyłącznie jej winą. Gdyby tylko powiedziała o wszystkim opiekunowi obozu, byliby przygotowani, zapobiegliby temu wszystkiemu. Gdyby tylko nie przekonała Leona, że nie trzeba nikogo informować.
- Możesz, z łaski swojej, pospieszyć się? - warknęła cicho na Nicka, któremu nogi plątały się coraz bardziej.
- Staram się...
- Dobra, a teraz powiedz, ile wypiłeś. - westchnęła. - Nie ma już Jacksona, możesz czuć się względnie bezpieczny.
Musiała go podeprzeć, bo powoli nie mógł ustać samodzielnie. Czuła się idiotycznie - miała zaledwie czternaście lat, a musiała odprowadzać do domu swojego przyjaciela, który (fizycznie) był tylko o rok starszy.
- Nie jestem pewien. - wybełkotał. - Maks miał taką dużą butelkę i piwa... Wziąłem chyba dwa, ale z tym czymś w butelce było trochę gorzej. Było obrzydliwe, ale chciałem się popisać i wypiłem... Za dużo. Nie wiem, poło-
Urwał i zbledł, a ja natychmiast sie odsunęłam, wiedząc, co się szykuje. Ostatkiem sił nachylił się nad jakimiś krzakami i zwrócił to, co miał w żołądku. Brunetka zmarszczyła nos, krzyżując ramiona pod biustem.
- Mam nadzieję, że to będzie dla ciebie nauczka.
ktoś się spodziewał tego?
CZYTASZ
Angel And Death
FanfictionGdy do szkoły Miriam dołącza Nico, dziewczyna stawia sobie za cel uszczęśliwienie go. Czy Anioł będzie w stanie sprawić, by Śmierć przestała być taka straszna?
