XXXI

652 70 34
                                        

Wanda do tego stopnia była wkurzona na Miriam, że krzyczała na nią dwadzieścia minut przed lekcjami, by zaraz potem kontynuować swój wywód szeptem w ostatniej ławce, ignorując kompletnie nauczyciela muzyki, który w zasadzie  nie kontaktował zbyt szczególnie.

- Mieliśmy zakaz używania telefonów! - powiedziała. - Zejdźże już ze mnie!

Alicja, siedząca przed nimi, rzuciła brunetce krótkie, pełne współczucia spojrzenie. Kochały swoją przyjaciółkę jak siostrę, mimo że momentami jej zachowanie potrafi być niesamowicie irytujące.

Przez całe wakacje zdążyła kompletnie zapomnieć o tym, jak to jest siedzieć przez czterdzieści pięć minut w ławce i musieć słuchać nauczyciela, co stało się dla niej o wiele trudniejsze niż wcześniej. Nie mogła się skupić, nie ważne jak bardzo próbowała - jej myśli uciekały w kierunku jej taty, Nicka, obozu.

Tak wiele działo się w jej życiu, a ona nawet nie miała czasu usiąść i przygotować się na to, co będzie się działo.

- Cześć. - usłyszała za sobą, gdy rozmawiała z Alicją.

Wanda w dalszym ciągu była obrażona i ignorowała kompletnie każdą wypowiedź, którą kierowały do niej. Mierzyła je jedynie chłodnym, pozbawionym uczuć spojrzeniem, mającym wyrazić jej nienawiść do dwójki przyjaciółek.

- Tak? - Miriam odwróciła się, by ujrzeć za nią Maksyma.

Uśmiech powoli spłynął z jej twarzy. Miała ochotę porządnie ochrzanić go za to, co się działo z jej przyjacielem zeszłej nocy, lecz powstrzymała się. Skoro Nico darzy go jakimś uczuciem, nie będzie go zniechęcać. W końcu najważniejsze jest szczęście Nicka, racja?

- Wiesz może, czy Nico dotarł wczoraj do domu? - spytał, drapiąc się w kark. - Martwię się, nie odezwał się od wczoraj.

- Odprowadziłam go. - miała ochotę wyrzucić w jego stronę wiązankę przekleństw, ale powstrzymała się ostatkiem sił. - Pewnie śpi.

Rudowłosy pokiwał jedynie głową i odszedł, a brunetka westchnęła pod nosem.

- Co się stało? - spytała Alicja.

- Wziął Nicka na melanż, a potem musiałam go zbierać i prowadzić do domu w środku nocy. - pokręciła głową na samo wspomnienie. - Spił się jak cholera.

***

Promienie słoneczne grzały w kark prawie tak mocno, jak na początku lata. Miriam samotnie wędrowała w stronę mieszkania swojego przyjaciela, w rękach trzymając drobne zakupy, które wedle jej nadziei miały poprawić brunetowi humor.

Nie musiała czekać, by ten zwlekł się z łóżka, bo znała kod do jego klatki na pamięć. Chłód, jaki ją uderzył, przyniósł ogromną ulgę skórze, która była na granicy poparzeń słonecznych.

Zapukała do drzwi Nicka i musiała zaczekać pięć minut, by ten jej otworzył. Wyglądał tragicznie - jego oczy były podkrążone, skóra blada, włosy w kompletnym nieładzie. Wciąż było czuć od niego alkoholem, przez co dziewczyna zmarszczyła nos.

Po drodze stwierdziła, że będzie udawać, jakby nic się nie stało. Istniało duże prawdopodobieństwo, że nic nie pamiętał, a nawet jeśli, to po jej zachowaniu wywnioskuje, że nie ma co wracać do tamtej nocy.

- Dzień dobry. - posłała mu jeden z najlepszych uśmiechów, jakie miała w zanadrzu. - Widzę, że spałeś dobrze.

Powstrzymał się od sarkastycznej odpowiedzi i wpuścił do środka, wracając do swojego pokoju. Nigdy dotąd nie czuł się tak źle. Mimo, że minęło kilka godzin, może nawet kilkanaście, od jego spotkania z Maksymem, świat wokół niego wirował, a żołądek wciąż pragnął zwrócić całą swoją zawartość, mimo że był praktycznie pusty.

Po chwili do pokoju weszła Miriam, starając się jak najciszej zamknąć drzwi. Usiadła na podłodze koło niego, opierając się o kaloryfer i przyglądając się bacznie przyjacielowi.

- Rozmawiałam z nim. - mruknęła, a Nico niemal natychmiast odwrócił się do niej.

- Co mu mówiłaś? - zapytał ostro.

- To on zaczął rozmowę. - poczuła się urażona. - Prosił przekazać, że się martwił i żebyś do niego napisał. Co wczoraj robiliście?

Czerwień wstąpiła na jego blade policzki, a dłoń automatycznie powędrowała na szyję, muskając czerwone plamki, które dopiero teraz brunetka zauważyła.

- Nie jestem pewien. - westchnął. - Nie pamiętam niczego od połowy spotkania.

Odetchnęła z ulgą głęboko w duszy. Jej umysł znowu nawiedziło wspomnienie tego cholernego pocałunku, który nigdy nie powinien mieć miejsca.

- Spotkałem się w końcu z tobą i Jacksonem? - spytał

- Tak. Dotarłeś, ale ledwo. - uśmiechnęła się pod nosem.

Opowiedziała słowo w słowo to, co nocą powiedział im Percy. W miarę opowieści nikły uśmiech znikał coraz bardziej i bardziej z twarzy Nicka, by na końcu zawładnęło nim przerażenie.

- To wszystko moja wina. - westchnęła. - Gdybym powiedziała Chejronowi o tych koszmarach, to byśmy wymyślili coś, nie wiem, powstrzymali to wszystko...

Przeczesała palcami włosy, starając się w jakikolwiek sposób odgonić od siebie przybijające myśli.

Nico miał jej odpowiedzieć, gdy przerwało mu piknięcie wydobywające się z telefonu.

Spojrzała na wyświetlacz i zamarła.

Tata zasłabł i jest w szpitalu. Dotrzesz sama czy przyjechać po ciebie?

Angel And Death Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz