Rozdział 21

3K 108 27
                                        

Kolejnego dnia, zaraz po przebudzeniu się postanowiłam zwiedzić wieżę. Może znajdę sposób na pozbycie się bransoletek i ucieczkę. 

Pierwszym co zrobiłam, było otworzenie szafy w celu znalezienia jakichś ciuchów na dzisiaj. Z satysfakcją musiałam stwierdzić, że ta cała Lily, kimkolwiek jest, ma świetny gust. 

Przeglądając ciuchy, rzuciła mi się w oczy koronkowa, granatowa sukienka. Patrząc na nią znowu poczułam ból głowy. Z cichym jękiem zamknęłam oczy. Zobaczyłam siebie i Kapitana Amerykę, tańczących na parkiecie do jakiegoś wolnego kawałka. Oboje patrzyliśmy sobie w oczy. Mężczyzna trzymał dłoń na mojej talii i przyciągał mnie bliżej siebie po każdym obrocie. Ogarnęła mnie jakaś przyjemna fala ciepła. Jakby temu wspomnieniu towarzyszyły emocje, które teraz poczułam. 

Z roztargnieniem potrząsnęłam głową, starając się zapomnieć o tym, co przed chwilą zobaczyłam. Musiałam stąd jak najszybciej uciec albo uwierzę w tą całą paranoję. 

W końcu znalazłam czarne leginsy i zieloną koszulkę. Z przygotowanymi ciuchami poszłam do łazienki, aby wykonać poranną toaletę. Nie obchodziło mnie to jak wyglądam, dlatego nie trwało to długo. 

Kiedy już chciałam wychodzić z pokoju, usłyszałam pukanie.

- Czego? - zapytałam, otwierając drzwi. Moim oczom ukazał się Stark. Po prostu świetnie.

- Też się cieszę, że cię widzę i miłego dnia życzę - odpowiedział sarkastycznie, na co wywróciłam oczami i skrzyżowałam ręce na piersi. - Możemy chwilę pogadać? - zapytał, na co niechętnie pokiwałam głową. - Przypomniałaś już sobie coś?

- Nie - skłamałam z obojętnym wyrazem twarzy.

- Uuu, nasz Dzieciak nauczył się kłamać - powiedział mężczyzna, patrząc na mnie z rozbawieniem. 

Znowu poczułam ból głowy, a przed oczami stanął mi moment, kiedy jako mała dziewczynka biegałam po jakimś domu. Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi wejściowych. Jak najszybciej pobiegłam do nich. Moim oczom ukazał się młodszy Tony Stark. Z uśmiechem skoczyłam mu w ramiona. Urosłaś, Dzieciaku - usłyszałam w głowie jego głos. 

Kiedy wspomnienie się skończyło, zamknęłam na chwilę powieki, nie chcąc, żeby się domyślił co się stało. Mimo to, nie mogłam opanować ciepła, które rozlało się po moim ciele.

- O co ci chodzi? - zapytałam, kiedy ból minął.

- Możesz okłamywać wszystkich, ale mnie nie oszukasz. A tym bardziej samej siebie - oznajmił, patrząc na moje dłonie. Ku mojemu zdziwieniu unosiła się nad nimi nikła, zielona mgiełka, mimo założonych bransoletek. Wykorzystując to starałam się skupić na gniewie, jednak tym razem nic się nie stało. Jeszcze bardziej zdenerwowana spojrzałam na Starka - Thor mówił mi o waszym wspólnym seansie. Podobno nagle rozbolała cię główka i poszłaś spać? - zrobił fałszywą, smutną minkę.

- I co w tym dziwnego? Może po prostu miałam dość Młotka? - zapytałam, rozśmieszając Starka. Naprawdę nie miałam pojęcia co go tak bawi.

- I nie jesteś ani trochę ciekawa co te wspomnienia oznaczają? - zapytał uważnie mi się przyglądając. Tu mnie miał. Oczywiście, że chciałam wiedzieć co to wszystko oznacza, ale ich wersja była niedorzeczna! Jak mogłam uwierzyć w cokolwiek co on mówi, skoro wymyśla takie bajki?

- A niby jak mam się tego dowiedzieć? - zapytałam.

- Mam pewną teorię - oznajmił z tajemniczym uśmiechem.

Unstoppable ~ AvengersOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz