Wbrew jakimkolwiek oczekiwaniom, trzy dni minęły szybciej, niż którekolwiek z nich oczekiwało. Jak się okazało, rodzice Miriam zadbali o podstawowe wyposażenie szkolne zarówno Nicka jak i Miriam, za co nastolatkowie byli im niesamowicie wdzięczni.
Mimo, że powoli zbliżała się jesień, pogoda w dalszym ciągu była piękna - słońce ogrzewało ziemię, na niebie nie było nawet śladu chmur. Dlatego gdy Nico szykował się na ceremonie rozpoczęcia roku, postanowił ubrać zwykłe czarne jeansy i koszulę z krótkim rękawem.
Jak zwykle wyszedł z domu, kierując się pod dom Miriam. Był tam tyle razy, że nawet mimo dwumiesięcznej nieobecności w Polsce, znał na pamięć drogę, którą jak zwykle pokonywał słuchając Imagine Dragons. Nagle ktoś klepnął go w ramię, przez co o mało nie wyskoczył ze skóry.
Gdy się obejrzał, zobaczył trochę wyższego od siebie, rudowłosego chłopaka z kolczykiem typu septum w nosie. Kolana mu zmiękły. Maksym Szeski.
- Siema! - przywitał się chłopak, gdy Nico zdjął słuchawki. - Gdzie lecisz? Do szkoły w drugą stronę.
Spokojnie, Nico. Wdech i wydech. Pisałeś z nim godzinami, nie schrzań tego.
- Po przyjaciółkę. - musiał odchrząknąć, bo jego głos stał się dziwnie piskliwy. - Taka nasza tradycja, ja muszę lecieć, pa!
Minął go szybko, oddychając głęboko. Gdy przeszedł za róg budynku kątem oka zobaczył, jak Maks w dalszym ciągu stał w tym samym miejscu, patrząc za Nickiem z lekkim uśmiechem i lekkim rumieńcem na policzkach. A może brunetowi się tylko wydawało?
Odszedł w pośpiechu, próbując pozbyć się z głowy uśmiechu Maksa. Miał wrażenie, że spotkał ideał - miły, przystojny chłopak, który zdawał się całkiem lubić Nico. Ale pytaniem była jego orientacja. Pewnie jest hetero, a nawet jeśli nie, to jakim cudem taki ideał miałby zwrócić uwagę na niego?
Otrząsnął się z zamyślenia widząc, ze dotarł pod dom Miriam. Jej tata strzygł bukszpan i gdy tylko zauważył Nicka, uśmiechnął się szeroko i zaprosił do środka.
– Miriam powinna zaraz przyjść. – wyjaśnił. – Postanowiła się dziś wyjątkowo wystroić, sam nie wiem czemu. W każdym razie, udanego rozpoczęcia roku.
– Dziękuje!
Wyszedł, pozostawiając Nicka samego w salonie. Pamiętał, jak przeniósł się tu ze swoją nieprzytomna przyjaciółka, przez co o mały włos jej rodzice nie zeszli na zawał. Jeszcze nigdy nie martwił się tak bardzo o kogoś od czasu pechowej misji jego siostry.
Usłyszał szybkie kroki po schodach, a chwile potem skrzypnięcie drzwiami. Uniósł wzrok i przed sobą ujrzał dziewczynę o prostych, brązowych włosach do ramion, podkreślonych eyelinerem, dwukolorowych oczach ubraną w sukienkę, idealnie podkreślającą jej figurę.
– Um, cześć? – niepewnie się przywitał. – Miriam jeszcze długo się będzie szykować?
– Ja rozumiem, że makijaż i włosy zmieniają człowieka, ale ze aż tak? – prychnęła śmiechem, przytulając zdziwionego czarnowłosego na powitanie. – Przecież to ja, głupku.
– Ale cojakgdziejakimcudem. – wypowiedział te słowa szybciej, niż karabin maszynowy wystrzeliwał pociski.
– Byłam u fryzjera. Prostowanie keratynowe i farbowanie. – wyszczerzyła zęby. – I patrz jeszcze na to!
Odwróciła się na chwile, by zaraz potem olśnić przyjaciela kolczykiem w nosie, dokładnie takim samym jak u Maksyma.
– Tylko nie mów moim rodzicom, zabili by mnie! – poprosiła, spowrotem chowając kolczyk do wnętrza nosa.
Pokręcił głową, śmiejąc się. Musiał przyznać, że w te trzy dni Miriam bardzo wypiękniała.
Znaczy to nie tak, że już wcześniej nie była piękna. Jasne, była. Wyróżniała się, dzięki swoim włosom, dwukolorowym oczom, ale jednocześnie nie robiła niczego, by przyciągnąć czyjąś uwagę - zakładała soczewki, nosiła luźne ubrania, nie malowała się.
A teraz?
Teraz wyglądała jak milion drachm.
Założył się sam ze sobą, że w szkole zdobędzie cały fanclub, chłopcy będą bili się o jej względy.
Ruszyli w drogę, a po głowie Miriam toczyło się tylko jedno pytanie: Czy mu się spodobała?
Znaczy to nie tak, że zrobiła to wszystko dla niego, wręcz przeciwnie - zrobiła to dla siebie. Chciała w końcu poczuć się ładna, godna miana córki Afrodyty. Co prawda czuła się idiotycznie w przylegającej sukience, a serce kołatało jej z nerwów na myśl, że cała szkoła zobaczy ją bez soczewek, kryjących jej heterochromię.
Ale przecież nie są już w przedszkolu, racja? Nikt nie będzie jej wyzywać od dziwaków, wiedźm, ani szeptać po kątach?
- Chyba ktoś mi się podoba. - orzekł nagle Nico.
- Naprawdę? - próbowała ukryć rozczarowanie, które zrodziło się w jej sercu.
Czyli taki jej marny los -Przyjaciółka, która będzie do końca życia wysłuchiwać, jak bardzo Nico się zakochał.
Super. Po prostu super.
wena mi uciekła:)
CZYTASZ
Angel And Death
FanficGdy do szkoły Miriam dołącza Nico, dziewczyna stawia sobie za cel uszczęśliwienie go. Czy Anioł będzie w stanie sprawić, by Śmierć przestała być taka straszna?
