33

754 36 1
                                        

- Zostaniesz ze mną na zawszę? - kompletnie nie wiedziała jak ma zinterpretować to pytanie. Oświadczyny? Na pewno nie. Przecież nie zrobiłby tego w takiej chwili, w dodatku po kilku godzinach po zostaniu parą.

- Co masz na myśli? - szepnęła już całkowicie poważna.

- Chodzi mi o to... - złapał za jej metalowe dłonie, a ona w duchu modliła się by mu się przeszkadzały. On jednak przyciągnął je do swojej twarzy i pocałował. - Czy nie uciekniesz ode mnie w obawie, że mi się nie podobasz? Nie uciekaj, bo i tak cię złapie. - uśmiechnął się - Ale nawet nie waż się myśleć o tym, że bez ciebie byłoby mi lepiej. Bo tak nie będzie. Nigdy. - te słowa tak bardzo wzruszyły brunetką, że na chwilę zapomniała jak się oddycha - A więc zostaniesz ze mną? Na zawsze?

- Sam powiedziałeś, że nasza miłość jest niewłaściwa. Ale wszystko co robię w moim życiu jest niewłaściwe i jakoś żyję, w dodatku szczęśliwa. Właśnie z tych niewłaściwych uczuć. Więc myślę, że tu nie zrobię wyjątku i tak. Zostanę z tobą na zawszę. - nie czekając ani chwili, Bucky przyciągnął ją do siebie i pocałował.

- Kocham cię. - szeptał pomiędzy pocałunkami.

- Ja cię kocham bardziej. - odpowiedziała i jej ręce znalazły się pod jego koszulką. Nim jednak pozwoliła sobie na jakikolwiek ruch, złapał ją za ręce, powoli je wyjmując i na koniec całując.

- Nie. To ja cię kocham bardziej. Najbardziej. - powiedział - Dobranoc. - na koniec pocałował ją w czoło. Dlaczego tak zareagował? Gdyby mogła odwróciłaby się do niego plecami, ale niestety ma usztywnione nogi.

- Dlaczego to zrobiłeś? - spytała walcząc ze łzami. A może mu się nie podoba? 

- Co takiego? 

- Zabrałeś moje ręce. Chodzi o to, że są z metalu? 

- Co? Nie, oczywiście, że nie. - zaśmiał się, ale Ruth nie widziała w tym nic zabawnego

- To czemu? - założyła ramiona na piersi i uparcie patrzyła w ciemny sufit. 

- Masz usztywnione nogi, a to chyba nie zbyt... wygodne. - znów się zaśmiał. Ruth trochę ulżyło, ale postanowiła się z nim podroczyć. - A poza tym obiecałem coś Steve'owi. - oparła się łokciami o poduszkę i popatrzyła na niego z góry.

- Jezu, co takiego? - spytała się, nie mogąc się powstrzymać. Rzucił jej wymowne spojrzenie - Nie gadaj, że zakazał nam... - poruszyła zabawnie brwiami, co jeszcze bardziej rozśmieszyło bruneta. - Na serio? - opadła z westchnieniem na poduszkę. Naprawdę zakazał im... tego co robią zakochani? Może to dziecinne, ale Ruth bała się wypowiedzieć te słowo. Nawet w myślach. Z jednej strony była zła na ojca, że się wtrąca, ale z drugiej... była wdzięczna. Nie wiedziała czy była gotowa, pokazać Jamesowi wszystkie swoje blizny.

- Obiecałem, że do ślubu cię nie tknę. - znów na niego spojrzała. Czy o czymś nie wie? - Nie patrz na mnie tak, jakby jutro był nasz ślub, bez twojej zgody. - zaśmiał się niezręcznie.

- Nie jesteśmy narzeczeni, wiesz o tym, James? - zapytała unosząc brew

- Wiem.

- Więc świadomie naraziłeś się na niedotykanie mnie przez, co najmniej, rok? - uśmiechnęła się chytrze, gdy zobaczyła jego minę.

- Świadomie. I zrobiłbym to ponownie, tylko, żeby znów nie oberwać od mojego przyjaciela i ojca osoby, którą kocham nad życie. - szepnął i zbliżył jej twarz do swojej.

- Och jakie to słodkie. - chciał ją pocałować, ale go zatrzymała. - Miałeś mnie nie dotykać. - triumfalny uśmiech wpełzł na jej twarz. Widząc zrezygnowaną minę mężczyzny, dodała: - Ale ja ciebie mogę. - nic nie odpowiedział, bo zamknęła ich usta w pocałunku. 

K.E.W.

Secret Love ▪ BarnesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz