– Dzień dobry krasnale! – radosny i, przede wszystkim, donośny głos mojego przyjaciela wywołał ból w moim lewym uchu. Skrzywiłam się i lekko podskoczyłam. Wówczas ujrzałam twarz chłopaka, która całkowicie oddawała jego samozadowolenie. Wie, że udało mu się mnie przestraszyć.
– Ta, cześć. – odpowiedziałam mu niezbyt miło, na co blondyn głośno się zaśmiał. Jacob usiadł na miejscu przede mną i wlepił we mnie te przeklęte, jasne tęczówki, pod których spojrzeniem nie umiałam kłamać. Odgarnął włosy z czoła, które wpadały mu do oczu.
– Gdybyś wcześniej poszła spać, to nie zaspała byś i nie miała "kary" – pouczył mnie, wykonując cudzysłów. Następnie znowu zarechotał, kiedy ujrzał mój wyraz twarzy.
Tak, dzisiejszego poranka wstałam równo z dzwonkiem, który rozpoczynał lekcje. Gdy wpadłam zdyszana na matematykę pan Duncan był, można powiedzieć lekko, zniesmaczony. A na moje marne wytłumaczenie zaspaniem zareagował śmiechem i wplepił mi karę, którą ustanowić miała profesor od angielskiego. Rewelacja, prawda?
– To nie moja wina. – odparłam i zabrałam mu frytkę, co skomentował głośnym prychnięciem, ale i tak podsunął swoją tackę pod mój nos. Kochany, jak zawsze. – Idę dzisiaj do Amy. Wybierasz się ze mną? – zapytałam i założyłam kosmyk włosów za ucho.
– Naturalnie i kochanie zafunduje ci fryzjera, co ty na to? – spojrzałam na niego ze ściągniętymi brwiami. Po chwili zdałam sobie sprawę, że przyglądał się moim końcówką.
– Jakbyś nie wiedział, że są zniszczone. – przewróciłam oczami. – Ale, co do fryzjera, to i tak muszę iść. – odpowiedziałam, wsuwając kolejne frytki.
– To idziemy razem. – zadeklarował, po czym wyciągnął swojego iPhone i byłam pewna, że już załatwia wszystko.
Ten chłopak czasem zachowywał się gorzej niż niejedna dziewczyna. Miał swoje dziwne zachowania, których nijak nie szło wyjaśnić, a także potrafił być pewnym siebie i poważnym chłopakiem z lekką nutką zgrozy, na którego tak leciała duża część żeńskiej populacji Rosemont High School. Był tym chłopakiem, który znał się lepiej na hollywoodzkim świecie niż ja czy Amy i bał się pająków, a jednocześnie pływał w naszej szkolnej drużynie pływackiej i wiele chłopców się go po prostu bało. Dwie różne osobowości, a jeden Jacob Michael Edison.
Wariat, nie człowiek.
Kiedy już skończyłam porcje frytek chłopaka, poinformowałam go, że muszę iść ogarnąć tą całą karę, na co znowu zareagował chichotem.
Przysięgam, że jak będę musiała czyścić kible, to wpadnę w wielką, czarną rozpacz i dogłębnie przemyślę opcje powieszenia się. Lub po prostu to zrobię.
Wstałam z miejsca i ruszyłam w stronę wyjścia, a przy okazji przeleciałam wzrokiem całą stołówkę. Czy w każdej szkole musi być tak samo?
To nie tak, że moje liceum było żywcem wyciągnięte z amerykańskich filmów. Że ustanowiony był tu jakiś podział na tych dobrych i złych, na bogatych i biednych, na fajnych i żałosnych czy coś takiego. Tu każdy był zły. Każdy był biedny – i tu nawet nie mówię o pieniądzach naszych rodziców. Biedni byliśmy w uczucia czy ludzkie odruchy. Każdy był żałosny w swojej fajności. Absolutnie każdy. Bez najmniejszego wyjątku.
Jasne, że nie było widać tego na pierwszy rzut oka. Jednak, kiedy przyjrzysz się różnym ludziom dostrzeżesz, ile prawdy jest w tym, co mówię. Dziewczęta pod oknem, które obsesyjnie wpatrują się w swoje Ipody, IPhony i laptopy, to grupa nazywana plotkarami. Jak można się domyśleć uwielbiały obgadywać nas, jak i siebie, rozsyłać różne historyjki i gorące ploteczki do szerzy innych kobietek. Dyskryminacją by było gdybym nie wspomniała o płci męskiej, która kochała nagrywać i upubliczniać najgorsze przygody różnych jednostek. Następne panie, które stolik w stolik siedziały obok siatkarzy i piłkarzy to oczywiście cheerleaderki. Wyglądają jak słodkie aniołki, a w ich oczach czaiły się złowrogie płomyczki. Niestety te piękne laleczki tylko czekają na twoje potknięcie, by móc cię wymieszać z błotem i nim, na dokładkę, cię obrzucić. Nawet nauczyciele bywają okropni, nie reagując na różne bójki chłopców i zamiast tego wiwatując swoim ulubieńcom. Być może to prawda, żeby nie wrzucać wszystkich do jednego worka, jednak ci ludzie starają się nawet pokazać to, jacy są. Albo jacy chcieli by być.
Naturalnie pośrodku tego bałaganu, tak jak to zazwyczaj jest, siedziała "elita" naszej szkoły. Kilka bogatych dzieciaków, którzy ubóstwiają wydawać pieniądze swoich rodziców. Wśród nich można odnaleźć jakąś plotkarę, paru sportowców i ich słodkich aniołków, a nawet osoby, które podchodzą pod grupę kujonów. To najbardziej popularne i szanowane jednostki, które tworzą obrzydliwą całość.
CZYTASZ
Nightmare
Storie d'amoreCo, jeśli dwie osoby, które żywią do siebie ogromną nienawiść, będą zmuszone do współpracy? To, jak złączenie dwóch demonów, które mają za zadanie namieszać w głowach ludziom i wyzwolić chaos. Mieszając go z tajemnicami, skrywanymi przez najbliższy...
