Pierwszym co zarejestrowałam zaraz po przebudzeniu się było niezwykle irytujące światło, a następnie okropna suchość w gardle. Z wielkim ociąganiem przewróciłam się na drugi bok, aby odwrócić się od okna. Musiałam zapomnieć je zasłonić, kiedy kładłam się spać.
Po dłuższej chwili bezsensownego leżenia i czekania na ponowny sen zdecydowałam się wstać. Kiedy tylko usiadłam na łóżku, ból głowy stał się jeszcze silniejszy.
Moje spojrzenie padło na butelkę wody, stojącą obok łóżka. Nie czekając dłużej złapałam ją i zaczęłam pić. Nigdy nie sądziłam, że zwykła butelka wody sprawi mi tyle radości oraz ulgi.
Wolnym krokiem skierowałam się do łazienki, po drodze wyciągając przypadkowe ciuchy z szafy. Nie przestając pić wody zamknęłam się w łazience i spojrzałam w lustro. Wyglądałam okropnie. Ciuchy z wczoraj były pogięte, a farba została całkowicie rozmazana. Włosy miałam niezwykle potargane, a pod oczami znajdowały się wyraźne cienie i rozmazany makijaż.
Zmarszczyłam brwi, starając się przypomnieć sobie co się właściwie wczoraj działo. Mój wzrok padł na przedramię, na którym był całkiem duży, fioletowy siniak. Powoli zaczęłam sobie przypominać sceny z wczoraj. Steve, Sam, klub, alkohol, więcej alkoholu, jakiś brunet, taniec, kłótnia, strach. Chwile spędzone w klubie zaczęły mi się układać w jedną całość. Najprawdopodobniej Steve musiał mnie tutaj przynieść, bo nie pamiętam, abym sama to zrobiła.
Spojrzałam jeszcze raz na swoje odbicie i poczułam obrzydzenie do samej siebie. Jak mogłam dopuścić do takiej sytuacji? Wiedziałam, że przez alkohol mogę nie być w stanie zapanować nad swoją mocą, a mimo to znowu dałam się ponieść. Jestem żałosna.
Z wielkim poczuciem winy zdałam sobie sprawę, że będę musiała przeprosić Steve'a. W końcu, gdyby nie ja, mógłby się wczoraj lepiej bawić. Z ociąganiem wykonałam poranną toaletę i ubrałam krótkie, dresowe spodenki oraz luźną bluzkę. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze, stwierdzając, że nie udało mi się zakryć wszystkich oznak wczorajszej nocy, ale to musiało wystarczyć.
Powoli doszłam do kuchni, gdzie od razu zaczęłam przeszukiwać szafkę z lekami, poszukując czegoś na kaca.
- Hejka - usłyszałam rozbawiony głos Natashy.
- Hej - mruknęłam, w końcu znajdując odpowiednią tabletkę. Najwidoczniej w mojej wypowiedzi było coś zabawnego, bo Natasha się roześmiała.
- Widzę, że humorek dopisuje? - zapytała, biorąc z tacki jabłko.
- Nawet nie wiesz jak - powiedziałam, kiedy już przełknęłam tabletkę. - Ale chyba jednak odpuszczę sobie dziś wspólny trening - dodałam ponownie rozśmieszając Wdowę.
- Spodziewałam się tego - przyznała.
- Dzień dobry - usłyszałam głos Steve'a, dochodzący od strony wejścia do pomieszczenia.
Spięłam się, słysząc go. Odruchowo odwróciłam się w jego stronę, a mój wzrok spotkał się z jego przenikliwym spojrzeniem. Jego twarz nic nie wyrażała. Nie wiedziałam czy jest na mnie zły za to co zrobiłam wczoraj czy raczej zawiedziony. Patrzyliśmy na siebie i żadne z nas nie chciało odwrócić wzroku.
- Dobrze, to ja was zostawię - powiedziała Natasha, najwidoczniej wyczuwając ciężką atmosferę. Kiedy tylko kobieta wyszła, poczułam się jeszcze gorzej, ale mimo wszystko musiałam wytłumaczyć sytuację z wczoraj.
- Steve, ja... - zaczęłam, ale mi przerwał.
- Nic nie mów. Najważniejsze, że nic się nie stało - oznajmił, chcąc wyjść z kuchni. W jego tonie wyczułam jednak pewien dystans.
CZYTASZ
Unstoppable ~ Avengers
FanfictionMłoda Lily Stark odkrywa w sobie magiczne zdolności. Co się stanie, kiedy chcąc chronić rodzinę zamieszka z Avengers? Rozpoczną się nowe przyjaźnie, czy może coś więcej? I co knuje Hydra? Odpowiedzi znajdziecie, czytając to opowiadanie. Zapraszam :...
