obojętność

3.3K 141 93
                                        


Nie można nakazać sercu, żeby nagle przestało czuć.”

— Maria Venturi, Szept wspomnień


Budząc się rano było mi nieziemsko gorąco, parno i duszno. Otworzyłam z trudem oczy, cicho mrucząc z niezadowolenia. Leżałam na przeciwległej stronie łóżka, a po jego drugiej stronie smacznie spał Nate. Samo w sobie posłanie nie było za duże, więc nawet kiedy nie stykaliśmy się ciałami to jego ciepło przechodziło na mnie. Wtedy ktoś cicho wszedł do pokoju, skradając się wręcz na palcach. Nie odzywając się obserwowałam zakapturzoną postać do momentu, w którym nie stanęła ona tuż przede mną. Luke otworzył szerzej oczy i wstrzymał na chwilę oddech, a potem wypuścił go, opuszczając ramiona.

– Nie chciałem cię obudzić. – wyszeptał, krzywiąc się lekko.

– Nie zrobiłeś tego. – odparłam równie cicho, po czym powoli i ostrożnie, tak by nie obudzić Shirley'a, uniosłam się z łóżka. Przetarłam ręką twarz, a potem spojrzałam znowu na Luke'a, który zmarszczył na mnie brwi.

– Źle ci się spało? – zapytał z złośliwym uśmiechem na ustach, na co wywróciłam oczami.

– Wole własne łóżko. – wzruszyłam ramionami i wstałam na równe nogi, a następnie odłożyłam kołdrę tak, by bardziej okrywała chłopaka. – Może się nie zorientuje. – powiedziałam sama do siebie, na co blondyn za mną parsknął. – Czysto na korytarzu? – zapytałam go dla pewności, nie chcąc wpaść na żadną z osób, a on kiwnął głową. – Dobranoc. – dodałam jedynie, po czym opuściłam szybko pokój, nie czekając na jego odpowiedź.

Na zewnątrz było znacznie jaśniej niż w pomieszczeniu, bo lampy były włączone i to ich światło zraziło moje oczy. Przymknęłam powieki i popędziłam szybkim marszem do swojego pokoju, modląc się by był on otwarty. Całe szczęście tak też było i tuż po wejściu padły na mnie promienie wschodzącego słońca. Zanim weszłam głębiej do pomieszczenia ruszyłam do łazienki, chcąc pozbyć się wszystkiego z poprzedniego dnia. Wskoczyłam do wanny, na szybką kąpiel, zapinając włosy w koczka. Po kilkunastu minutach na nowo znalazłam się w ciepłym łóżku, opatulając się własną kołdrą. Spojrzałam jeszcze w kierunku Amy, która w tym momencie otworzyła jedno swoje oko.

– Mamy do pogadania. – rzekłam, odchrząkując by ogarnęła o co, a właściwie, o kogo mi chodziło. Zamrugała kilka razy, po czym westchnęła głęboko i podniosła się z łóżka. – Nie śpisz ze mną, męczydupo. – jęknęłam, a ona nie zważając na mój sprzeciw, wcisnęła się pod moją kołdrę. Prychnęłam i odsunęłam się posłusznie na drugą stronę łóżka.

– Mam dość chłopaków, Rose. – pociągnęła nosem. – Naprawdę dość. – kolejny raz nim pociągnęła, a ja rozłożyłam ramiona, w które zaraz wpadła.

Luke Jacksonie, coś ty najlepszego narobił?

-*-

Siedziałam naprzeciw swojej przyjaciółki, która skrupulatnie regulowała moje brwi. Na łóżku obok leżał Jacob, machając nogami w powietrzu. Jęknął przeciągle.

– Jeszcze raz, od nowa, obydwie. – zażądał, siadając prosto. Równocześnie wraz z Amy westchnęłam pod nosem i zerknęłyśmy na siebie. Skrzywiła się nieznacznie i zaczęła pierwsza, nawet nie kłócąc się z chłopakiem o to, że jej się już nie chce tego powtarzać. Odsunęła się nieco od mojej buzi.

– Ja i Luke mieliśmy być tylko przyjaciółmi, a ten kretyn wczoraj zasnął ze mną w łóżku, bo oglądaliśmy w nocy film. I niby wszystko ok, ale przesadnie się we mnie wtulił i wiecie, mi było dobrze, ja lubię ciepło, jednak on nad ranem obudził się i wyklinając wszystkie bóstwa odsunął się ode mnie, a następnie powiedział cicho, że popełnił błąd. Więc ja w złości mu odpowiedziałam, że ma się następnym razem trzymać z daleka, a on jedynie powiedział, że i tak niczego nie zrozumiem i wyszedł. – dziewczyna wywróciła oczami. – Nadal ma mnie za idiotkę, a ja dosłownie mam go już po dziurki w nosie. Kończę z tym wszystkim i będę się z nim widywać tylko, kiedy będziemy się spotykać całą grupą. – wzruszyła ramionami, odrzucając włosy do tyłu. Uśmiechnęłam się delikatnie na jej słowa, widząc, że czuła się już dużo lepiej. Kiedy razem zasnęłyśmy było mi jej tak szkoda, że dotąd aż się nie obudziłyśmy trzymałam ją mocno w swoich ramionach. Nie zasługiwała na taki los, ale całe szczęście umiała się szybko podnieść po swojej „porażce". W gruncie rzeczy tylko Luke może żałować, że stracił kogoś takiego. Nie wiedziałam, co więcej na ten temat mogę myśleć.

NightmareOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz