XXXV

673 65 44
                                        

Im bardziej zagłębiali się w opowieść Nicka, tym bliżej byli wschodu Słońca. Miriam nerwowo zerkała na zegar wiszący nad kanapą - zbliżała się godzina jej pobudki i szykowania się do szkoły, przy którym towarzyszyła jej macocha. Jeśli odkryłaby, że nastolatka zniknęła na noc i dodatkowo wróciła w nie swoich ubraniach, mogłaby zmienić zdanie o niewinnej, uroczej dziewczynie.

- Czyli umawiałeś się z demonem, który gdyby chciał, to mógłby cię zabić? - upewnił się Percy. - I był wysłannikiem jakiegoś typa, który jest prawdopodobnie odpowiedzialny za wszystko, co dzieje się w obozie?

- Wygląda na to, że tak. - westchnął Nico. - Dlaczego nic nie zauważyłem?

- Nie tylko ty posługujesz się Mgłą. - oznajmiła Miriam. - Powinniśmy jakoś spisać to wszystko, co się działo. Może to jakoś pomoże?

- Dobry pomysł.

Przeciągnęła się, ziewając. Zaraz potem zaklęła donośnie widząc, że zegar wskazał za piętnaście szóstą.

- Muszę się zmywać. - wstała, kierując się do wyjścia. - Pogadamy później, okej?

Nim ktokolwiek coś powiedzieć, wybiegła z mieszkania jak postrzelona.

- Dziwne, nie? - Jackson uniósł brew. - Po raz pierwszy od dawna rozmawialiście dłużej niż dwie minuty.

- A więc wiesz wszystko? - syn Hadesa rzucił mu zawstydzone spojrzenie.

Chłopak kiwnął głową, odpowiadając surowym, karcącym spojrzeniem.

- Schrzaniłeś sprawę.

- Wiem. - chłopak ukrył twarz w dłoniach. - Jej tata prosił mnie, żebym się nią zaopiekował, a nawet tego nie umiałem zrobić...

- Ja to zrobiłem. - wzruszył ramionami. - Jej mama wie kim jestem, zrozumiała sytuację, ale nie wiedziała co się dzieje z tobą.

- Więc nie była sama, tak? Pomogłeś jej?

- Było ciężko. - westchnął Percy. - Siłą wyciągałem ją z łóżka, zmuszałem do codziennego życia. Chyba mnie za to znienawidziła.

- Dziękuję, że się nią zająłeś. - Nico potarł kark. - Dałbym wszystko, by cofnąć czas i być przy niej.

***

Jeszcze nigdy, przenigdy Miriam nie pędziła z taką prędkością. Ludzie, których i tak było niewiele o tej porze na chodnikach, oglądali się na nią z oburzeniem, gdy przypadkiem trąciła ich w ramię, bądź o mały włos ich nie stratowała.

Przez okno zauważyła, że jej macocha weszła do łazienki. Modliła się w duchu, przeskakując przez płot, by ta jeszcze nie zaglądała do jej pokoju i nie znalazła pustego łóżka, zamiast smacznie chrapiącej brunetki.

Wdrapała się do swojego pokoju, zrzuciła na oślep spodnie i wskoczyła pod kołdrę, zamykając oczy. Modliła się w myślach, by nie zauważyła jeansów leżących pod jej łóżkiem wraz z adidasami, których miejsce było przy wejściu do domu.

Słysząc kroki na korytarzu, wtuliła się w pluszowego wielbłąda i zacisnęła powieki tak mocno, jakby miało zależeć od tego jej życie. W zasadzie zależało, bo macocha zamieniłaby jej życie w piekło za wymykanie się w środku nocy z domu.

- Wstawaj, młoda. - na dźwięk melodyjnego głosu Kamili Czajkowskiej Miriam teatralnie przeciągnęła się, podnosząc do siadu.

Z całych sił udawała zaspaną, ziewając i przecierając nieprzytomne oczy, lecz gdy spojrzała na buzię macochy, która prawdopodobnie litowała się nad głupotą i niekoniecznie dobrymi umiejętnościami aktorskimi swojej pasierbicy, wiedziała, że schrzaniła sprawę.

Angel And Death Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz