Rozdział 19

2.7K 96 8
                                        

Steve

Zaraz po powrocie do wieży, pomogłem Natashy dotrzeć do Bruce'a.

- Co się stało?! - zapytał przerażony, kiedy tylko weszliśmy do jego laboratorium. Nie dziwiłem się. Musieliśmy wyglądać jak odzwierciedlenia bólu i rozpaczy. Natasha czuła się coraz słabiej, z jej ramienia ciekła krew, chociaż miała założony prowizoryczny opatrunek. Mój bok wciąż szczypał i oboje byliśmy wykończeni.

- Długo historia - odpowiedziałem. - Rana postrzałowa - dodałem i skierowałem się do wyjścia. Wiedziałem, że Bruce'owi uda się ją uleczyć, a ja w spokoju mogłem wrócić do pozostałych, aby omówić jutrzejszy atak.

- Poczekaj, Steve! - krzyknął Banner. - A twoja rana?

- Dam sobie radę - odpowiedziałem. To nie było teraz ważne. Jedyne o czym mogłem myśleć to Lily. 

- Jak to wygląda? - zapytałem, dołączając do pozostałych. Przed nimi znajdowały się hologramy dokumentów zapisanych na pendrivie Fury'ego.

- Szanse są duże - oświadczył Stark, nie odrywając wzroku od panoramicznych zdjęć wskazanego terenu. - Baza znajduje się w lesie, więc nie będzie trudno się przedrzeć. Natasha da radę? - zapytał, odwracając się w moją stronę.

- Nie, straciła zbyt dużo krwi. Nie powinna jutro lecieć - oświadczyłem.

- No to co? Pakujemy zabawki i wylatujemy z samego rana? - zapytał Clint, pocierając ręce. Widocznie wizja odzyskania Lily poprawiła mu humor, jednak ja wciąż czułem się podłamany. Bo co z tego, że ją odbijemy skoro ona nas nie pamięta?

- Idźcie odpocząć po dzisiejszym. O ósmej wylot - zarządziłem. Wszyscy pokiwali głowami, po czym opuścili pomieszczenie. Wszyscy oprócz mnie i Starka.

- Zadręczasz się tym - stwierdził, kiedy tylko zostaliśmy sami.

- Tony, ona tam stała. Była tak blisko. Gdybym tylko wiedział co zrobić - powiedziałem, chowając twarz w dłoniach. To wszystko brzmiało jak wyjątkowo nieśmieszny żart. Jak koszmar, z którego w każdej chwili mogłem się wybudzić.

- To nie twoja wina - zauważył Tony. - Ja też nie wiedziałbym co zrobić w takiej sytuacji.

- Ale to ja pozwoliłem jej zniknąć. Znowu - powiedziałem to, co mnie dręczyło. Przeze mnie nie ma jej teraz w wieży. - Szukaliśmy jej dwa miesiące, a kiedy w końcu znaleźliśmy, to nie mogłem nic zrobić.

***

Już o dziesiątej, kolejnego dnia zbliżaliśmy się do miejsca, wskazanego przez Nicka. Tak jak przedstawiały zdjęcia, teren był całkowicie zalesiony. 

Po krótkim zastanowieniu, postanowiliśmy zostawić odrzutowiec w odległości dwóch kilometrów od ich kryjówki. Zaraz po wylądowaniu, wsiedliśmy w samochód. 

Tak jak zawsze, podzieliliśmy zadania między siebie. Thor, przy pomocy młota pozbywał się snajperów z wieżyczek, a także bunkrów, Tony latał w powietrzu, poszukując Lily i strzelał do agentów, którzy mu się nawinęli, ja i Clint walczyliśmy na ziemi, natomiast Hulk... Cóż, rozwalał. 

Wszystko szło tak jak to zaplanowaliśmy, chociaż Hydra stawiała mocny opór. Nowe oddziały wciąż nadbiegały, jednak nie mieli z nami żadnych szans. Byliśmy zdeterminowani, aby dzisiaj osiągnąć sukces. 

Nagle na polu bitwy zrobiła się przerażająca cisza. Nie było ani jednego agenta.

- Tony, widzisz coś? - zapytałem. Ta cisza nie zapowiadała nic dobrego, a wręcz przeciwnie. Przeczuwałam, że zaraz może stać się coś strasznego.

Unstoppable ~ AvengersOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz