Rozdział 30

3.5K 112 40
                                        

Razem ze Steve'em ustaliliśmy, że reszta drużyny powinna poznać prawdę o Zimowym Żołnierzu. Zebraliśmy wszystkich w sali konferencyjnej, aby im o tym powiedzieć i właśnie to jest powodem, przez który siedzę na krześle od pół godziny, wysłuchując krzyków głównie Tony'ego i Steve'a. Jak tak dalej pójdzie to spędzimy w tej sali noc. Ze znudzeniem spojrzałam na Clinta, który tak jak ja nie zabierał głosu w tej sprawie.

- On próbował nas zabić! Nie powinniśmy obchodzić się z nim łagodnie! - usłyszałam krzyk Tony'ego.

- To mój przyjaciel, Stark! - odpowiedział mu zaraz Steve. Z jego głosu wciąż nie zniknął ból, a ja już wiedziałam, że zrobi wszystko, żeby uratować Bucky'ego.

- Może był nim kiedyś, ale na pewno nie teraz - oznajmił Tony, na co zrobiła się cisza.

- Steve, posłuchaj. Zimowy Żołnierz jest znany z tego ile osób zabił. On jest bezlitosny. Jeśli kiedyś był twoim przyjacielem to przykro mi, że stał się kimś takim - powiedział Bruce. Rogers spojrzał na niego ze smutkiem.

- To wciąż Bucky - powiedział cicho.

- Więc skoro takie jest twoje stanowisko to może nie powinieneś jechać na misję - stwierdził Tony, na co spojrzałam na niego zdziwiona. - Nie możemy pozwolić, żeby przez twoje kaprysy ucierpiał ktoś z naszych, bo zawahasz się go zaatakować.

- Dość! - krzyknęłam, nie mogąc tego wytrzymać. Automatycznie wszyscy spojrzeli na mnie. Czułam, że to jest czas na zabranie głosu.

- Tony, myślę, że nie masz racji - oznajmiłam spokojnie, na co Steve lekko się uśmiechnął, a Stark spojrzał na mnie wrogo.

- I ty przeciwko mnie? - zapytał.

- Kiedy byłam w Hydrze on był jedyną osobą, z którą mogłam porozmawiać. Wiem, że byłam wtedy zła i pewnie dlatego się dogadywaliśmy. Mieliśmy wspólną misję oraz cel. Wykonać zadanie zlecone przez Hydrę. Nie ważne kto ucierpi. Jak pamiętacie miałam wymazane wspomnienia, przez co nie wiedziałam co robię. Przecież też próbowałam was zabić, tak jak i on - mówiłam. Wszyscy patrzyli na mnie w skupieniu, analizując moje słowa.

- Tak, ale Lily, prawdziwa ty nigdy by się do czegoś takiego nie posunęła - zaprzeczył Clint, marszcząc brwi. Kątem oka spojrzałam na twarze Tony'ego i Bruce'a. Chyba już wiedzieli co chcę powiedzieć.

- Myślisz, że jemu też wyprali mózg - stwierdził Banner, na co skinęłam głową.

- To nie jest wykluczone. Steve, ty jako jedyny znasz go sprzed Hydry. Czy byłby zdolny do skrzywdzenia niewinnych ludzi? - zwróciłam się do Rogersa.

- Nie, nigdy - odpowiedział od razu.

- Wiem, że to nie jest żaden dowód, ale uważam, że powinniśmy spróbować mu pomóc. Tak jak wy uratowaliście mnie. On nas potrzebuje - oznajmiłam.

- Dobrze - zaczął Tony. - Zabierzemy go ze sobą do wieży - postanowił.

- Dziękuję, Tony - powiedział Steve, wyciągając do niego dłoń na zgodę, którą brunet od razu uścisnął.

- Tylko wiedz, że jeżeli będę miał wybierać między nim, a kimś z naszej drużyny, bez zastanowienia go zabiję - dodał, na co Rogers skinął głową. Odetchnęłam z ulgą. Myślałam, że będzie gorzej.

- Więc skoro wszystko już ustalone, pozwolicie, że pójdę spać - oznajmiłam z uśmiechem. - Dobranoc, państwu - powiedziałam i opuściłam pomieszczenie. 

Unstoppable ~ AvengersOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz