XXXIII

726 81 292
                                        

Pustka.

Tylko tyle czuła, gdy odziana w czerń stała nad grobem pięknie ozdobionym kilkoma kwiatami w donicach, a tuż obok nich nieśmiało błyskały skromne znicze.

Nie miała siły na płacz. Na wściekłość, ze zostawił ją po tak krótkim czasie. Nie miała siły na nic, prócz tępego wpatrywania się w kamienną płytę, pod która leżał jej ojciec, a w zasadzie jego pozbawione życia ciało.

Wiedziała, że musi w końcu pogodzić się ze śmiercią ojca, nie mogła już dłużej bezczynnie leżeć całymi dniami w łóżku, ignorując toczące się dalej życie. Wiedziała, że musi wziąć się w garść, bo jej tata chciałby tego.

Miała wspaniałą macochę, która robiła wszystko, by ich pierwsze samotne święta były wciąż pełne miłości, mimo że puste krzesło przy ich stole wigilijnym bolało bardziej, niż sądziły.

Alicja wspierała ją, jak mogła. Dzwoniła do niej każdego dnia, by upewnić się, że nastepnego dnia będzie w szkole.

Tak, chodziła do szkoły. W zasadzie to siedziała na lekcjach, lecz duchem uciekała wszędzie, tylko nie do klasy.

A Wanda? Nawet nie zauważyła, gdy Miriam powoli zaczynała zanikać, milczeć. Jedynie interesowała się dziewczyną gdy ta rozmawiała z Alicją.

- I znowu masz mnie gdzieś! - krzyczała wtedy. - Jesteś beznadziejną przyjaciółką.

A ona puszczała te uwagi mimo uszu.

Jednak najbardziej bolało go zachowanie Nicka. Na pogrzebie jej ojca przyszedł wraz z Maksymem, który gdy tylko brunet odwrócił się do rudowłosej, rzucił jej chłodne, pełne nienawiści spojrzenie. Jej przyjaciel nawet jej nie przytulił, nawet nie porozmawiał z nią dłużej bo tym, jak złożył kondolencje.

Ich stosunki, niegdyś tak ciepłe, graniczące między bliską przyjaźnią, a miłością, ochłodziły się w przeciągu tak krótkiego czasu, a ona nawet nie wiedziała, jak je naprawić. Nawet nie była pewna, czy chce - gdy widziała, jak bardzo szczęśliwy jest Nico, gdy jest ze swoim chłopakiem, odechciewało jej się w jakikolwiek sposób wtrącać w jego życie.

Skoro on jest szczęśliwy, to ja też będę, myślała. Prawda?

Ale czy Nico był szczęśliwy?

Nie był w stanie na to odpowiedzieć.

Były momenty, gdy czuł się, jakby trafił do Elizjum. Maksym otaczał go miłością, bywał romantyczny tak bardzo, że czasem było to wręcz zawstydzające. Ale bywały również gorsze chwile, pełne kłótni i wyzwisk.

Ale trzymał się Maksyma kurczowo, jakby był ostatnią osobą na ziemii.

Nie mógł znów zostać sam. Tym razem tego nie przeżyje.

***

Im dłużej Miriam wpatrywała się w akapity nudnej lektury, tym bardziej miała wrażenie, że literki wyskakują ze swoich miejsc i pląsają w dzikim tańcu, mającym na celu wywołać deszcz. Egzaminy, które miały zadecydować o jej przyszłości, zbliżały się wielkimi krokami, a ona nie była nawet w najmniejszym stopniu gotowa na napisanie ich.

Całe szczęście, dzięki swojej dysleksji, będzie miała wydłużony czas na napisanie ich. Sama nawet nie wiedziała czemu, ale odkąd odkryła, że jej krew jest zmieszana z ichorem, trudniej było jej się skupić na czymkolwiek, a czytanie, niegdyś przyjemne i odprężające, stawało się istną katorgą.

Percy mówił, że wcześniej to wszystko było tłumione przez Mgłę, nie wiadomo nawet w jakim celu.

Z głębokim westchnięciem zatrzasnęła książkę i rzuciła ją niedbałym ruchem na stolik nocny. Mimo, że Quo Vadis opowiada o starożytnym Rzymie, którym zawsze się interesowała, mimo ze wolała grecką mitologie, nie pałała do niej gorącą miłością, jak Winicjusz do Ligii. Wręcz przeciwnie, miała ochotę spalić powieść, a jej popiół utopić w rzece.

Zerknęła na zegarek i zaklęła - za piętnaście minut miała spotkać się z Percy'm, a wciąż była w piżamie!

Zarzuciła na siebie czarną, grubą bluzę i jeansy, po czym jak zwykle wyszła przez okno i pobiegła ulicą na miejsce spotkania. Żałowała, że wzięła ze sobą jakiejkolwiek kurtki, zapominając jak chłodne bywają marcowe wieczory.

Ciemność, czająca się za każdym rogu budynku, czy też nie do końca oświetlone uliczki, którymi podążała, już dawno przestały budzić w niej lęk, mimo że była praktycznie bezbronna - nie miała ze sobą niczego, prócz wciąż niedziałającego zegarka od Afrodyty.

Przyzwyczaiła się do ciągłego poczucia niebezpieczeństwa. W końcu była herosem, który pachniał dla potworów jak kurczak z rożna.

Gdy dotarła na miejsce spotkania, Percy'ego jeszcze nie było. Oparła się o drzewo, łapiąc oddech i lustrowała otoczenie w poszukiwaniu wysokiej i szczupłej sylwetki syna Posejdona.

Lecz zamiast niej ujrzała Nicka, który szedł zgarbiony, zaciskając kurczowo dłoń na telefonie. Poczuła się... Dziwnie. Z jednej strony pragnęła podbiec do niego, przytulić, pocieszyć, pomóc, a z drugiej wiedziała, że będzie to niezręczne. Mimo, że byli razem w klasie, nie rozmawiali ze sobą dłużej niż pięć minut, od czasu pogrzebu taty Miriam.

Czasem miała wrażenie, że tamtego dnia prócz jej ojca, została pogrzebana również ich przyjaźń, choć nieco ponad rok temu obiecywali sobie, że będzie trwała wieki.

A chrzanić to, pomyślała. Może w końcu uda się mi odnowić kontakt z nim.

Odgarniając świeżo zafarbowane kosmyki włosów z twarzy, podeszła powoli do chłopaka, który obecnie opierał się o latarnię, nerwowo wystukując wiadomości na messengerze.

Gdy znalazła się w odległości kilku metrów ujrzała na jego żuchwie ogromnego sińca, niemal tak czarnego jak oczy jego właściciela.

- Bogowie, co ci się stało? - zapytała, stając naprzeciwko niego.

Aż podskoczył, wypuszczając z dłoni telefon, który upadł z głuchym trzaskiem na kostkę brukową. Schyliła się, by zwrócić go właścicielowi, lecz przypadkiem przeczytała wiadomość, którą kierował do Maksyma. Wiadomość, pełną żalu i przeprosin, obietnic poprawy i błagań, by ten go nie zostawiał.

- Oddaj to! - krzyknął, próbując wyrwać jej swoją własność.

Chwyciła go sprawnie za nadgarstek i zablokowała jakiekolwiek możliwości ruchu, chcąc doczytać wiadomość do końca.

Jednego była pewna - pragnęła roztrzaskać Maksymowi tą jego piegowatą buźkę.

panie i panowie (chociaż wątpię, że czyta to jakikolwiek pan),
angel&death kończy dziś roczek!
Dziękuję w szczególności nerwizm która była ze mną od początku i to właśnie jej dedykuje całą powieść.

No i oczywiście wam, Czytelnicy. Ściskam was wszystkich razem i z osobna!<333

Angel And Death Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz