Rozdział 26

2.7K 91 9
                                        

- Hej, siostra - powiedziała Vicky, wchodząc do mojego pokoju bez pukania. - Co rysujesz? - zapytała, siadając obok mnie na łóżku. 

- Nic takiego - odpowiedziałam, zamykając szkicownik. - Chciałaś coś? - zwróciłam się do niej. W końcu raczej nie przyszła tu bez powodu.

- Nudzi mi się - oznajmiła, opadając plecami na miękki materac.

- Tony nie odpuścił dzisiaj Peterowi? - zapytałam. 

 Od trzech dni Stark daje wykłady Parkerowi odnośnie mechaniki, ale najwidoczniej dzisiaj postanowił przedłużyć swoją gadaninę. A może przeszedł już na temat jego pajęczej dolegliwości?

- Nie, pojechali gdzieś w teren. Tata jest w pracy, a mama z Pepper oglądają jakąś nudną telenowelę - oznajmiła, wzdrygając się pod koniec, przez co szczerze się roześmiałam.

- To co chcesz robić? - zapytałam, odkładając szkicownik na stolik nocny. Dziś już raczej sobie nie porysuję.

- Co powiesz na... - zrobiła krótką przerwę, dla lepszego efektu. - Zakupy! - krzyknęła wesoło.

- No nie wiem - odpowiedziałam, udając zastanowienie.

- No proszę - powiedziała Vicky, robiąc oczka smutnego spaniela. - Tak dawno nie byłyśmy na siostrzanych zakupach - dodała.

- Niech ci będzie - zgodziłam się. Nie chciałam tego po sobie pokazać, ale sama miałam ogromną ochotę na zakupy. A z Vicky robiło się je najprzyjemniej. - Za piętnaście minut przy samochodzie - oznajmiłam. 

Nie czekając ani chwili dłużej, podeszłam do szafy, aby wybrać zestaw ciuchów na dziś. Z uśmiechem spojrzałam za okno, a widząc wyjątkowo słoneczną pogodę, zdecydowałam się na białą, zwiewną bluzkę na krótkim rękawku oraz jeansy. Z wybranymi ubraniami poszłam do łazienki, aby się przebrać. 

Dokładnie piętnaście minut później siedziałam już w samochodzie, czekając na Vicky. Zapomniałam już jak dużym kłopotem było dla niej wyrobienie się na czas.

- Jestem! - oznajmiła, wsiadając na miejsce kierowcy. - Z czego się śmiejesz? - zapytała zdziwiona, widząc mój uśmiech.

- A tak po prostu - powiedziałam, wzruszając ramionami. - Tam gdzie zawsze? - zapytałam dla pewności.

- Oczywiście! - ucieszyła się Vicky, rozsiadając się na siedzeniu. 

Już po dwudziestu minutach zaparkowała samochód na parkingu obok naszego ulubionego centrum handlowego.

- A tak właściwie to co chcesz kupić? - zapytałam, wysiadając z auta.

- No wiesz, trochę tego, trochę tamtego - powiedziała, kierując się w stronę wejścia.

- Coś, co spodoba się twojemu chłopakowi - podsunęłam jej, na co wybuchnęła śmiechem.

- Ha ha. Bardzo śmieszne. Przecież wiesz, że nikogo nie mam - oznajmiła.

- Myślałam, że coś się zmieniło od mojego wyjazdu - wzruszyłam ramionami.

- Lepiej wybierzmy tobie jakąś sukienkę, żebyś mogła oczarować Kapitana jak tylko wrócisz - odgryzła się, na co przewróciłam oczami.

- Chodź najpierw tutaj - powiedziałam, wskazując na sklep sportowy. - Muszę kupić jakieś nowe bluzki i legginsy na treningi, bo te co mam są mi za duże - oznajmiłam, na co Vicky pokiwała głową.

Unstoppable ~ AvengersOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz