Zamyślona wpatrywałam się w swoją niebieską, podróżną torbę. Nie chciałam zabierać wielu rzeczy. W końcu i tak niedługo tu wrócę.
Nie miałam zamiaru zostawać na tych przymusowych wakacjach zbyt długo. Owszem, tęskniłam za rodziną i bardzo chciałabym spędzić z nimi czas, gdyby nie to, że jedyne o czym mogę myśleć to zemsta. Pragnęłam jej bardziej niż czegokolwiek innego. Zemsta na ludziach, którzy zmusili mnie do robienia tych strasznych rzeczy, którzy grozili mojej rodzinie.
Z zamyśleniem przeniosłam wzrok na swoje dłonie. Wciąż nosiłam bransoletki, które hamowały moje zdolności. Musiałam na nowo nauczyć się kontroli nad emocjami. Nie mogłam sobie pozwolić na nagłe pojawienie się mocy w najmniej oczekiwanym momencie. A jednak, gdybym tylko chciała, mogłabym wrócić do domu na stałe. Nosić bransoletki i już nigdy nie bać się o swoje moce. Nikogo więcej bym nie skrzywdziła ani nikomu bym nie pomogła, używając ich. I choć perspektywa ta miała swoje plusy, to jednak nie potrafiłabym już z tego zrezygnować. Te zdolności są częścią mnie, a ich ukrywanie powoduje, że czuję się jak tchórz.
Chociaż może właśnie nim jestem? Bo jak inaczej można nazwać osobę, która próbuje popełnić samobójstwo? Na szczęście, Avengersi obiecali, że nie powiedzą moim rodzicom o tej chwili słabości za co jestem im niezmiernie wdzięczna. Nie chciałam ich martwić. Wystarczająco im strachu napędziłam, oddając się w ręce Hydry.
- Gotowa? - głos Tony'ego wyrwał mnie z zamyślenia.
- Tak - oznajmiłam zawieszając torbę podróżną na ramię.
- Słuchaj, jest taka sprawa - zaczął mówić, drapiąc się po szyi. Zmarszczyłam brwi na ten gest. W końcu zmieszany Tony Stark to niezwykle rzadki widok. - Pojedzie z nami jeszcze jeden chłopak, w porządku? - zapytał.
- Jaki chłopak? - zdziwiłam się. Z tego co ustalaliśmy miałam jechać tylko ja, Pepper i on.
- Peter Parker, ma 16 lat, miał przyjechać do mnie na kilka dni na praktyki, ale wypadł nam ten wyjazd i mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu? - wyjaśnił.
Zawahałam się przez chwilę. Pierwszy raz słyszałam, żeby Tony przyjął kogoś na praktyki i muszę przyznać, że niezmiernie mnie to zdziwiło.
- Nie ma problemu - odpowiedziałam w końcu. - A dlaczego on ma mieć u ciebie praktyki? Przecież ty nikogo nie przyjmujesz osobiście.
- Cóż, Peter jest wyjątkowy - oznajmił, na co uniosłam brwi. - Uczy się w najlepszym liceum w Nowym Jorku i jest niespotykanie inteligentny.
- No dobrze. Ale dlaczego przyjąłeś go na praktyki? - ciągnęłam temat. Tą bajeczkę mógł wciskać wszystkim, ale ja doskonale wiedziałam, że coś jeszcze musiało być powodem, dla którego zdecydował się przyjąć kogoś na praktyki.
- Czy ty musisz być taka bystra? - zapytał znudzonym tonem, chociaż w jego głosie pobrzmiewała również nutka dumy.
- A czy ty musisz ciągle ściemniać? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie, krzyżując ręce na piersi.
- No niech ci będzie, ale nikomu ani słowa. Peter jest Spider-Manem - oświadczył, na co otworzyłam usta ze zdziwienia.
- No nie gadaj. Tym Spider-Manem? Jest nim 16 letni dzieciak? - nie mogłam w to uwierzyć.
- Dlatego stwierdziłem, że potrzebuje kogoś kto odciągnie go od narażania życia - stwierdził, przewracając oczami.
- Przyjmiesz go do Avengers? - zapytałam, patrząc na niego uważnie.
CZYTASZ
Unstoppable ~ Avengers
FanfictionMłoda Lily Stark odkrywa w sobie magiczne zdolności. Co się stanie, kiedy chcąc chronić rodzinę zamieszka z Avengers? Rozpoczną się nowe przyjaźnie, czy może coś więcej? I co knuje Hydra? Odpowiedzi znajdziecie, czytając to opowiadanie. Zapraszam :...
