Lily
Po raz kolejny wylądowałam na twardej macie, na której Natasha uczyła mnie walczyć. Czułam jakby wszystkie moje kości miały się za chwilę połamać. Co jak co, ale muszę przyznać, że kobieta ma siłę i nie zamierza się hamować przy wspólnych treningach.
- Wstawaj - usłyszałam jej głos, więc powoli uchyliłam powieki. Widząc, że Wdowa podaje mi rękę niepewnie ją przyjęłam i wstałam.
- Mogłybyśmy zacząć od czegoś prostszego? - zapytałam. - Albo chociaż używać mniej siły? - dodałam, ale widząc minę Natashy wiedziałam, że nie mam na co liczyć.
Niechętnie przyjęłam pozycję, której nauczyła mnie Wdowa na samym początku treningu i czekałam na jej ruch. Po chwili zaatakowała mnie lewą ręką, którą szybko zablokowałam, ale nie spodziewałam się, że od razu podetnie mi nogi i znowu wylądowałam na macie, porządnie obijając plecy.
- Na dzisiaj wystarczy - usłyszałam jej głos, na co odetchnęłam z ulgą. - Wstajesz? - zapytała.
- Nie, myślę, że jeszcze chwilę tu poleżę - odparłam, nie otwierając oczu. Mój oddech był szybszy niż po bieganiu ze Steve'em.
Po chwili usłyszałam, że kobieta opuściła pomieszczenie. Powoli otworzyłam powieki, ale jeszcze nie zamierzałam wstawać. Plecy bolały mnie niemiłosiernie, od ciągłych upadków na twardą powierzchnię, a ręce zaczęły mi się trząść. Ponownie zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Trening z Natashą okazał się czymś zupełnie innym niż się spodziewałam.
- Wszystko dobrze? - usłyszałam głos Steve'a. Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego.
- Ta, pewnie - odpowiedziałam, podnosząc się do pozycji siedzącej, jednak lekko zakręciło mi się w głowie, więc z powrotem opadłam na matę. - Albo nie - zaśmiałam się cicho, zamykając na chwilę oczy. Rogers spojrzał na mnie zmartwiony i podał mi rękę, aby mi pomóc.
- Dzięki - powiedziałam, powoli wstając. Tym razem zdołałam utrzymać się na nogach. - Natasha nie zna czegoś takiego jak taryfa ulgowa? - zapytałam, wywołując śmiech Steve'a.
- Wydaję mi się, że nie - odpowiedział, a ja cicho przeklnęłam. - Język! - zganił mnie, na co przewróciłam oczami.
- Idę coś zjeść - oznajmiłam i skierowałam się w stronę kuchni, zostawiając Kapitana na sali treningowej. Po mojej głowie chodziło jeszcze kilka ciekawych wyrażeń, a nie chciałam go denerwować.
W kuchni spotkałam jak zawsze uśmiechniętego Bartona i Natashę.
- Cześć, młoda! - przywitał się Clint, kiedy tylko mnie zobaczył.
- Hejka - odpowiedziałam z uśmiechem, podchodząc do lodówki.
- Jednak wstałaś? - zapytała ruda, kiedy usiadłam obok nich z jogurtem w ręku. Spojrzałam na nią mrużąc oczy, co spotkało się z cichym chichotem Bartona. - A tak na poważnie, całkiem dobrze sobie radziłaś - pochwaliła mnie. - Ale musisz jeszcze popracować nad techniką i refleksem - dodała.
- Jasne - odparłam, uśmiechając się lekko. Natasha mówiła, jakby to wszystko było takie proste.
- Jakieś plany na popołudnie? - zapytał mnie Barton.
- Właściwie, to nie - odpowiedziałam, po chwili zastanowienia.
- To super - ucieszył się Clint. - Nauczę cię strzelać z łuku - oznajmił, jakby był to najlepszy pomysł na świecie. Zaśmiałam się cicho, widząc jego entuzjazm, ale pokiwałam głową na zgodę. Zawsze chciałam nauczyć się strzelać z łuku, ale nigdy nie było okazji. - O 14 na strzelnicy - powiedział jeszcze, zanim opuścił kuchnię.
CZYTASZ
Unstoppable ~ Avengers
Fiksi PenggemarMłoda Lily Stark odkrywa w sobie magiczne zdolności. Co się stanie, kiedy chcąc chronić rodzinę zamieszka z Avengers? Rozpoczną się nowe przyjaźnie, czy może coś więcej? I co knuje Hydra? Odpowiedzi znajdziecie, czytając to opowiadanie. Zapraszam :...
