,,Escape it all"
— Daughter, Medicine
♡Mam nadzieję, że rozdział wam przypadnie do gustu♡
Vitale
Informacja o tym, że Maria Costello zmarła, przyszła do nas następnego dnia po wyjeździe Liliany z Chicago. Z początku nie brałem tego na poważnie. Może dlatego, że wciąż chodziłem skacowany po wczorajszym piciu z Normano i ojcem. Czułem się fatalnie z myślą, że właśnie capo, którego nienawidziłem, miałem jako kompana do kieliszka. Nie potrafiłem jednak nic poradzić na to, że czułem niesamowity żal i złość na siebie samego, że zawiodła mnie moja silna wola i skrzywdziłem osobę, która otworzyła swoje serce na mnie jako pierwszego. Przerażała mnie myśl, że stałem się tak niesamowicie podatny na jej emocje, ale pierwszy raz w życiu mocno mnie to pierdoliło. Po raz pierwszy od dawna chciałem wreszcie poczuć, a nie dawać na to szansę innym, ale w tym negatywnym znaczeniu.
Kiedy w miarę się ogarnąłem, było już południe. Mieszkanie bez Liliany stało się niesamowicie puste. Tak samo jak apartamentowiec. Mówiłem, że jej nie wypuszczę, a i tak się to stało i w pewnym sensie przeze mnie. Nie było szansy jednak o tym długo myśleć, bo Normano wszedł do mojego mieszkania, wyjątkowo pukając przed przekroczeniem jego progu i z ciężkim wyrazem twarzy usiadł na kanapie obok mnie. Bez słowa położył swoją dłoń na moim ramieniu i wiedziałem już, że mama Lily zmarła. O niczym innym nie mówiliśmy.
— Dzwoniliście do Nowego Jorku? — zapytałem wypranym z emocji głosem.
— Udało mi się porozmawiać z consigliere Nicolasa Costello, Edmundo Capone. Wszyscy przeżywają śmierć Marii Costello. Wasz ślub z Lilianą został przełożony na koniec grudnia, ale wszystko może się jeszcze pozmieniać.
Ach, ślub. Zdążyłem o nim zapomnieć.
— Rozmawiałeś z Lily? — Spojrzałem na jego twarz. Pokręcił przecząco głową.
— Ale wszyscy zostaliśmy zaproszeni na pogrzeb pani Costello.
Pokiwałem powoli głową, analizując jego słowa. Znów spojrzałem przed siebie, wpatrując się w pusty punkt na ścianie. Pogrzeb. Nienawidziłem pogrzebów. Zawsze kojarzyły się z czymś złym, z ostatecznym pożegnaniem i przede wszystkim targającym wszystkimi smutkiem. Nie potrafiłem pozbierać myśli, wciąż czułem ból, który na pewno odczuwała teraz Liliana. Poczuła się zdradzona, została stąd zabrana bez szansy na ostatnie spojrzenie przez okno. Na widok, który kiedyś narysowała, a dodatkowo straciła bezpowrotnie osobę, którą kochała i która kochała ją.
— Kiedy odbędzie się ten pogrzeb? — zapytałem poważnie, nie patrząc na Normano. Zdjął rękę z mojego ramienia i przeczesał nią swoje włosy.
— Planowany jest na jutro rano. Potem odbędzie się stypa, na której musimy być. Chyba, że nie czujesz się na siłach...
— Nie, w porządku — przerwałem mu i zblokowałem spojrzenie z jego chabrowymi oczami. Nie chciałem, żeby consigliere Emiliano widział we mnie słabość. — Więc polecimy na ten pogrzeb, ale dzisiaj potrzebuję się odreagować.
— Mogę załatwić ci sparring z Rocco za dwie godziny — zaproponował. Rocco był naszym mocnym zawodnikiem. Cieszyłem się, że nie zaproponował mi seksualnych usług Emily. Chyba do niego dotarło, że poza Lilianą nie liczył się nikt.
— Dzięki — odpowiedziałem mu. To był moment, gdzie Normano mógł odejść, ale nie zrobił tego od razu.
— Vitale, wiesz, że jestem gówniany w takich mowach — zaczął, wzdychając nerwowo — ale masz moje wsparcie i możesz na mnie liczyć, wiesz o tym, prawda?
CZYTASZ
L'amore
RomanceLiliana Costello to dziewczyna, która patrzyła na świat przez różowe okulary. Kochała słoneczniki, sztukę, a przede wszystkim swoją rodzinę, dla której była w stanie zrobić wszystko. Właśnie dlatego zgodziła się na weekendowy wyjazd z Nowego Jorku d...
