Rozdział 12

3.9K 126 12
                                        

Kolejnej nocy nie mogłam zasnąć. Strasznie denerwowałam się dzisiejszą misją. W końcu wstałam około szóstej, ubrałam się w luźne ciuchy i poszłam zjeść śniadanie. Niestety, skończyło się na samym zamiarze, gdyż brzuch miałam tak ściśnięty z nerwów, że nie mogłam nic przełknąć. 

Wyjazd planowaliśmy o godzinie ósmej, dlatego byłam bardzo zdziwiona, iż nikt się jeszcze nie obudził. Z konsternacją spojrzałam na zegarek. Wskazywał siódmą.

- Dzień dobry! - usłyszałam radosny głos Natashy, wchodzącej do pomieszczenia. Miała na sobie swój obcisły, czarny strój, który zakładała na misje. - Stresujesz się? - zapytała, wskazując na nietknięte kanapki na moim talerzu.

- Cholernie - przyznałam. - Jak chcesz możesz je zjeść i tak nic nie przełknę - stwierdziłam, podsuwając Wdowie talerz.

- Dzięki - uśmiechnęła się. - Przed moim pierwszym zleceniem też nie mogłam nic zjeść - przyznała, zabierając się za pierwszą kanapkę. - Z czasem to minie - uśmiechnęła się pocieszająco, jednak nie byłam w stanie tego odwzajemnić.

- Czemu reszta jeszcze nie wstała? - zadałam pytanie, które mnie nurtowało.

- Steve pewnie już biega po parku dla rozgrzewki, Thor powinien zaraz zejść, bo bez jedzenia się nie ruszy, podejrzewam, że Bruce już siedzi w laboratorium, a Stark to Stark - wyjaśniła ze śmiechem. - Chodź, musisz się ubrać - oświadczyła, kiedy skończyła jeść, złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę jej pokoju. 

Pierwszy raz w nim byłam. Kolory ścian były zielono-czarne. Po lewej stronie znajdowało się dwuosobowe łóżko oraz regał, a po prawej lustro i szafa, obok której były drzwi, najprawdopodobniej prowadzące do łazienki. Wszystko zostało urządzone w minimalistycznym stylu. Bez zbędnych ozdób czy dodatków. 

Wdowa podeszła do szafy i zaczęła wyciągać z niej różne ubrania. Większość z nich była czarna, ale znalazły się także z kolorowymi dodatkami.

- Mam! - krzyknęła, zdejmując z wieszaka obcisły, czarny strój z zielonymi akcentami. - Przymierz go, powinien być dobry - powiedziała, podając mi ubranie, które niepewnie przyjęłam. - Tam jest łazienka - oznajmiła, wskazując na drzwi. - Jak się ubierzesz to wyjdź, dobierzemy ci buty i pójdziemy po broń. Jutro polecisz ze mną na Hellicarrier zamówimy jakiś specjalny strój dla ciebie - zakomunikowała, na co się uśmiechnęłam. Miło było myśleć o tym co będzie jutro, a nie dzisiaj. 

Weszłam do łazienki i ubrałam na siebie kombinezon. Strój, był dla mnie odrobinę za duży, ale mimo to wygodny. Materiał dobrze się rozciągał nie krępując moich ruchów. Związałam włosy w niedbałą kitkę, aby mi nie przeszkadzały i wyszłam z łazienki.

- Całkiem nieźle - stwierdziła Wdowa, kiedy mnie zobaczyła. - Ale jest trochę za duży. Koniecznie musimy jutro lecieć po strój dla ciebie. Trzymaj - podała mi czarne buty, które niezwłocznie założyłam. - Dobre są?

- Chyba tak - oznajmiłam, przyglądając się butom. - Nie powinny spaść - uśmiechnęłam się.

- Okej, to chodź po broń. Wiem, że masz moc, ale chyba nie chcesz polegać tylko na swoich emocjach? - zapytała, a ja pokręciłam głową. Miałam zamiar użyć mocy tylko w ostateczności. 

W zbrojowni dostałam od Natashy pas z dwoma pistoletami, nabojami i różnymi gadżetami. Do butów włożyłam mały sztylet.

- Idziemy? - zapytałam Wdowy, kiedy dopięła swój pas.

- Pewnie - pokiwała z uśmiechem głową. - Nie stresuj się tak - zaśmiała się i poklepała mnie po plecach, na co uśmiechnęłam się blado. - Wiesz, że jak nasz drogi Kapitan zobaczy cię w takim stanie, to nie pozwoli ci jechać? - zapytała z błyskiem w oku. Na te słowa lekko zesztywniałam. Po wczorajszej rozmowie ze Steve'em musiałam przyznać jej rację. - Nigdy nie widziałam, żeby Rogers się tak o kogoś martwił - dodała, kiedy wyszłyśmy ze zbrojowni.

Unstoppable ~ AvengersOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz