,,Oh, my life is changing everyday in every possible way"
— The Cranberries, Dreams
Liliana
Kiedy otworzyłam swoje oczy, sufit wydawał mi się być jakiś... inny. Może dlatego, że brakowało charakterystycznego śladu po moim ołówku, który kiedyś w jakiś sposób zrobiłam? Mama wtedy się mocno zdenerwowała, a ja się nie dziwiłam, bo dom był świeżo po remoncie. Matka była też zdziwiona, jakim cudem go sięgnęłam, ale sama nie wiedziałam. Wtedy jednak przypomniałam sobie, że nie byłam u siebie w domu, a w Chicago. Na terenie Emiliano Pirelliego.
— Cholera — zaklęłam pod nosem. Zapomniałam zadzwonić do matki i z pewnością odchodziła już od zmysłów.
Usiadłam na łóżku i się rozejrzałam. Sypialnia, którą zajęłam wczorajszego wieczora była naprawdę piękna, w odcieniach niebieskiego ze złotymi akcentami. Bardzo kojarzyła mi się z moim pokojem w Nowym Jorku. Zegarek na szafce nocnej wskazywał dziewiątą rano, więc z pewnością mój ojciec już nie spał, a to oznaczało, że mogłam zadzwonić do domu. Nawet nie wiedziałam, gdzie tu był telefon, a tym bardziej moja komórka, bo została w jednej z toreb bagażowych i jedyne, co miałam przy sobie to szkicownik od mamy.
Wyszłam z pokoju i natknęłam się na siedzących przy kuchennym stole Gabriela oraz mojego tatę. Zakryłam się szczelniej szlafrokiem, który wczoraj znalazłam w łazience i, mając nadzieję, że był czysty, założyłam go na siebie, żeby ukryć swoje ciało okryte jedynie biustonoszem i majtkami.
— Dzień dobry, Lily — powiedział tata, patrząc w moją stronę. Wydawał się być bardzo zmęczony.
— Dzień dobry — odpowiedziałam. Zobaczyłam, że moje dwie torby bagażowe stały pod ścianą salonu.
— Gabriel przyniósł twoje rzeczy, gdy spałaś.
— Dziękuję — odparłam, siadając obok nich przy stole. Tata podsunął mi kubek z herbatą. Kawy nigdy nie lubiłam. — Mogę zadzwonić do mamy? Miałam z nią porozmawiać, gdy już przyjadę tutaj, a wypadło mi z głowy.
— Rozmawiałem z twoją matką dzisiaj rano — wtrącił Gabriel, upijając łyk kawy z białego kubka. — Kazała życzyć ci dobrej zabawy i prosiła, abyś na siebie uważała.
— Wolałabym sama to od niej usłyszeć — zaoponowałam, patrząc na ojca, ale ten był skupiony na czytaniu czegoś w swoim telefonie. Westchnęłam zrezygnowana. — O której mam być gotowa na... w sumie nie wiem na co mam być gotowa.
— Żołnierz Pirelliego zjawi się tu za godzinę — powiedział tata, odkładając telefon na blat. — Ubierz się w coś, w czym będzie ci wygodnie, bo przed wami długi dzień. Twoja mama prosiła, żebyś wieczorem do niej zadzwoniła, czeka na, jak to ujęła, najpikantniejsze szczegóły. — Przewrócił oczami, a ja zachichotałam. Cała mama.
— Dobrze — odpowiedziałam, obracając głowę w bok, na duże okno. Pogoda prezentowała się cudownie. — A gdzie wujek Edmundo?
— Zapewne jeszcze śpi — prychnął ojciec. — Gabrielu, twoim zadaniem będzie go obudzić — zwrócił się do naszego żołnierza. Szatyn niechętnie skinął głową i nie dziwiłam mu się, bo wujek nie lubił, gdy ktoś go budził.
— Pójdę się uszykować — oznajmiłam, wstając.
Nie zaszłam zbyt daleko, ponieważ tata zatrzymał mnie swoim głosem.
— Lily, uważaj na siebie, dobrze?
Odwróciłam się w jego stronę. Teraz całą uwagę skupiał na mnie. Oczywiście wiedziałam, że nie powierzyłby mojego bezpieczeństwa byle komu, ale mimo wszystko nieco się zestresowałam.
CZYTASZ
L'amore
RomanceLiliana Costello to dziewczyna, która patrzyła na świat przez różowe okulary. Kochała słoneczniki, sztukę, a przede wszystkim swoją rodzinę, dla której była w stanie zrobić wszystko. Właśnie dlatego zgodziła się na weekendowy wyjazd z Nowego Jorku d...
