XLI

511 62 68
                                        

- Nie, to nie może być prawda. - wyszeptał. - Nie ty. Każdy, tylko nie ty...

Przetarł twarz, pozbywając się strużek potu. Prócz tego, że był zziajany po wysiłku fizycznym, to dodatkowo Miriam przekazała mu wiadomość, której tak bardzo nie chciał usłyszeć.

- To o mnie chodzi, Nico. - westchnęła. - Nie ważne, jak bardzo chcę, żeby to był ktoś inny...

Usłyszeli alarm przeciwpożarowy, głośny i piskliwy, a wraz z nim automatycznie z sufitu wysunęły się maleńkie zraszacze, które miały za zadanie zgasić jakikolwiek ogień, którego oczywiście nie było - to wszystko sprawka Alicji, by odwrócić uwagę od dwójki nastolatków.

- Będę musiała udać się na Olimp. - odgarnęła z twarzy mokre kosmyki. - Może dowiem się od bogów, o co chodzi z historią, której nikt nie znał... No i broń..

- Nigdzie nie pójdziesz. - przerwał jej roztrzęsiony Nico. - Nie możesz.. Nie możesz zginąć, rozumiesz?

- Ale nie mamy wyboru! - wybuchnęła nastolatka. - Jeśli nie będę walczyć, świat będzie w niebezpieczeństwie!

- Ale nie możesz się poświęcić!

- Dlaczego niby?!

- Bo mi zależy na tobie bardziej, niż powinno! - wrzasnął, nie kontrolując dłużej swoich emocji. - To aż boli, okej? Nie mogę cię stracić, po prostu nie...

Zacisnęła usta, nie będąc w stanie być wściekła na niego. Nie mogła spojrzeć mu w oczy, bo wiedziała, że zmięknie. Kochała go. Bardzo go kochała, lecz nie mogła pozwolić, by przez głupie uczucie reszta świata cierpiała.

- Myślisz, że mi na tobie nie zależy? - szepnęła. - Jesteśmy przyjaciółmi, prawda?

Jedno spojrzenie na twarz chłopaka wystarczyłoby, żeby zrozumiała, że tak nie jest.

Chociaż w zasadzie nie musiała na niego patrzeć.

Chłopak ujął jej twarz i z walącym sercem złożył na jej ustach pocałunek.

Dziewczyna wiele razy wyobrażała sobie ich pocałunek, próbując wymazać z pamięci ten, który zdarzył się gdy czarnowłosy był pijany. Zazwyczaj oczami wyobraźni widziała ich dwójkę na pięknej łące, może w parku, pod bezchmurnym niebem, otoczeni ciepłym wiatrem. Nigdy nie sądziła, że zdarzy się to na poddaszu wśród starych ławek i krzeseł, dodatkowo pod strugami chłodnej wody.

Lecz mimo wszystko w tamtym momencie była znacznie szczęśliwsza, niż gdyby stało to się w jakimkolwiek innym przypadku.

- Rozumiesz już? - wyszeptał w jej wargi. - Nie mogę cię stracić...

- Nie stracisz, Nico. - łzy stoczyły się w kącikach jej oczu, sama nawet nie wiedziała czemu. - Jakoś damy radę, obiecuję....

Zetknął ich czoła razem, czule ją obejmując. Czuł się w tamtym momencie, jakby w swoich ramionach trzymał cały świat tak kruchy, że mógł w każdej chwili się rozpaść. Była najważniejszą osobą w jego życiu, osobą, której zawdzięczał wszystko co ma.

Od tak dawna tłumił w sobie to uczucie tłumacząc sobie, że po prostu bardzo ją lubi. Że jest dla niego jak Bianka, jego najukochańsza siostra. Jednak im dłużej spędzał z nią czas, tym bardziej serce mu mówiło, że sam siebie oszukuje.

Bo oszukiwał. Od początku sam siebie oszukiwał. 

Oszukiwał się, gdy wmawiał sobie, że Miriam to tylko przyjaciółka, oszukiwał się, gdy leżąc obok niej w obozie myślał, że jego ciało otacza gorąc jedynie poprzez wysoką temperaturę powietrza, oszukiwał się nawet kiedy myślał, że to Maksym jest tym, kogo tak naprawdę kochał.

Nie był świadomy, jak bardzo krzywdził tym nie tylko siebie, ale i nastolatkę.

A teraz, gdy sobie to uświadomił, było już za późno. Wiedział, że nie historia nie napisała dla nich happy endu, wiedział, że zakochał się w kimś, kto również go opuści.

Cholerne fata.

Miriam przez parę chwil pozwoliła sobie na odprężenie się w ramionach przyjaciela, podczas gdy ten przeżywał wewnętrzne rozterki, nerwowo i nieświadomie bawiąc się kosmykiem włosów rudowłosej. Przymknęła powieki, zapisując sobie w pamięci tą chwile najdokładniej jak mogła, by móc przywołać ją sobie w najczarniejszych momentach swojego życia.

– Nico? – wymamrotała cicho.

– Tak? – odszepnął, wyrwany z lekkiego letargu.

– Ten pocałunek... – przełknęła nerwowo ślinę, sama nie wiedząc, co mówi. – On zmienia wszystko.. Zdajesz sobie z tego sprawę?

Chłopak kiwnął powoli głową, próbując w jakikolwiek sposób wymyślić coś, co mógłby powiedzieć w tak ważnej dla ich obojga chwili.

Jednak Miriam ubiegła go, samej biorąc sprawy w swoje ręce.

– Nico, wiem, że czeka nas teraz trudny czas. - zaczęła powoli. - Wiem, że prosząc cię o to, jestem samolubna, ale czy mógłbyś być ze mną, nawet gdy świat będzie się kończyć? Nawet, jeśli nikt inny nie zostanie z nami?

– Naprawdę myślisz, że pocałowałem cię tylko po to, by teraz ci odmówić? – na jego ustach pojawił się słaby uśmiech, gdy odgarnął włosy z twarzy dziewczyny. – Kocham cię, Miriam i będę z tobą, choćby wszyscy bogowie uparli się, by tak nie było.

I zakończył swoją wypowiedź, ponownie składając pocałunek ma ustach osoby, którą oficjalnie mógł nazwać swoją dziewczyną.

Angel And Death Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz