Rok.
Tyle czasu minęło od kiedy zaczęli być razem. Mieszkali w małym domku, nie za blisko, ze względu na gospodarstwo Jamesa, nie za daleko miasta, ze względu na pracę Ruth.
Byli szczęśliwi.
Bardzo szczęśliwi. Rano zawsze Ruth wstawała pierwsza, by zrobić śniadanie i szybko pojechać do pracy. Jakoś przyzwyczaiła się do metalowych dłoni, każdy też znał historie z porwaniem, dlatego nie zadawali pytań. Ten rok mogliby uznać, za pewnego rodzaju odpoczynek. Do czasu, gdy pewnego razu, jak co tydzień spotkali się ze Steve'm na czacie.
- Hejka, tatku! - zawołała, gdy po wejściu do salonu zobaczyła Jak Bucky zawzięcie rozmawia o czymś ze Steve'm. Blondyn odpowiedział, po czym, już ciszej, kontynuował rozmowę z Jamesem. - Hej, kochanie. - powiedziała, gdy po dłuższej chwili się nie odezwał. Podeszła do niego i pocałowała go w policzek.
- Hej. Zostawisz nas samych? Zresztą pewnie jesteś zmęczona, idź się położyć. - odpowiedział mierząc ją wzrokiem
- Ale dlaczego? - spojrzała na zegarek - Przecież nawet nie ma siódmej. - Bucky skarcił się, za swoją nieuwagę. Tym sposobem jeszcze bardziej ją zaciekawi. - A poza tym, chce porozmawiać z moim tatą. - fuknęła i usiadła obok.
- Raczej nie chcesz słuchać tego o czym rozmawiamy. - posłała mu pytający wzrok - Męskie sprawy.
- Okej... - oparła swoje dłonie o stół powoli wstając. Już kiedyś przyłapała ich, gdy rozmawiali o "męskich sprawach" i nie chce tego powtórzyć. - Będę na polu. - wyszła z domu, nie czekając na odpowiedz.
Ten dzień nie zaliczał się do prostych. Przyszedł do niej facet, który uważał się za przybysza z innej planety, tylko dlatego bo miał dwa złączone palce. Później jednak, okazało się, że faktycznie jest to kosmita. Wybuchła mała panika, ale jakoś dała sobie radę sama. Później ci sami klienci, więc było spokojnie. Patrząc na małe jeziorko, poczuła jak czyjeś ramiona oplatając ją w pasie. Wtuliła się w tors Jamesa.
- Tęskniłam. - szepnęła. James oparł podbródek na jej ramieniu, jeszcze bardziej się do niej przytulając.
- Ja też. - odpowiedział szeptem i szybko wziął ją na ręce, w stylu panny młodej, i pobiegł w jakimś kierunku. Ledwo zdążyła złapać się go za szyję.
- Co ty robisz? - spytała zszokowana
- Kocham cię, wiesz? - zignorował pytanie blondynki, zatrzymując się na dużej polanie.
- Wiem, James.
Okazało się, że dzisiaj była ich rocznica. Przez tę aferę w jej pracy, zapomniała, ale brunet wyszykował cudowny wieczór.
K.E.W.
CZYTASZ
Secret Love ▪ Barnes
FanfictionSekretna miłość nie zawsze zwiastuje koniec. Secret love does not always herald the end. Clementine Ruth Rogers. Dziewczyna o bardzo dziwnym charakterze. Jest otwarta, miła i zawsze uśmiechnięta. Niestety nawet ktoś taki jak córka Stevena Rogersa, z...
