Miriam odruchowo położyła dłoń na sztylecie przypiętym do jej paska i stanęła w bezruchu, nasłuchując jakichkolwiek dźwięków.
Nico dyskretnie puścił jej dłoń i zaczął powoli iść w stronę łamanyh gałęzi, mając wyciągnięty przed siebie miecz. Rudowłosa zaczęła iść tuż za nim, rozglądając się wokoło.
Nagle zza ogromnych krzaków wybiegła dziewczynka. Miała nie więcej niż osiem lat, była cała w zadrapaniach i siniakach. Potknęła się o komar wystający z ziemi i pisnęła, usiłując się podnieść. Przeszkodziła jej w tym ogromna, czarna kończyna oplatająca się wokół jej kostki.
Zaraz potem wyłoniła się postać, na widok której nastolatkowie zamarli z przerażenia. Wyglądała jak demon, wyjęty z najgorszych koszmarów. Ogromny, z przerażającymi kłami w paszczy.
Coś, jakiś wewnętrzny głosik, podpowiedział Miriam by nie patrzyła w oczy upiorowi. Wbiła wzrok w jego klatkę piersiową, powoli wyjmując sztylet z pokrowca.
Usłyszała, jak cos koło niej upada. Nico wypuścił z dłoni miecz, a zaraz potem osunął się na ziemię blady, z obłędem w oczach. W ułamku sekundy Miriam była gotowa rzucić sztyletem, lecz jej ofiara uniosła dziewczynkę do swojej piersi.
- Jeśli rzucisz tym, zabijesz ją. - wycharczało tamto coś.
Jego głos był przerazający. Przypominał najgorsze dźwięki jakie istnieją - przejeżdżanie paznokciem po tablicy, skrobanie widelcem o talerz, czy też ostrzenie noża.
Mimo to nastolatka cofnęła dłoń i dokładnie wymierzyła cel.
Ręka nawet jej nie zadrżała, gdy rzuciła sztyletem w postać.
Ostrze nawet nie musnęło dziecka, a potwór rozpłynął się w czysty mrok. Rudowłosa uklękła przy przyjacielu, delikatnie nim potrząsając. Czarnowłosy mrugnął kilkakrotnie i podniósł się do siadu, ku jej uldze.
- Co się stało? - spytała zmartwiona.
Dopiero w tamtym momencie opuściła ją adrenalina, dotychczas krążąca w jej żyłach. Poczuła, jak mocno jej serce wali z przerażenia, jak bardzo kolana trzęsły się ze stresu. Odetchnęła głęboko, starając się uspokoić skołatane nerwy.
- Później. - wyszeptał czarnowłosy, po czym podniósł się i podszedł do dziewczynki. - Hej, wszystko w porządku? Jak się tu znalazłaś?
Dziewczynka była roztrzęsiona. Miała na sobie jedynie podartą, różową sukienkę i jednego bucika. W jej włosy wplątały się listki, a nogi pokrywały siniaki. Miriam natychmiast zrzuciła z siebie zapinaną bluzę i okryła nią dziecko.
Brunetka wybuchła płaczem, wtulając się w rudowłosą, ku zaskoczeniu nastolatków. Delikatnie objęła ją, gładząc po plecach.
- Spokojnie, już nikt nie będzie próbował cie skrzywdzić. - zapewnił Nico. - obronimy cię.
Pogładziła dziecko po splątanych włosach. Zastanawiała się, czym było to coś, co o mało nie zabiło tej małej, kruchej istotki. Gdyby nie przyszli tu na spacer, dziecko prawdopodobnie zginęłoby i nikt o tym by nie wiedział.
- Jestem Rae. - wyszeptała, delikatnie ocierając łezki z policzków.
- Miło nam cie poznać. - odrzekła Miriam z uspokajającym uśmiechem. - Posłuchaj, Rae, pojdziemy teraz do miejsca, gdzie będziesz całkowicie bezpieczna, dobrze? To miejsce jest stworzone dla osób takich jak my.
- Dla osób takich jak my?
- Patrząc na to, że ścigało cie to coś, bardzo prawdopodobne jest to, że jesteś heroską. - wyjaśnił Nico. - Bardzo odważną heroską.
Chłopak lekko zakuł ją w rzebra, wywołując tym samym śmiech Rae. Miriam wstała z kucków, pomagając podnieść się dziewczynce. Ledwo trzymała się na nogach, więc rudowłosa chciała ją podnieść, lecz ubiegł ją w tym Nico.
- Ja ją poniosę, okej? - oznajmił czarnowłosy, pomagając dziecku władować się na jego plecy. - Wystarczy, że namęczyłaś się przy ratowaniu nam skóry.
Dziewczyna pokręciła ze zrezygnowaniem głową, po czym podniosła swój sztylet z ziemi. Ociekał ciemną, niezidentyfikowaną substancją, prawdopodobnie krwią upiora. Powoli wżerała się w metal broni, skwiercząc cicho. Postanowiła trzymać ostrze w bezpiecznej odległości od siebie w obawie, że przez przypadek ciecz znajdzie się na jej skórze.
Szli w ciszy do momentu, gdy dziewczynka zasnęła z wycieńczenia, ukołysana nierównym krokiem Nicka.
- Co to było? - szepnęła Miriam.
- Nie mam pojęcia. - odszepnął Nico.
Już dawno nauczyła się odczytywać jego emocje, nawet gdy były głęboko ukryte i niedostrzegalne dla osób, które go nie znały.
Gdy miał gorszy dzień, ale ze względu na Miriam próbował to ukryć, ciągle patrzył w ziemię. Gdy był wściekły, obracał pierścień na jego palcu, sztyletując wzrokiem każdego. Gdy był szczęśliwy, jego oczy skrzyły się radością, a gdy był przerażony, kolory odpływały z jego twarzy, a oczy stawały się szklane i puste.
- Spojrzałem mu w oczy. - rzekł nagle. - W nich zobaczyłem... Moje najgłębsze strachy. Byłem spychany z urwiska, tonąłem, obserwowałem jak trup mojej siostry powstaje z grobu, którego nawet nie ma. Widziałem, jak umierasz, albo nagle każdy mnie ignorował... Widziałem najgorsze scenariusze swojego życia i nie mogłem kompletnie nic zrobić, by to powstrzymać, byłem przekonany, że to była prawda.
Mówił coraz szybciej i szybciej, jego wzrok wciąż był wbity w ziemię. Czuł się idiotycznie, ujawniając jej swoje najbardziej skrywane lęki. Czasem miał wrażenie, że z tamtej dwójki to Miriam jest tą odważną, która niczego się nie boi.
Poczuł, jak dłoń nastolatki delikatnie wplata się w jego. Odetchnął lekko, zaciskając usta.
- Jestem słaby. - westchnął.
ludzie to się dzieje
LUDZIE TO SIE DZIEJE!!!!!!!
dziekuje za 1tys wyswietlen<3333
CZYTASZ
Angel And Death
Hayran KurguGdy do szkoły Miriam dołącza Nico, dziewczyna stawia sobie za cel uszczęśliwienie go. Czy Anioł będzie w stanie sprawić, by Śmierć przestała być taka straszna?
