24

809 41 0
                                        

- Kochasz mnie, Tina? - zapytał i przybliżył się do jej twarzy. Miała mętlik w głowie. Kompletnie nie wiedziała co powiedzieć. Kochała go, ale nie miała pewności czy to jest odwzajemnione. Nie miała pewności, czy jej nie wyśmieje.

- Ja... Nie wiem, James. - pokręciła głową. Chłopak westchnął jakby wiedział, że kłamie i przybliżył się do niej tak blisko, że nie było między nimi centymetra odstępu.

- Kłamiesz, Tina. Kochasz mnie? - spytał jeszcze raz. Skąd on wiedział?

- Tak. - te słowo wyszło z jej ust bez pozwolenia, więc szybko zatkała sobie dłonią usta i ze strachem patrzyła się w te czarne oczy. Brunet nie był pewien czy się przesłyszał, czy powiedziała to naprawdę. Na zmianę otwierał usta i je zamykał, jak ryba, która wypadła na brzeg. Gdy już chciał się zdobyć na odpowiedź, czajnik dał o sobie znać. Odsunął się od niej niepewnie, a Ruth odwróciła się i zaparzyła herbatę. Bucky jedną rękę położył na biodrze, drugą na skroni. Co miał jej powiedzieć? Że ją kocha, ale nie mogą być razem? 

- Tina...

- Nic nie mów. Zapomnij o tym. - w ręku trzymała ciepły kubek herbaty, a para wydobywająca się z kubka, niebezpiecznie drażniła jej nos.

- Co? Jak mam zapomnieć o tym, że kobieta, która jest dla mnie najważniejsza mnie kocha? - krzyknął, gdy zobaczył jej wyraz twarzy. Serce Ruth ścisnęło się nieprzyjemnie. Nadal jej tego nie powiedział. Powoli traciła nadzieję.

- Jestem najważniejsza, tak?! - wybuchła - To dlaczego nie powiesz mi tego, czego oczekuję od ciebie tak długo. - te słowa wyszeptała, z bóle w głosie. Tak silnym, że James drgnął. 

- Ponieważ nie mogę. Nie mogę ci tego powiedzieć. Gdy w końcu się dowiedzą, gdzie jestem, zabiją mnie. Nie mogą się dowiedzieć, że jesteś dla mnie kimś więcej niż przyjaciółką. - podszedł do niej i złapał za dłoń. Podniósł ją i chciał pocałować, ale mu wyrwała.

- Jak zawsze, robisz wszystko na zapas. - jej oczy błyszczały od łez, a im bardziej się w je wpatrywał, tym bardziej jego serce pękało na kawałki. Chciał do niej podejść, przytulić, ale jej ręka zatrzymała go w miejscu. - Wyjdź. 

- Tina, nie możesz...

- Wyjdź i nie pokazuj mi się na oczy! - po jej policzku spłynęła łza. Jedna, słona zła, która rozdarła mu serce. Potem zrobił coś, czego później żałował najbardziej - wyszedł.

K.E.W.

Secret Love ▪ BarnesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz