Rozdział 5

8.5K 293 240
                                        

,,Oh, my life is changing everyday in every possible way"

— The Cranberries, Dreams 

Liliana

Kiedy otworzyłam swoje oczy, sufit wydawał mi się być jakiś... inny. Może dlatego, że brakowało charakterystycznego śladu po moim ołówku, który kiedyś w jakiś sposób zrobiłam? Mama wtedy się mocno zdenerwowała, a ja się nie dziwiłam, bo dom był świeżo po remoncie. Matka była też zdziwiona, jakim cudem go sięgnęłam, ale sama nie wiedziałam. Wtedy jednak przypomniałam sobie, że nie byłam u siebie w domu, a w Chicago. Na terenie Emiliano Pirelliego.

— Cholera — zaklęłam pod nosem. Zapomniałam zadzwonić do matki i z pewnością odchodziła już od zmysłów.

Usiadłam na łóżku i się rozejrzałam. Sypialnia, którą zajęłam wczorajszego wieczora była naprawdę piękna, w odcieniach niebieskiego ze złotymi akcentami. Bardzo kojarzyła mi się z moim pokojem w Nowym Jorku. Zegarek na szafce nocnej wskazywał dziewiątą rano, więc z pewnością mój ojciec już nie spał, a to oznaczało, że mogłam zadzwonić do domu. Nawet nie wiedziałam, gdzie tu był telefon, a tym bardziej moja komórka, bo została w jednej z toreb bagażowych i jedyne, co miałam przy sobie to szkicownik od mamy.

Wyszłam z pokoju i natknęłam się na siedzących przy kuchennym stole Gabriela oraz mojego tatę. Zakryłam się szczelniej szlafrokiem, który wczoraj znalazłam w łazience i, mając nadzieję, że był czysty, założyłam go na siebie, żeby ukryć swoje ciało okryte jedynie biustonoszem i majtkami.

— Dzień dobry, Lily — powiedział tata, patrząc w moją stronę. Wydawał się być bardzo zmęczony.

— Dzień dobry — odpowiedziałam. Zobaczyłam, że moje dwie torby bagażowe stały pod ścianą salonu.

— Gabriel przyniósł twoje rzeczy, gdy spałaś.

— Dziękuję — odparłam, siadając obok nich przy stole. Tata podsunął mi kubek z herbatą. Kawy nigdy nie lubiłam. — Mogę zadzwonić do mamy? Miałam z nią porozmawiać, gdy już przyjadę tutaj, a wypadło mi z głowy.

— Rozmawiałem z twoją matką dzisiaj rano — wtrącił Gabriel, upijając łyk kawy z białego kubka. — Kazała życzyć ci dobrej zabawy i prosiła, abyś na siebie uważała.

— Wolałabym sama to od niej usłyszeć — zaoponowałam, patrząc na ojca, ale ten był skupiony na czytaniu czegoś w swoim telefonie. Westchnęłam zrezygnowana. — O której mam być gotowa na... w sumie nie wiem na co mam być gotowa.

— Żołnierz Pirelliego zjawi się tu za godzinę — powiedział tata, odkładając telefon na blat. — Ubierz się w coś, w czym będzie ci wygodnie, bo przed wami długi dzień. Twoja mama prosiła, żebyś wieczorem do niej zadzwoniła, czeka na, jak to ujęła, najpikantniejsze szczegóły. — Przewrócił oczami, a ja zachichotałam. Cała mama.

— Dobrze — odpowiedziałam, obracając głowę w bok, na duże okno. Pogoda prezentowała się cudownie. — A gdzie wujek Edmundo?

— Zapewne jeszcze śpi — prychnął ojciec. — Gabrielu, twoim zadaniem będzie go obudzić — zwrócił się do naszego żołnierza. Szatyn niechętnie skinął głową i nie dziwiłam mu się, bo wujek nie lubił, gdy ktoś go budził.

— Pójdę się uszykować — oznajmiłam, wstając.

Nie zaszłam zbyt daleko, ponieważ tata zatrzymał mnie swoim głosem.

— Lily, uważaj na siebie, dobrze?

Odwróciłam się w jego stronę. Teraz całą uwagę skupiał na mnie. Oczywiście wiedziałam, że nie powierzyłby mojego bezpieczeństwa byle komu, ale mimo wszystko nieco się zestresowałam.

L'amoreOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz