- Ale jak to? - wyszeptał Patryk, wpatrując się tępo w karty dziennika. - Przecież to mitologia, bzdury.
- Właśnie nie. - Miriam nie była w stanie niczego powiedzieć, więc głos zabrał Nico. - Miriam to córka Afrodyty, ja jestem synem Hadesa. Ty jesteś wnukiem Aresa, lecz pozostaje pytanie - czy twój ojciec również nie padł ofiarą jakiejś bogini?
- To irracjonalne. - mruknął brunet, śmiejąc się nerwowo. - Niemożliwe.
Chłopcy się sprzeczali, a Miriam wyszła na balkon. Jakim cudem? Czemu znowu rodzice coś przed nią zataili? Myślała, że po tym, jak dowiedziała się, że jest półboginią, nic nigdy więcej jej nie zaskoczy.
Właśnie. Czy jest półboginią? Czy może boginią w trzech czwartych? Czy to czyni ją teraz bardziej podatną na ataki potworów? A co z Patrykiem? On też ma jednego boskiego rodzica? Patrząc jego wygląd - ciemne włosy, brązowe oczy - mógłby być synem Nemezis. Ale czy napewno?
Wciąż nie mogła uwierzyć w to, czego przed chwilą się dowiedziała. Dlaczego nikt nigdy jej o tym nie powiedział? Jej tata nie wiedział o tym? Przecież również był herosem, musiał o tym wiedzieć!
Znów czuła się oszukana, dokładnie tak jak jak wtedy, gdy dowiedziała się o byciu herosem. Lecz tym razem nie mogła być wściekła na nikogo. Pozostało jej jedynie udawanie, że nic się nie stało, tak jak nakazała im babcia.
Oparła się o chłodne barierki, wdychając chłodne, nocne powietrze. Oczami wyobraźni widziała, jak z kazdym wydechem pozbywa się wszelkich negatywnych myśli, uczuć. Jej bliscy ją chronili, dlatego to zataili. Napewno tak było.
Drzwi się uchyliły się, na balkon wszedł Nico i stanął koło rudowłosej, ciężko wzdychając.
-Aż tak źle? - spytała, nie odwracając wzroku od lasu.
- Wściekł się i poszedł spać. - mruknął. - Ale zrozumie, prędzej czy później.
Kiwnęła głową w odpowiedzi. Zawiał zimny wiatr, a po jej plecach przebiegł dreszcz. Mimo tego nie chciała wracać do pokoju. Kochała letnie noce, nawet gdy były chłodne.
Nagle poczuła na nagich ramionach ciepły, miękki materiał. Zdziwiona spojrzała na Nicka, który opatulał ją szczelnie swoją bluzą. Czuła, jak gorąco wpłynęło na jej policzki, a w jej głowie pojawił się moment, w którym była niesamowicie blisko pocałowania go.
- No co? - spytał retorycznie. - Nie chcę, żebyś była chora.
Czemu tak nagle zaczęła dziwnie na niego reagować? Jeszcze kilka dni swobodnie chodziła w jego bluzkach, a teraz, gdy ten dawał jej bluzę, czuła się jakby jej serca zaraz miało wyskoczyć z jej piersi. Czuła się odurzona jego perfumami, które osiadły na materiale, a jego bliskość przyprawiała ją o zawroty głowy.
- Miriam. - zaczął poważnie. - Wiem, że to nieodpowiedni moment, ale wiesz, że za trzy dni jest rozpoczęcie roku szkolnego, a po tym klasa razem gdzieś idzie i chciałem się spytać, czy pójdziemy też... W sensie nie musisz, uszanuję jeśli będziesz wolała zostać ze względu na babcię, potowarzyszę ci...
-Spokojnie. - przerwała mu z lekkim uśmiechem. - Po pierwsze, jestem dumna, po dru-
- Czemu?
- Nie zauważyłeś? - zaśmiała się cicho. -Spójrz jak się zmieniłeś. Na początku ledwo ze mną rozmawiałeś, a teraz sam chcesz mnie wyciągnąć do ludzi. To jest... Piękne. Naprawdę.
-Wszystko zawdzięczam tobie, serio. - stwierdził. - No, może trochę tych dupków z obozu. Wiesz, Leo i tak dalej.
- Jedyne co zrobiłam, to zadręczałam swoim towarzystwem. - prychnęła. - Ale odpowiadając na twoje pytanie, tak, pójdziemy na to spotkanie. Z resztą, jakbym nie szła to bym cię nie zatrzymywała, czy coś. A babcia raczej by nie chciała, żebym łaziła wszędzie smutna i nie miała przez to znajomych.
- Pomyśl, że jest szczęśliwa w elizjum. - stwierdził.
- Skąd wiesz, że akurat w elizjum?
- Z doświadczenia wiem, że Czajkowscy są wspaniałymi ludźmi. No dobra, nie licząc Darii, bo ona jest jakaś podmieniona.
***
Rankiem wracali samochodem spowrotem do Warszawy. Atmosfera nieco zelżała od poprzedniej jazdy, nie panowała już drętwa cisza. Rodzice Miriam rozmawiali przyciszonymi głosami, podczas gdy Nico odsypiał noc ponowanie pełną koszmarów.
Nikt tego nie zauważył, ale nastoletnia część zgromadzonych nie pożegnała się. Patryk wciąż był wściekły i nie miał chęci z nimi rozmawiać, nawet jeśli następnym razem zobaczą się dopiero za pare miesięcy.
Miriam bawiła się swoimi włosami. Coraz bardziej przeszkadzała jej ich długość i struktura - od zawsze marzyła o idealnie prostych włosach, jak jej macochy, lecz życie pokarało jej czupryną, jakby dopiero co trafił ją piorun. Codziennie korciło ją, by uciąć kilkanaście centymetrów, ale popwstrzymywała ją wizja szopy, którą stworzyłyby po kilku dniach.
Westchnęła cicho. Jakim cudem jest dzieckiem Afrodyty, skoro jest tak brzydka?
Blada, piegowata skóra, okropne włosy i heterochromia, której tak bardzo nienawidziła i musiała ukrywać pod soczewkami kontaktowymi.
Przymknęła powieki, wyobrażając sobie siebie w wersji perfekcyjnej. Miło było chociaż pomarzyć o tym.
Samochód zatrzymał się, a Fabian obudził Nicka. Nastolatkowie pożegnali się, wiedząc że spotkają się dopiero na rozpoczęciu.
- Chodź, pomogę ci z torbą. - oznajmił ojciec miriam.
-Nie trzeba, proszę pana. - Nico trzymał swoją torbę sportową na ramieniu. W zasadzie nie była nwet jego, pożyczył ją od Miriam bo nie miał się w co spakować.
Lecz ten nie słuchał go i wyszedł w kierunku klatki chłopaka, jakby dokładnie wiedział gdzie jest.
- Spraw, żeby była szczęśliwa. - poprosił nagle, nie patrząc na Nicka
-Ale my nie jesteśmy razem..
- Wiem. - uśmiechnął się smutno. - Ale przyjaźnicie się. Pewnie powiedziała ci, że powoli umieram. Nie ma dla mnie nadziei, a ona to przeżywa, nawet jeśli tego nie pokazuje. Nie pozwól, by to ją wyniszczyła. Ona jest moją małą perełką, księżniczką, którą całe życie pragnąłem doprowadzić do ołtarza, spełnić jej marzenia, ale teraz wiem, że nigdy mi się nie uda. Dlatego proszę, zrób to za mnie.
nie wiem jak wy, ale ja placze
CZYTASZ
Angel And Death
Hayran KurguGdy do szkoły Miriam dołącza Nico, dziewczyna stawia sobie za cel uszczęśliwienie go. Czy Anioł będzie w stanie sprawić, by Śmierć przestała być taka straszna?
