Steve
Usiadłem na łóżku w swoim pokoju, tępo wpatrując się w ścianę.
Zobaczyłem ją. Rozmawiałem z nią. Pierwszy raz od prawie trzech miesięcy. Była tak blisko, a ja nie mogłem nic zrobić. Nie mogłem jej pomóc.
Schowałem twarz w dłoniach. Co ze mnie za bohater skoro nie potrafię pomóc najbliższym?
Z moich rozmyślań wyrwał mnie głośny krzyk Tony'ego. Jak najszybciej skierowałem się w stronę źródła dźwięku. Ku mojemu zdziwieniu dobiegał on z pokoju Lily. Z szybciej bijącym sercem wszedłem tam, jednak nic nie zobaczyłem.
Nagle w oknie pojawił się Tony w swojej zbroi, a na rękach trzymał... Lily. Ten widok sprawił, że cała krew odpłynęła mi z twarzy. Czułem jak mój świat zaczął się sypać. Lily leżała w ramionach Tony'ego bezwładnie, jakby uleciało z niej życie.
- Steve, obudź Bruce'a. Nie ma czasu do stracenia - zwrócił się do mnie Stark, po czym poleciał z Lily w kierunku windy. Jego głos był roztrzęsiony, czemu ani trochę się nie dziwiłem. Sam czułem, że gdyby nie adrenalina, która we mnie uderzyła nie byłbym w stanie wykonać nawet jednego kroku.
Jak najszybciej znalazłem się pod drzwiami pokoju Bannera i zacząłem w nie uderzać jak opętany.
- Bruce, szybko! To ważne! - krzyknąłem. Nie musiałem czekać długo. Już po paru sekundach drzwi uchyliły się przez co prawie uderzyłem Bannera.
- O co chodzi? - zapytał zaspanym głosem.
- Bruce, to Lily, ona, ona - mówiłem, ale sam nie wiedziałem co z nią jest. Przez nadmiar emocji nie umiałem spleść ani jednego sensownego zdania.
- Uspokój się, Steve. Co z Lily? - powiedział Banner, kładąc mi ręce na ramionach.
- Tony, przez okno, wyleciał w zbroi, jest nieprzytomna - plątałem się. To wystarczyło żeby rozbudzić naukowca.
Bruce, nie zwlekając dłużej zamknął drzwi do pokoju i w piżamie pobiegł do gabinetu szpitalnego, a ja zaraz za nim.
Już po krótkiej chwili oboje wpadliśmy do pomieszczenia. Na środku pokoju stał stół operacyjny, na którym leżała Lily. Jej ciało było przerażająco wychudzone i blade, przez co wyglądała na martwą.
- O, Bruce jesteś już - powiedział Tony nawet na nas nie patrząc. - Straciła przytomność, kiedy ją złapałem, nie wiem jak ją obudzić - wytłumaczył szybko, a Banner zabrał się do pracy.
Nie wiedząc jak mogę pomóc, po prostu stałem w rogu pomieszczenia, przyglądając się jak dwójka najlepszych naukowców jakich znam próbuje uratować życie Lily. Kobiecie, którą w tak krótkim czasie obdarzyłem wyjątkowo silnym uczuciem. Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym ją ponownie stracić. Nie teraz, kiedy ją odzyskaliśmy.
Mężczyźni przez dwie godziny badali jej stan, szukając przyczyny utraty przytomności, po czym przewieźliśmy ją do pokoju szpitalnego. Bruce ostrożnie podpiął ją do aparatury i wyszedł z pomieszczenia. Zostaliśmy tylko ja i Tony.
- Co tam się stało? - zapytałem cicho, nawet nie patrząc w jego stronę. Nie mogłem oderwać oczu od Lily. Bałem się, że jeżeli to zrobię to ją stracę, że zniknie.
- Jarvis powiedział mi, że Lily stoi na parapecie przy otwartym oknie. Tak się przestraszyłem - powiedział, zawieszając głos. Nie miałem zamiaru go popędzać. W końcu na pewno nie było mu łatwo przeżywać ten koszmar na nowo. - Wbiegłem do pokoju jak szybko mogłem, ale nie zdążyłem. Ona już skoczyła. Bez zastanowienia wyskoczyłem za nią, przywołując swoją zbroję, którą założyłem w locie. Złapałem ją gdzieś w połowie wysokości wieżowca, ale była nieprzytomna. Nie wiem co bym zrobił, gdybym nie... - przerwał, zamykając oczy. Na jego policzku pojawiła się łza. - Jak mogłem tego nie przewidzieć? - mówił sam do siebie, tępo patrząc na ścianę.
CZYTASZ
Unstoppable ~ Avengers
FanfictionMłoda Lily Stark odkrywa w sobie magiczne zdolności. Co się stanie, kiedy chcąc chronić rodzinę zamieszka z Avengers? Rozpoczną się nowe przyjaźnie, czy może coś więcej? I co knuje Hydra? Odpowiedzi znajdziecie, czytając to opowiadanie. Zapraszam :...
