Dojście do mieszkania bruneta było ciężkim zadaniem, ale wykonalnym. Pierwsze, co zrobiła Miriam, to zaprowadzenie przyjaciela do łazienki na bliskie spotkanie z tronem Posejdona.
- Możesz kontynuować swoje kazanie. - mruknął, gdy klęczał na podłodze.
- Poczekam do jutra. - spięła jego włosy w kitkę na środku głowy. - Będziesz skacowany, więc kara będzie podwójna.
- Ty potworze. - wycharczał.
Usiadła na brzegu wanny, podpierając łokciami brodę. Wolała dopilnować, by na koniec dotarł do łóżka, a nie zasnął oparty o toaletę.
- A więc Maksym, tak? - uniosła brew, gdy próbował wstać na roztrzęsionych nogach.
- Co?
- To on ci się podoba?
Na jego bladą twarz wstąpił rumieniec, lecz nic nie odpowiedział. Umył jedynie zęby, omijając świdrujące spojrzenie brunetki.
- Nie rób wszystkiego, by mu się przypodobać. - westchnęła. - Nie powinien cię pokochać, bo chodzisz z nim na melanże, tylko za to, kim jesteś.
Nie odpowiedział znowu, kończąc mycie zębów ponownym opróżnieniem żołądka. Bogowie, jaki on był głupi decydując się na towarzyszenie Maksymowi w tym głupim spotkaniu.
Miriam podparła go i pomogła dotrzeć do łóżka, na którym go usadziła. Teraz nie tylko wirowało mu w głowie, ale i po plecach biegały dreszcze, a na skronie wstąpił pot. Całe szczęście zdążył po raz kolejny umyć zęby i nie miał w ustach tego obrzydliwego posmaku. Jedynie czuł mięte.
- Podobałaś mi się kiedyś. - oznajmił nagle, gdy Miriam zasłaniała jego okna.
Znieruchomiała, czując jak jej serce zabiło mocniej, obijając się o żebra. Modliła się, by w półmroku nie dostrzegł rumieńców, które ozdobiły jej policzki i uszy.
- Tak, to głupie. - wstał. - I nie chciałem się przyznać, ale zawsze chciałem to zrobić.
Obrócił ją tak, by stała przodem do niego i objął jej twarz dłońmi. Nie była w stanie się ruszyć, co uznał za zgodę. Musnął jej usta delikatnie, jakby bojąc się, że go odtrąci.
I tak zrobiła. Nie, nie chciała, by to właśnie tak się skończyło. Nie po tym, jak się upił prawdopodobnie do tego stopnia, że i tak niczego nie będzie pamiętać.
- Przepraszam.. - powiedział cicho, wycofując się. - Chciałem jedynie zobaczyć, jak to jest, okej?
- Wrócimy do tego, jak wytrzeźwiejesz. - mruknęła, czując, że jeszcze chwila i się rozpłacze.
Chłopak położył się, a Miriam unikając jego wzroku wyszła z pomieszczenia. Gdy wróciła, położyła na stoliku butelkę wody i tabletki przeciwbólowe z krótką notką na liściku.
Po czym wyszła, ze łzami zdobiącymi jej policzki.
***
Wdrapanie się na balkon po krześle na tarasie niegdyś było zadaniem niemożliwym do wykonania, lecz teraz, dzięki treningom w obozie, jej ramiona były w stanie bez problemu podnieść cały ciężar jej ciała. Wślizgnęła się do pokoju, próbując nie hałasować metalowymi żaluzjami, po czym z cichym skrzypnięciem zamknęła drzwi.
Odetchnęła z ulgą, gdy w pokoju nikogo nie było. Obawiała się, że rodzice wykryją jej nieobecność i będą czekać na nią, by oznajmić, że ma szlaban do końca życia i już nigdy nie wyjdzie z domu.
Po przyszykowaniu się do snu wślizgnęła się pod kołdrę i wlepiła wzrok w sufit, bezwiednie dotykając opuszkami palców swoich ust, które jeszcze tak nie dawno miały kontakt z ustami Nicka.
Zdarzyło się jej kiedyś wyobrazić scenę ich pierwszego pocałunku - gdzieś na polanie, na którą się wybrali po treningu w obozie, bądź po czułym wyznaniu miłości, o wschodzie słońca na plaży. Nigdy nawet przez myśl nie przemknęło jej, że pocałuje ją pijany i to w dodatku tylko dlatego, że chciał przekonać się, jak to jest.
Podobała mu się kiedyś. Kiedy?
Na początku, gdy skakała wokół niego, by poprawić mu humor?
Kiedy była w związku z Willem?
A może powiedział jej to, by zwiększyć jej samoocenę?
Tak, czy inaczej, czuła się źle. Na samo wspomnienie pocałunku łzy napływały jej do kącików oczu, nawet jeśli bardzo tego nie chciała.
Przewróciła się zrezygnowana na bok, przymykając powieki. Miała nadzieję przespać jeszcze kilka godzin, mimo że jak wracała to Słońce nieśmiało wyglądało zza horyzontu.
Jej nadzieje jednak rozmiótł hałaśliwy dźwięk budzika, który rozbrzmiał kilka minut po tym, jak przytuliła się do poduszki.
Krzycząc we wnętrzu ze złości wstała. Czeka ją ciężki dzień.
W zeszłym roku na spokojnie wstawała o siódmej, w pół godziny ubierała się, czesała i zjadała śniadanie i wychodziła do szkoły, lecz od tego roku wszystko się miało zmienić. Wstała równo o szóstej, by zaraz potem wziąć prysznic, wysuszyć włosy i umalować się, by nie było widać niewyspania bijącego od jej twarzy.
Zastanawiała się, jak poradzi sobie Nico i czy w ogóle przyjdzie do szkoły - alkohol z pewnością nie przestał magicznie krążyć w jego żyłach przez tą godzinkę, może półtorej, odkąd zostawiła go samego w mieszkaniu.
Równo o siódmej trzydzieści założyła swoje trampki i wyszła z pustego domu - jej rodzice zdążyli wyjść już do pracy.
Zaciskała nerwowo dłoń na torbie, zwisającej z jej ramienia. Obawiała się nowych ludzi, nawet jeśli kompletnie się nią nie interesowali, ba, nawet nie zauważyli jej istnienia. Ale najbardziej obawiała się konfrontacji z wściekłą Wandą, która będzie na nią krzyczeć przez pół godziny, nie dając jej nawet dojść do słowa.
Witajcie w wesołym życiu Miriam, pomyślała. Ciekawie by było, gdyby ktoś napisał o mnie książkę. Pewnie miałaby tytuł "Skrzywdzona umysłowo nastolatka nieudolnie próbuje zdobyć chłopaka i przyjaciół, jednocześnie usiłując przeżyć". Chociaż nie. Kto by po taką ksiazke sięgnął?
Otrząsnęła się z bezsensownej kłótni z samą sobą i weszła do budynku, modląc się, by przetrwać jakimś cudem ten dzień.
CZYTASZ
Angel And Death
FanficGdy do szkoły Miriam dołącza Nico, dziewczyna stawia sobie za cel uszczęśliwienie go. Czy Anioł będzie w stanie sprawić, by Śmierć przestała być taka straszna?
