Kryzys...

311 27 8
                                        


Pov Andy

Nasza trasa dobiegła końca. Jestem naprawdę wdzięczny osobom, które były wtedy razem z nami. Naprawdę dobrze się bawiłem.

Pomimo tego, że na scenie Brook i Jack udawali, że wszystko u nich w porządku na backstage'u wszystko z nich uchodziło... Czasem się kłócili, czasem unikali a zdarzył się przypadek gdy się wyzywali... Przykro się na to wszystko patrzy. Musimy im pomóc. W końcu oni pomogli nam. Gdy wróćmy do domu muszę porozmawiać na ten temat z Ryanem. On będzie widział co zrobić.

Pov Ryan

Po powrocie do domu ruszyłem pod prysznic. Zmęczenie dawało o sobie znać bowiem prawie zasnąłem na stojąco. Po wyjściu spod ciepłej wody owinięty w ręcznik poszedłem do pokoju. Andy siedział na łóżku i myślał. Był naprawdę skupiony. Nawet nie zauważył kiedy wszedłem. Usiadłem naprzeciwko niego i dopiero wtedy zwrócił na mnie uwagę. Uśmiechną się a ja nie do końca wiedziałem dlaczego. - Ubierz się - powiedział szeptem kładąc swój palec wskazujący na moim torsie a sam wstał i wziął ubrania z szafy. Ruszył do łazienki. Ubrałem się i położyłem pod kołdrą. Tęskniłam za naszym mięciutkim łóżeczkiem. Czekanie na blondyna strasznie mi się dłużyło. Nie zamierzałem iść spać więc wziąłem książkę i zacząłem ją czytać. Oczywiście już ją raz czytałem. Muszę w końcu zacząć czytać moje nowe nabytki. Ciężko jest mi się za to zabrać.

Po przeczytaniu dwóch stron w drzwiach staną Andy. Pomimo iż wziął ze sobą ubrania miał na sobie tylko szlafrok...

Pov Mikey

Jestem naprawdę zmęczony a dźwięki z sypialni obok uniemożliwiają mi zaśnięcie...

Brooklyn i Jack kolejny raz kłócą się. Drą się niemiłosiernie. W końcu któryś wychodzi i trzaska drzwiami. Słyszę pukanie do drzwi. - proszę - dosłownie sekundę później staje w nich zapłakany Brook. Siada naprzeciwko mnie a ja nie mam pojęcia jak mu pomóc. Po chwili do mojego pokoju przychodzą Andy i Rye. Zaczęliśmy rozmowę, która trwała do późnej nocy. W końcu jednak blondyn zasną a my mogliśmy na spokojnie porozmawiać w innym pomieszczeniu.

Przechodząc obok, dotychczas, pokoju Brooka i Jacka słyszeliśmy cichy szloch. Zaszliśmy tam. Na łóżku siedział Jack. Nie stronił od łez. Rozmawialiśmy z nim kolejne dwie godziny. W końcu jednak poszedł w ślady Brooka.

Poszliśmy do salonu gdzie usiedliśmy na kanapie. Cała nasza trójka była zmęczona w takim stopniu, że po wypowiedzeniu kilku zdań wszyscy zasneliśmy.

Pov Jack

Jestem załamany. Nasz związek przechodzi poważny kryzys. Kłócimy się z byle powodów. Chcę już skończyć wszystkie kłótnie. Wczoraj w nocy doszło do ostrej wymiany zdań. Powiedziałem wiele rzeczy, których żałuję.

Wstałem i ruszyłem do salonu. Na kanapie spali Andy, Rye i Mikey. Wyglądali uroczo. Każdy z nich miał na sobie ubrania z naszego sklepu. Jestem im bardzo wdzięczny bo wczoraj bardzo mi pomogli. Dziś zabieram Brooklyna na niezapomniany wieczór. Mam nadzieję, że mi wybaczy. Moje życie bez niego nie  ma sensu...

Hejka kochani!❤

Witam was w kolejnym rozdziale. Każdy następny będzie troszkę krótszy bowiem coraz szybciej zbliżamy się do końca. W środowym rozdziale zapytam was o to, co sądzicie o pomysłach na nowe książki.

Ktoś czeka?

Dziękuję za uwagę!❤

Do zobaczenia!

Randy is real  |Zakończone|Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz